reklama

Wokół świątecznego stołu

Boże Narodzenie

Przed nami najważniejsza kolacja w roku. W święta na kulinarne szaleństwa raczej nie ma miejsca. Pomysłowością możemy się wykazać, dekorując stół.

Magiczna atmosfera. O tym, jak ją stworzyć, opowiadają niepokorne dusze. Paweł Domański jest dekoratorem marki Villeroy & Boch. Joanna Gwis to na co dzień ilustratorka, hobbystycznie autorka bloga o drobnych rzeczach, które cieszą, czyli popularna Kavka.

– Raczej nie zaskoczę – mówi Paweł. – Wyrosłem już z szaleństw. Spędzam święta na wsi. Mam rodzinę z tradycjami i, choć dawno przekonałem ją do nowoczesnych rzeczy, porcelana będzie biała, klasyczna, okrągła. Samo jedzenie jest kolorowe, więc barszcz na talerzu w mikołaje wygląda niefajnie – tłumaczy. Stół dekoruje subtelnie, bo zazwyczaj nie ma na nim miejsca. Dlatego myśli o gałązkach świerku powieszonych nad stołem z żywymi amarylisami (umocowane na gąbkach można podlewać). Do tego doda delikatne kryształki. Sprawdza się też jemioła. – Nie lubimy wiązki? Kupmy wieniec. I pamiętajmy, że im więcej kulek, tym więcej pieniędzy w przyszłym roku – śmieje się.

Kolor może pojawić się w dodatkach. W tym roku modne jest zestawienie szarości i czerwieni. Wybierzmy takie serwetki, figurki, kwiaty… Górne światło zabija nastrój, więc przydadzą się świece i lampiony. Ale nie stawiamy ich na stole, lecz na oknie, kominku, pomocniczym stoliku. Jeśli marzymy o kolorowej porcelanie, pasują do niej jedynie stonowane dodatki.
Do robienia stroików wyśmienicie nadają się przyprawy – kora cynamonu albo gwiazdki anyżu są nie tylko ładne, ale i pachnące. – Kiedyś zrobiłem stroik z gałązek gruszy oklejonych zmielonym cynamonem. Proszę sobie wyobrazić, że wypuściły listki! – chwali się Paweł. Ale natychmiast dodaje, że najważniejsze są symbole, nie otoczka.

Daleka od błyszczących brokatem stołów i choinki jak w galerii handlowej jest też Joanna Gwis. – Nie lubię świąt. Taka prawda. Całego tego zamieszania, przygotowań, nerwowych ruchów w sklepach, gotowania, pucowania, a później jedzenia, jedzenia, jedzenia. Na szczęście w naszej rodzinie wygląda to inaczej – tłumaczy czytelnikom bloga (kavkadesign.blogspot.com). Dlatego jej choinka wisi pod sufitem. To wygodne także ze względu na cztery koty.

Na gałęzi przyniesionej z ogrodu wiesza żurawie-origami z graficznie zdobionego papieru. W ich składaniu specjalizuje się mąż. – Wykorzystuję też to, co mam pod ręką. Odkąd mieszkam na wsi, są to szyszki, patyczki, żołędzie, ale i wstążki, wełna albo… nitki. Nie lubię kupować rzeczy, oprócz książek – śmieje się Joanna. – Moja rodzina jest trochę „inna” – tłumaczy swój wybór. Co do reszty, zobaczy, co się wydarzy.

Na stole zapewne będzie trochę pastelowego koloru. Naczynia nie do pary – białe, jednak z akcentami bladoróżowymi, błękitnymi, kremowymi. Różne sztućce, dzbanuszki i różne szklanki na soki. Na pewno wytnie serwetki z materiału (wykorzystuje do tego stare prześcieradła), porozkłada na stole pieczone przez siostrę pierniki, ozdobi też nimi prezenty. – U mnie w rodzinie nikt się zbytnio nie napina i wszystkim dopisują humory – będzie dobrze, czego i wam życzę – kończy Joanna.

Tekst: Beata Woźniak
Zdjęcia: serwisy firm

reklama
reklama