Przymarszczona, upięta, drapowana i kolorowa jak letnia  sukienka. Taka jest biżuteria Pawła Kaczyńskiego. Nie ma  w tym nic dziwnego, bo artysta skończył Wydział Tkaniny  i Ubioru na łódzkiej ASP. Zadziwiający jest natomiast materiał, z jakiego ją robi. – Wiele lat temu wpadła mi w oko siatka stalowa wykorzystywana w przemyśle naftowym. Byłem przekonany, że zrobię jeden unikatowy przedmiot i tyle. Tymczasem uczepiłem się tej siatki i trzymam się jej – wyjaśnia Paweł. Uważa, że to wyjątkowo wdzięczny materiał, z którego da się jeszcze niejedno zrobić.

Opala stal  w różnych temperaturach, a potem maluje ją akrylem. Powstają bransolety, naszyjniki, kolczyki przypominające delikatne płatki kwiatów, czasem pęk jesiennych liści, korę drzewa. Aż trudno uwierzyć,  że stal może być tak delikatna. Pomysły przychodzą podczas pracy nad kolejnymi wystawami. Robi je wspólnie z piątką przyjaciół  (stworzyli tzw. Grupę 6).

Największy sukces? – Zdarzyło się, że odnalazła mnie pani, która wiele lat temu kupiła sygnet. Chciała, żebym naprawił ten pierścień, najchętniej tak, by nie musiała zdejmować go z palca – mówi.  Paweł cieszy się też, że starsza córka przed ważniejszymi wyjściami coraz częściej podbiera mu jakąś ozdobę. Młodsza jest na razie  na etapie błyskotek polecanych przez „Bravo”. Poza biżuterią mocno pochłaniała go budowa i dopieszczanie podwarszawskiej drewnianej chałupy. Po dziesięciu latach pracy twierdzi, że jest w końcu  z niej zadowolony.


Tekst: Beata Woźniak
Fotografie: Paweł Kaczyński

reklama