Spora, 1700-metrowa działka leśna aż prosiła się o taki budynek, który nawiązywałby do zielonej okolicy i pozwalał się nią cieszyć przez okrągły rok. Architekci zaprojektowali nowoczesny, przestronny dom z dużymi przeszkleniami. Jedną ścianę, praktycznie pozbawioną okien, przystawili do granicy działki, by przechodnie widzieli fajną bryłę, a nie zakłócali prywatności gospodarzy. Dom otwiera się na ogród z drugiej strony.

 

Samo wnętrze miało być minimalistyczne i ponadczasowe, tak by się nie opatrzyło i nie znudziło. Architekci zaproponowali więc dużo drewna – podłogi i ściana obłożone zostały jasnym dębem – oraz kolory ziemi: brąz, antracyt i biel. Dużo tu mebli w zabudowie i wysokich drzwi. Są dokładnie spasowane i dopasowane kolorystycznie, dzięki czemu w pokojach prawie ich nie widać. No i łatwiej utrzymać porządek w domu. Nie rzuca się w oczy także system inteligentnego domu. We wnętrzu jest kilkanaście czujek ruchu, które sterują oświetleniem. żaluzjami i temperaturą. Małgosia śmieje się, że przez tę elektronikę staje się nieekologiczna. Gdy odwiedza na przykład mamę, często zapomina o gaszeniu światła. I jeszcze obija kolano o drzwi kuchennych szafek. Bo u niej otwierają się same dzięki czujnikowi zbliżeniowemu. Kolejny pomysłowy zabieg to „rozbicie” przestrzeni w salonie. Jest bardzo wysoki i nie powinien dawać wrażenia pustki. Lampy – kule zawieszone na różnych wysokościach – „stopniują” i organizują ten obszar.

 

Tekst: Staszek Gieżyński, Zdjęcia: Hanna Długosz, Stylizacja: Urszula Niemiro 

 

Więcej czytaj we wrześniowym wydaniu magazynu Weranda.

reklama