Kiedy Magdę odwiedziła koleżanka z Prowansji, stwierdziła, że czuje się u niej jak we własnym domu.

To był dom najbliżej mola. Z jego okien roztaczał się niezapomniany widok na morze. Słuchaliśmy szumu fal i pokrzykiwania mew. Marzyłam, że kiedyś zamieszkam w równie pięknym miejscu – Magda z nostalgią wspomina dom dziadków przy orłowskim deptaku. Musiała poczekać kilka ładnych lat, żeby spełnić swoje pragnienie.

Długo mieszkała z rodziną w centrum Gdyni, gdy w końcu wraz z mężem Arkiem postanowili zbudować dom, ale o wymarzone miejsce łatwo nie było. – Wreszcie trafiliśmy na zaciszną, zieloną działkę na obrzeżach miasta. Żadnego budynku, nic poza polaną i lasem. Zobaczyliśmy gospodarstwo nieopodal, zapukaliśmy i okazało się, że ziemia jest na sprzedaż – opowiada Magda.

 

Gołębie szarości i francuska elegancja

Dookoła mają las, Arek codziennie rano może więc biegać w pięknych okolicznościach przyrody, a Magda przyjmuje gości: często do ogrodu zagląda sarna z młodymi, w zimie na ogrodzeniu wieszają dla niej jabłka. Niedaleko jest też najwyższy punkt Gdyni – góra Donas (nieco ponad 205 m n.p.m.) – z wieżą widokową. Ponieważ ma charakterystyczną ażurową konstrukcję, nazywają ją swoją wieżą Eiffla. No i nie bez powodu, bo francuskie klimaty są im bliskie (choć Arek bardziej woli Włochy, gdzie często bywają u rodziny). Na ścianach zobaczymy więc francuskie kolory, jasne z przewagą gołębich szarości, z Francji przyjechała też większość mebli – poza kuchennymi, łazienkowymi i zrobionym na zamówienie dębowym, przecieranym stołem w jadalni.

 

Francuski żyrandol i ściany wykończone płatkami srebra

Tropem klimatów znad Sekwany poszli również architekci, których zaprosili do współpracy – Beata Kozieradzka i Andrzej Bogucki z pracowni Concept Studio. Pani Beata zaproponowała m.in. efektowny, potężnych rozmiarów francuski żyrandol do jadalni. – Lampa okazała się tak wielka, że nie zmieściła się w drzwiach. Okręciliśmy ją więc trzema kocami i na siłę przepchnęliśmy. Na szczęście się udało. Ale była tego warta. Jeśli kiedykolwiek się stąd wyprowadzimy, to żyrandol na pewno ze sobą zabiorę. Choćbym musiała go znowu przeciągać w pocie czoła – śmieje się właścicielka.

Uwagę zwracają też ściany w salonie i holu wykończone płatkami srebra, prowansalskie malowidło z polem lawendy w łazience na parterze czy bajecznie kolorowe, włoskie płytki ceramiczne w łazience gospodarzy na piętrze. – Kiedyś odwiedziła mnie koleżanka, która dwanaście lat mieszkała w Prowansji. Gdy już wszystko obejrzała, powiedziała: „Czuję się jak w domu”. I to jest dla mnie najlepsza rekomendacja – mówi Magda.

Tekst i stylizacja: Eva Milczarek
Zdjęcia: Radosław Wojnar
Kontakt do projektantów: Beata Kozieradzka, Andrzej Bogucki, Concept Studio, tel. 501 537 656,  www.conceptstudio.pl

reklama