Kiedy mija lato, a kwiaty przekwitają, tu zaczyna się iście malarski SPEKTAKL KOLORÓW. Kurtyny żywopłotów mienią się złotem. Dba o to osoba  obdarzona wielką czułością i wielkim smakiem.

 

Ogród Laury liczy ponad czterdzieści lat i ciągle się rozwija. Zaczął powstawać, kiedy oboje z mężem skończyli remont domu. Laura chciała mieć za oknami coś mało skomplikowanego i ładnego – trochę rododendronów i funkii. Nie znała się na roślinach, więc o pomoc poprosili znajomą projektantkę zieleni. Sama nie sądziła, że pielenie i sadzenie tak ją wciągnie. A nawet przerodzi się w życiową pasję.

 

Ogród rósł jak na drożdżach. Zaczęło się od małego kwietnika wokół domu i po kawałku zieleń podbijała działkę. Skończyło się założeniem szkółki, sprzedawaniem kwiatów i prowadzeniem zajęć dla studentów. Dziś jest to jeden z najpiękniejszych ogrodów w Holandii. Jej sklep ogrodniczy też jest niezwykły. Wszystkie rośliny, które Laura oferuje, można zobaczyć u niej w ogrodzie, więc nikt nie musi się domyślać, jak będzie wyglądać dana sadzonka, kiedy urośnie. Ale zanim doszło do powstania takiego prężnego zielonego przedsiębiorstwa dwadzieścia lat temu, Laura podjęła przełomową decyzję – założenie nowego, wielkiego ogrodu w najbliższym sąsiedztwie tego, który już miała. Potrzebowała dobrego planu, bo porwała się na działkę o powierzchni sześciu tysięcy metrów kwadratowych.

 

Pomógł jej Bert Vermeijden, który poza projektowaniem prowadzi też biuro podróży ogrodniczych. Organizuje międzynarodowe wycieczki do najpiękniejszych ogrodów świata. Widać Holendrzy to przedsiębiorczy naród... Bert miał zrobić ogólny zarys ogrodu – wskazać, gdzie i jakie posadzić drzewa i krzewy. Natomiast obsadzeniem klombów kwiatowych Laura chciała zająć się już sama. W końcu przez dwie dekady zdążyła z amatorki przemienić się w doświadczoną ogrodniczkę. Najcięższą fizycznie pracą – wykopaniem sadzawki, sadzeniem drzew i żywopłotów – zajęli się mąż z dziećmi. Żywopłoty podzieliły ogród na coś w rodzaju tematycznych pokoi. W pokoju traw Laura połączyła bujne czupryny trzęślicy trzcinowatej czy ostnicy olbrzymiej z czerwonymi i żółtymi kwiatami. W pokoju purpurowym, gdzie zasadzono czerwony buk, pojawiły się rośliny o purpurowych i szarych liściach oraz ciemnoczerwone róże.

 

Gatunki roślin są tak dobrane, że ogród od marca do końca października cały czas kwitnie. Wiele z nich ma odcień żółtawy i powstaje wrażenie, że w ogrodzie jest dużo słońca. Nawet w pochmurne dni. Rośliny rosną gęsto, dzięki czemu przyciągają ptactwo. Laura spotyka też całe jeże rodziny. Jesienią ogród tylko zyskuje na malowniczości. Rosnące za żywopłotem drzewa zamieniają się w złotą kurtynę, która odbija się w sadzawkach. Opadające liście tkają wielobarwny dywan. To nic, że nie ma już tylu kwiatów, co latem, a hortensje zamieniły się w rdzawe kępy. Przerzedzony ogród jest bardziej rzeźbiarski i klarowny. Nie ma zielonej dżungli, ale jest dzieło sztuki jak spod mistrzowskiego pędzla. 

reklama