Bez reniferów Święty Mikołaj nie byłby sobą. Zresztą nie tylko on, bo gdy w dalekiej Laponii na świat przychodzi chłopiec, ojciec w pierwszej kolejności pokazuje mu rena, by przejął od niego wszystkie najlepsze cechy. Brytyjczycy za wynajem żywego renifera na świąteczną wieczerzę płacą aż 500 funtów. My możemy go u siebie gościć bez paskarskich opłat – wystarczą farba i pędzel. Malując, warto pamiętać, że Rudolf Czerwononosy i jego latający koledzy z mikołajowego zaprzęgu są… kobietami. Bo tylko reniferzyce nie zrzucają na zimę rogów.

Potrzebne:
■ farby: czerwona, różowa, odcienie żółtej
■ tampony z gąbki

 



Zdjęcia: Living4media/Free, East News, Bridget Peirson/Narratives, Mak Media Agency

reklama