Zaczęło się... w pewną leniwą sobotę (Sabina). Siedzieliśmy przy porannej kawie, a nasz czteroletni syn Julian rysował. Mówił, że portret mamy. „Pewnie jak zawsze – kropka, kropka, kreska, kreska”, pomyślałam. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy zobaczyłam swoje okulary, włosy postawione na sztorc… To byłam ja!


Piotr, nic nie mówiąc, zabrał rysunek do pracowni. I przepadł na kilka godzin. Wrócił z niesamowitą niespodzianką – pięknym, srebrnym naszyjnikiem. Do tej pory, kiedy to wspominam, robi mi się ciepło na sercu. Niewinny post na Facebooku ze zdjęciem biżuterii i rysunkiem Juliana przekonał nas, że warto obrócić to w biznes. Od tego czasu minął rok.


reklama


 

Najlepsze rysunki… to takie, przy których mogę się wykazać, zrobić ruchome części, interesującą fakturę tła, złocenie (Piotr). Bardzo cenimy również realizacje z kamieniami szlachetnymi, które rozświetlają biżuterię. Często klienci dzielą się z nami okolicznościami powstania rysunku. Ostatnio robiliśmy spinki do mankietów z ilustracji sprzed 50 lat. To był prezent od żony dla męża z jego własną pracą. Ciekawe są też projekty przedstawiające scenki rodzajowe: mama jadąca samochodem, tata w samolocie, syn z tatą grający w piłkę nożną. Papier może nie przetrwać próby czasu, biżuteria będzie zawsze i zawsze można ją mieć przy sobie.
 

Cieszy mnie... kiedy klient wraca z kolejnym rysunkiem (Piotr). Miło jest usłyszeć, że „naszyjnik wykonany przez pana to nasz klejnot rodzinny” albo zobaczyć łzy wzruszenia.

 

Opracowanie: Beata Woźniak
Zdjęcia: materiały prasowe
Projektanci: Białek Design Studio