Czy klomby kwiatów we wszystkich barwach tęczy pasują do nowoczesnego domu? Tylko wtedy, gdy poskromimy je bukszpanowymi żywopłotami i podzielimy murkami z ligustrów.
 

Griet i Michel to romantyczne dusze. Uwielbiają, gdy kwiaty wylewają się z grządek niczym na obrazach Moneta. Ale oszczędny, modernistyczny dom wymagał innego ogrodu.
 

– Kochamy róże i powojniki, kręte, tajemnicze ścieżki – opowiada Griet. Kameralny, romantyczny ogród gospodarze mieli do czasu, gdy postanowili dokupić trochę ziemi. Cztery tysiące metrów kwadratowych to już spory kawałek przestrzeni i projektowe wyzwanie. Romantyczna natura musiała nieco ustąpić praktycznemu umysłowi. Dlatego dom otoczyli pracowicie przyciętymi żywopłotami i drzewami, które idealnie pasują do jego prostej bryły. Do tego grządki jednobarwne i stonowane. Dopiero dalej dali upust swej miłości do koloru, obsadzając teren roślinami we wszystkich barwach tęczy. Białe, pięknie pachnące kwiaty Romneya coulteri rosną obok ciemiężycy czarnej i titonii cynobrowej odmiany ‘Torch’. Wybujałymi kształtami liści urzekają melianthus i drzewo papierowe.

reklama


 

- Grządki utrzymane w ciepłych kolorach dodają człowiekowi energii i przyprawiają o przyspieszone bicie serca – zauważa Griet. - A wielobarwna mieszanina to po prostu czysta radość. Uspokajający element stalowej szarości zapewniają natomiast rzeźby wykonane przez zaprzyjaźnionego artystę. Odpocząć pozwalają też porozstawiane tu i ówdzie ławki, ale, jak zauważają właściciele, w takim ogrodzie nie ma za dużo czasu na relaks. Ogrodnik w ogóle mało śpi, bo budzą go o świcie mieszkające tu ptaki - śmieje się Griet. Pracy, której wymaga pielęgnacja ogrodu, nie zamieniłaby jednak na nic innego.


Tekst: Staszek Gieżyński
Zdjęcia: Robert Mabić