Mała rewolucja w tym domu zaczęła się od kominka. A cel był jasno określony – stworzyć klimat jak z powieści Agathy Christie.

 

Pierwszy impuls do remontu domu wyszedł od syna pani Agnieszki. Przyszedł kiedyś, usiadł w salonie i z dezaprobatą popatrzył na kominek: „Mamo, on tu kompletnie do niczego nie pasuje!”. Rustykalny, zwieńczony czapą o fakturze baranka był za ciężki. Rodzina zgodziła się, że nie jest szczególną ozdobą salonu, a poza tym przydałby się tu i ówdzie mały lifting domu, w którym mieszkali już dobre kilkanaście lat.

 

Angielskie wnętrze panny Marple...

 

Agnieszka podeszła do sprawy systematycznie. Z prasy wnętrzarskiej, która pokazywała klasyczne domy, wyłowiła dwa nazwiska architektek. Spotkała się z obiema, ale tylko jedna z nich nadawała na tych samych falach. I tak Patrycja Suszek-Rączkowska dostała zlecenie na przeprojektowanie wnętrz domu pod Piasecznem. Odebrała jasne wskazówki – angielskie klimaty. – Uwielbiam kryminały Agathy Christie i tamtejszą atmosferę: zasłony w różyczki, porcelanę, wieczory przy kominku. Chciałam mieszkać jak panna Marple… – mówi pani Agnieszka.

 

Patrycja musiała dopasować nowy projekt do stylistyki domu, wziąć pod uwagę rzeczy nie do ruszenia, między innymi solidną drewnianą zabudowę kuchenną czy stylowe meble, do których właściciele są bardzo przywiązani. Niektóre antyki zostały kupione pod to wnętrze, na przykład secesyjny kredens i dwie mniejsze szafki przyjechały aż z galerii mebli w Książu. Stary fotel uszak dostał nowe pasiaste odzienie, a kanapy do salonu przywieziono z Domoteki.

 

Jak urządzić dom w stylu angielskim?

 

Zanim jednak meble mogły stanąć tam, gdzie należy, trzeba było dla nich wymyślić dobre tło – jasne, pastelowe ściany i sztukaterie. Bielona oliwka i wanilia w salonie stworzyły udany miks. – Nawet mąż je zachwala, chociaż mówi się, że mężczyźni nie widzą barwnych niuansów – śmieje się pani Agnieszka, która z kolei chwali niuanse podłogi: – Długo to trwało, ale w końcu uległam namowom architektki, żeby zedrzeć lakier z desek na parterze i pokryć je olejem. Drewno iroko ożyło, pokazało piękną głębię koloru i usłojenia. To był świetny ruch, wart nawet naszych perypetii z parkieciarzami.

 

Kolejną rzeczą, do której daliśmy się przekonać, jest biała stolarka – nowe drzwi, panele na klatce schodowej i szafy projektowane na wymiar. Przy okazji tego większego niż właściciele zakładali liftingu wnętrz udało się poprawić kilka błędów z przeszłości. Na przykład skuć wystający stopień schodów pomiędzy salonem i jadalnią. Kilkanaście odzyskanych centymetrów pozwoliło na wstawienie do salonu wielkiej stylowej komody, której nigdzie indziej nie udawało się wpasować.

 

Kwieciste dekoracje do domu

 

Największą przemianę przeszedł pokój męża i wiatrołap. Pierwszy był długi i poprzecinany skosami różnej długości. Powstała w nim imponująca biblioteka ze specjalną drabiną, a wszystkie nieustawne miejsca pod skosami zabudowano. Wiatrołap utrzymany w przyciężkawej ciemnożółto-zielonkawej kolorystyce został zabudowany białą szafką – z ławeczką i schowkiem na buty. Wir remontów najmniej dotknął kuchni, choć i tu zdemontowano podwieszany sufit, którego jak niepodległości bronił mąż. Zmienił zdanie, jak zobaczył kuchnię podwyższoną i ozdobioną dyskretnymi technicznymi lampkami. Poza tym pojawiło się jedno zdobne novum – fragment ściany wyłożono wielokolorową ceramiką. Po trosze dzięki kotom, które w tym miejscu mają swoją jadalnię. Bójka, Kajtek i Puffi lubią przy jedzeniu podokazywać, więc zawsze część zawartości misek lądowała na ścianie. Teraz łatwiej wszystko zmyć.

 

Największą pasją właścicielki była i jest fotografia. Wyspecjalizowała się w makrofotografii przyrody – robiła zdjęcia motyli, kwiatów i liści. Potem przyszedł czas na drzewa. Ostatnie lata to bardziej reportaże z dalekich podróży. Słabość do natury widać w każdym zakątku domu – wybiera kwieciste zasłony, tapety, a nawet lampy (w sypialni mają pasujące do ścian ceramiczne bazy z motywem peonii, jednego z trzech ukochanych kwiatów). Wszędzie w domu stoją bukiety w wazonach, na ścianach wiszą grafiki z motywami botanicznymi i talerze z ptasimi. To także bardzo angielskie. Panna Marple z pewnością by się ich nie powstydziła.

 

Tekst: Beata Majchrowska
Zdjęcia: Yassen Hristov/Hompics
Stylizacja: Patrycja Suszek-Rączkowska

reklama