Ceni sztukę mocno zaznaczającą swoją obecność we wnętrzu, ale delikatną i migotliwą. Taką, na widok której się uśmiecha.

 

WERANDA: Jak to się stało, że jeden ze słynnych „Nucleusów” Xawerego Wolskiego – polskiego artysty mieszkającego w Meksyku – udekorował hol twojego domu?


AGNIESZKA AMARO: Zaprzyjaźniliśmy się z Xawerym, który obejrzał w meksykańskiej telewizji materiał o filozofii gotowania mojego męża Modesta. Podczas najbliższej podróży do Polski odwiedził nas w Atelier Amaro i tak się zaczęła nasza znajomość. Obaj panowie są zafascynowani tym, co robią zawodowo. Na zaproszenie Xawerego odwiedziliśmy z mężem jego rodzinną posiadłość w Dańkowie. Tam zobaczyliśmy m.in., jak powstają „Nucleusy”. Xawery tworzy niesamowite dzieła z mnogości atomów, molekuł, to znaczy skrupulatnie rozrysowuje siatki ich połączeń zgodnie z aktualną wiedzą naukową na ten temat – na arkuszach papieru, a potem nadrukowuje kilka warstw rysunków np. na pleksi. Miałam kiedyś okazję podejrzeć, jak pracuje podczas długiego lotu samolotem i powiem szczerze, że byłam mocno zdziwiona. Zawsze wydawało mi się, że artyści działają pod wpływem natchnienia, lekko i na luzie. A tu zobaczyłam kogoś, kto wykonuje ciężką rzemieślniczą pracę, rozłożoną na etapy, na całe lata. Mozolny wysiłek, który temu towarzyszy, budzi podziw i szacunek. Dla Modesta Xawery jest również źródłem inspiracji. Obaj pracują z tym, co czerpią z natury - Xawery układa wibrujące kolorem i formą obrazy z ziaren lub drobnych owoców.

 

Dlaczego akurat tę pracę Wolskiego wybrałaś?


Zachwyciła mnie wyrazistą kolorystyką, a przy tym subtelnością, migotliwością. Jest w niej coś majestatycznego i wywołującego uśmiech. Pamiętam, że kiedy zobaczyłam mojego „Nucleusa” po raz pierwszy, pomyślałam, że muszę go mieć. I że w naszym holu, wysokim na 4 metry, będzie mu dobrze, bo taka duża praca potrzebuje sporo przestrzeni i nic w otoczeniu nie może z nią konkurować.

 

Obraz w holu jest jak wizytówka domu i powinien mieć w sobie coś zapraszającego do środka...


I „Nucleus” tak działa – nikt nie przechodzi obok niego obojętnie. Godnie wita gości, jest świetnym pretekstem do rozmowy. Widzę w nim wszystkie kolory mojego wymarzonego domu i nastroje. To jakby nasz dom w miniaturce. Doceniam także to, że dzięki tej pracy pomieszczenie przechodnie nabrało znaczenia, charakteru i artystycznego klimatu. Zawsze gdy przekraczam próg, poprawia mi nastrój. Mam wrażenie, że wnosi do wnętrza element ruchu. Żyje się z nim na pewno przyjemniej.

 

A fakt, że autorem dzieła w waszym domu jest ktoś wam bliski, ma dla ciebie znaczenie?


Oczywiście. Każde spojrzenie na tę pracę przywołuje wspomnienia wspaniałych chwil spędzonych na jedzeniu, rozmowach, podróżach z Xawerym i jego przyjaciółką Norą. Przypomina, jak cenna jest przyjaźń i że warto o nią dbać.


Nigdy nie miałaś wrażenia, że „Nucleus”, choćby ze względu na technikę wykonania – wielowarstwowy nadruk na pleksi – odstaje trochę nowoczesnością od twojego pięknego, ale eklektycznego, spokojnego w odbiorze domu?


Z pewnością sztuka Xawerego cudownie prezentuje się w minimalistycznych współczesnych wnętrzach, ale ja nie myślę schematami. Kiedy się wybiera obraz do domu, ważne jest przede wszystkim to, jak się z nim czujemy. Nam jest razem dobrze ze sobą.

 

Masz u siebie więcej dzieł Xawerego Wolskiego?


Inny „Nucleus”, w szarościach, wisi w naszej restauracji Atelier Amaro. Idealnie wpasował się w stonowane, kameralne wnętrza.

 

W twoim domu jest dużo obrazów o charakterze religijnym, to dzisiaj rzadkość.


Przeżyliśmy całą rodziną nawrócenie. Nieprzypadkowo chyba kiedyś w naszym holu zawisł też obraz „Arka Noego”, dzieło japońskiego artysty, dokładnie naprzeciw „Nucleusa”.

 

Odkryłaś ostatnio coś ciekawego w sztuce?


Cały czas czymś mnie zaskakuje. W wakacje odwiedziliśmy Muzeum Sztuki Współczesnej w San Francisco, gdzie działa restauracja, która serwuje dania jak dzieła sztuki, według receptury najlepszych szefów kuchni na świecie. Niedługo i danie mojego męża pojawi się w tamtejszym menu. Będzie pachnieć lasem...

 

Jest jakieś dzieło sztuki, o którym marzysz?


Lubię dzieła monumentalne. Jedna z figur Michała Anioła w zupełności by mnie usatysfakcjonowała. Oczywiście takiemu dziełu należy się centralne miejsce w domu. Boli mnie głowa na samą myśl, ilu rzeczy musiałabym się pozbyć, by mógł tu stanąć posąg.

Czytaj także: Galeria we dworze Xawerego Wolskiego.


O ARTYŚCIE

 

XAWERY WOLSKI, rocznik 1960. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, w Académie des Beaux-Arts w Paryżu i w New York Studio School of Drawing, Painting and Sculpture. Tworzy obiekty rzeźbiarskie, płaskorzeźby i wieloelementowe instalacje. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród przyznanych we Francji i USA.

ARTYSTA O SOBIE:
 

„NuCleus” powstał w 2008 r. z fascynacji powiązaniami między światem natury i nauki. Molekuły, komórki, unikalne kompozycje cząstek, z których złożona jest cała otaczająca nas przestrzeń, znajdują się w nieustającym ruchu. Świat jest wielowarstwowy, intryguje tajemnicą, zachwyca mieniącym się bogactwem. „Nucleus” daje wyraz refleksjom, które nurtują ludzi od pradawnych czasów: czym jest świat, czym jest nasze życie, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Chciałbym, by moje prace dodawały otuchy, przynosiły nadzieję. Wiem, że w przypadku Agnieszki i Modesta tak właśnie działają.

reklama



Zdjęcia: Aleksander Rutkowski/ Olo Studio, Portret Artysty – archiwum prywatne
Za pomoc w sesji dziękujemy Interium.pl oraz biostudio.com
 

Zapraszamy również do rozmowy z Grażyną Wolszczak: Wnętrze bez sztuki nie ma charakteru.