Maria lubi złoto, lustra i... porządek. Dlatego dom błyszczy, a każda rzecz ma swoje miejsce. Magiczne schowki obrosły nawet komin w salonie, znalazły się za ścianą w holu i za kryształowym lustrem.

 

Maria i Krzysztof uważają, że mieli szczęście, bo niełatwo jest znaleźć w stolicy mieszkanie powyżej stu metrów, w kameralnym apartamentowcu, z tarasem, na dodatek przy parku. Tuż po podpisaniu aktu notarialnego szczęśliwa Maria zajrzała do internetu i... kupiła krzesła do jadalni. Szybko jednak zrozumiała, że chociaż od dawna przegląda magazyny wnętrzarskie, zagląda na blogi, sama nie da rady urządzić wymarzonego mieszkania. Wpisali więc hasło do wyszukiwarki: „Architekci Warszawa”. Wytypowali kilka pracowni, poszli na kilka spotkań.

 

Najbardziej spodobały im się dziewczyny z Tissu, czyli Agnieszka Zaremba i Magda Kostrzewa-Świątek. Kiedy zobaczyły plan mieszkania, od razu miały ciekawe uwagi. Przygotowały siedem pomysłów, jak rozplanować pomieszczenia. – Oczywiście wybraliśmy ten najtrudniejszy, z wyburzeniem wszystkich ścian. Kiedy zobaczyłam wiszące kable, zawahałam się, czy to była dobra decyzja – śmieje się Maria. – Dzięki takiej rewolucji powiększyliśmy salon, udało się zrobić łazienkę i garderobę przy sypialni, nawet pokoik gościnny – wylicza architektka Agnieszka. – No i powstały piękne „widoki” – dodaje architektka Magda. – Wchodzimy i patrzymy w prawo na salon z ogromnym oknem. Dwa kroki i widzimy okno w końcu korytarza, przestrzeń odbija się też w pomysłowo rozmieszczonych lustrach, nawet w kuchni przy blacie albo w sypialni obok zasłon. Dziewczyny śmieją się, że w domu zastosowano zabiegi powiększające.

 

Na 115 metrach udało się zaplanować osiem szaf i mnóstwo schowków. Niektóre w nietypowych miejscach, nawet za szlifowanym lustrem przy wejściu, za obłożonymi fornirem ścianami korytarza, wokół komina w kuchni...

 

Zanim zaczęły dobierać kolory, meble, tkaniny, Maria pokazała dziewczynom zdjęcia wnętrz, które kompletowała od kilku miesięcy. Wynikało z nich, że lubi białe meble, lecz przełamane, pikowane ściany, stylizowane fronty szaf, gzymsy, złote dodatki i wyprane niebieskości. Podoba jej się styl hampton, art déco, ale też nowoczesność. Dziewczyny słuchały uważnie i po pewnym czasie przedstawiły projekt. – Wyszło wspaniale, drobne korekty wprowadziliśmy tylko na ścianie z telewizorem w salonie – mówi Maria. Najbardziej urzekły ją drzwi między sypialnią a gabinetem. Kiedy są otwarte, sypialnia wydaje się dużo większa. A kiedy któreś z nich chce popracować, wystarczy je zamknąć i zaciągnąć zasłonę.


reklama


 

Architektki wzięły sobie do serca prośbę o złote dodatki. Dlatego zaprojektowały dla Marii stół na złotych nogach i pomocnik do pikowanej otomany. – Pomysł z ażurową ścianą narodził się przypadkiem. Chciałyśmy w ten sposób zasłonić wejście do łazienki – opowiadają. Przy okazji pojawił się bardzo dekoracyjny element. Takich detali jest tu mnóstwo, a to pikowanie, a to fryzik, lustro, lecz wszystko pasuje i z tego dziewczyny są najbardziej dumne.

 

Maria jest zachwycona. – Wprowadziliśmy się w listopadzie i do świąt nie ruszaliśmy się z domu – śmieje się. Teraz wzięli się do urządzenia tarasu. W ostatni weekend posadzili rośliny, brakuje tylko stołu i dwóch hamaków.

 

Architektki: Agnieszka Zaremba i Magdalena Kostrzewa-Świątek

– Są domy, w których czujesz się wyjątkowo. Czasem nie wiesz nawet, dlaczego tak jest, po prostu jest ci tam dobrze i chcesz tam być jak najdłużej – mówią architektki. – My wiemy, co sprawia, że dane miejsce wyróżnia się na tle innych. Są to właściwe proporcje, subtelnie skomponowana kolorystyka, gra świateł, niebanalny detal, czasem efekt iluzji. Kompozycja, która tworzy harmonię wokół nas. Tissu.pl

Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy sklepom: Mint Grey (pojemniki do przechowywania, złota taca, koralowiec), BB Home (lampy stołowe, lakierowane pudełka), Decor Living Home (poduszki i pled w salonie), Nap (niebieskie poduszki).


Tekst: Beata Woźniak
Zdjęcia: Marcin Grabowiecki
Stylizacja: Katarzyna Sawicka