Kiedy właściciele tego apartamentu budzą się rano i podchodzą do okna, mają oszałamiający widok na całe miasto – na lewo Warszawa aż po daleką Wolę, na prawo – Wisła i drugi jej brzeg, a na wprost, na horyzoncie Puszcza Kampinoska.

 

Ale i tak największe wrażenie panorama za oknem robi nocą, gdy miasto pulsuje światłami domów, samochodów i neonów. Chociaż to ścisłe centrum – głośne i tętniące życiem – na jednym z górnych pięter słynnego wieżowca projektu Daniela Libeskinda panuje idealna cisza. Można się tu poczuć jak w innym wymiarze.

 

O Złotej 44, jednym z najwyższych apartamentowców w całej Europie, który jak żagiel płynie nad Warszawą, było głośno, zanim jeszcze powstał. Dziś jest wizytówką stolicy. Właściciele mieszkań mogą, nie wychodząc z budynku, poćwiczyć na siłowni, rozgrzać się w saunie, popływać w basenie ze szklanymi ścianami i widokiem na Pałac Kultury. Projektant pomyślał nawet o miłośnikach przyrody – latem na ogromnym tarasie można podglądać mieszkające w budkach jerzyki. Są jeszcze dwie sale konferencyjne, kino oraz... piwnica na dziesięć tysięcy butelek, gdzie mieszkańcy przechowują własne wina... Więcej przeczytasz w marcowej Werandzie.

 

Tekst: Agnieszka Wójcińska

Zdjęcie: Yassen Hristov / Hompics

 

reklama