Prosty segment z lat 30. na warszawskim starym Żoliborzu nie zapowiada tego, co czeka za drzwiami. Ogromnego,
300-metrowego domu urządzonego meblami z całego świata, z altaną, która jest jak pokój wyniesiony między drzewa.

 

– Nasz dom to połączenie klasyki, w której się wychowałam, z nowoczesnością i lekkością. Dużo podróżujemy całą rodziną i jesteśmy otwarci na różne pomysły. Wiemy, że świat to znacznie więcej niż Warszawa i tutejsze mody – tłumaczy właścicielka. Taki właśnie komunikat dostali architekci. Prośba była konkretna: właściciele chcieli wnętrza w stylu nowojorskich czy londyńskich townhouse. Ponadczasowego, w którym stolarka ma pasować do stylu budynku, ale już meble i dodatki mieszczańskie absolutnie być nie muszą.

Zaczęło się od wielkiej przebudowy. Pogłębione i osuszone zostały piwnice, gdzie dziś jest pralnia z suszarnią, przestronne kino domowe i stoją lodówki z winem. Przebudowano też jadalnię i salon, powiększając je kosztem ogrodu, dzięki czemu sypialnia na pierwszym piętrze zyskała duży drewniany taras. Na wzór oryginalnej zaprojektowana została stolarka i to z taką pieczołowitością, że trudno uwierzyć, iż wysokie drzwi z kryształowymi fazowanymi szybkami albo piękne drewniane schody nie były tu od zawsze... Więcej przeczytasz w październikowym wydaniu magazynu Weranda. 

 

Tekst: Agnieszka Wójcińska

Zdjęcia: Hanna Długosz

Stylizacja: Urszula Niemiro 

 

reklama