Gdzie? W willowej części Warszawy. Kto tu mieszka? Magda z mężem, rodowitym Szkotem, i dwójką dzieci. Kto dom urządził? Dorota Kuć i Karina Snuszka z Mood Works. Pomysł? Ładna architektura, dużo przestrzeni, bo aż 670 metrów kwadratowych, sporo ciekawych rozwiązań i mnóstwo dizajnu.

 

Zgrabna architektura: dom jak włoskie palazzo

Pani Magda z rodziną mieszkała szczęśliwie na Młocinach, ale ponieważ dzieci miały iść do międzynarodowej szkoły na drugim końcu Warszawy, trzeba było znaleźć nowy dom. Pojechali więc, aby rozejrzeć się po okolicy. – Od razu wpadł nam w oko, był zupełnie inny od pozostałych na osiedlu – opowiada Magda. – Z tą cegłą na elewacji, marmurem i dobrymi proporcjami nawiązywał do weneckiej renesansowej willi – zachwyca się Dorota.

Klasyka w najlepszym wydaniu

 

Oczywiście odbyły mnóstwo długich narad, co i jak urządzić. Magda wcześniej mieszkała w megaprostych wnętrzach, gdzie ścian było jak na lekarstwo. Tu chciała mieć więcej intymności. Projektantki podjęły wyzwanie. Ich pomysły, choć bardzo nowoczesne, mają jednak czytelne, klasyczne korzenie. Wystarczy spojrzeć na krzyżaki w konsolach i fotelu, współczesne „kandelabry” pod sufitem czy olbrzymi reprezentacyjny hol jakby żywcem wyjęty z czasów włoskich palazzo. Do tego proste linie i szlachetne materiały.

 

Kuchnia - serce domu

Ale patenty. Dom na każdym poziomie ma po 220 metrów kwadratowych, więc można było zaszaleć. Jego serce to kuchnia z wyspą, ale znalazła się i kanapa, by dzieci mogły wygodnie towarzyszyć mamie podczas gotowania. Kolejny fajny pomysł to zrobiona przez ślusarza stalowo-szklana ściana, za którą znajduje się „piwniczka” z winami. Ciekawie wygląda okap obudowany białym szkłem, bo wydaje się dużo lżejszy niż stalowy. Uwagę zwracają schody z betonową barierką, która przechodzi w szklaną, kiedy stopnie są na tle okna. Rezultat? Wydaje się, że wiszą w powietrzu.

 

Rodzinny pokój na poddaszu

 

Idealnie sprawdza się rodzinny pokój na poddaszu ze stołem bilardowym i kinem domowym. Efektownym, choć prostym patentem jest żaluzjowa ścianka w sypialni: przesłania nie najlepszy widok, a także dodaje intymności. Przestrzeń porządkuje też symetria, która pojawia się od czasu do czasu, chociażby w holu, gdzie zobaczymy dwie konsole, dwa lustra i cztery kinkiety, albo w salonie: dwie pary drzwi, centralnie umiejscowiony kominek i lustra naprzeciwko siebie.

 

Klasyka i dizajn

Dizajn mniej znany. – Proszę nie myśleć, że łatwo jest wybrać dizajnerskie rzeczy. Okazuje się, że albo cena jest za wysoka, albo coś jest ograne, jak chociażby krzesło Ghost Starcka – mówi Magda. Zdecydowała się co prawda na znaną lampę Marcela Wandersa, ale to dlatego, że dzieło jest spektakularne i po prostu idealnie pasowało do holu. Przed zakupem zobaczyła je zresztą w pełnej okazałości. Byli z mężem w Stambule i lampa wisiała w luksusowym sklepie. Wyglądała zjawiskowo. Poza tym projektantki polecały mniej utarte ścieżki. – Lubię brytyjską markę Catellani & Smith – opowiada Dorota. – Żyrandole czy kinkiety, które proponują, często są złote lub srebrne i świecą odbitym światłem, co daje niesamowity efekt.


Projektantki są fankami Antonio Lupi, włoskiej marki, która urządza łazienki od a do zet. Wszystko jest tu przemyślane, nie ma nadmiaru, wystarczą im na przykład tylko dwie kolekcje baterii, ale za to idealnych. – Zaproponowałyśmy wannę, którą zaprojektował Carlo Colombo. Ma nowoczesny kształt, ale delikatnie nawiązuje do antycznych form – wyjaśnia Dorota.

Zwraca też uwagę na intrygującą umywalkę samotnie stojącą w toalecie dla gości. Wymyślił ją Domenico de Palo. – Ma doskonałą formę, jest idealna do współczesnego palazzo – śmieje się Dorota.

Tekst: Beata Woźniak
Stylizacja: Dorota Kuć i Karina Snuszka
Zdjęcia: Rafał Lipski
Kontakt do projektantek: www.moodworks.pl
Kontakt do właścicielki: www.home-moods.pl

reklama