Nie ma dla niej niesamowicie ważnych rzeczy, niesamowicie ważnych pamiątek, niesamowicie ważnych przedmiotów, choć się nimi otacza. Prawdziwy dom jest tylko w jej pamięci.

 

Krystyna Nazarewicz: Wyszłam właśnie z toalety imienia Krystyny Jandy, umyłam dłonie dokładnie jak lady Makbet, by uhonorować wielką aktorkę.

 

Magda Umer: Ha, to Krysia mi kazała ją sprawić, dla gości, żeby nie biegać na piętro. Odbyło się nawet uroczyste otwarcie, sama zrobiła tę tabliczkę. Potem, aby podtrzymać tradycję, zaczęliśmy nazywać różne ważne miejsca w domu i, jak widzisz, jest poręcz imienia Magdy Czapińskiej, próg imienia Jeremiego Przybory, bo on zapominał, że mamy tutaj schodek i bez końca się potykał. Wpadał wtedy wprost do kuchni imienia Alicji Wirth-Przybory, jego żony. Jest też biblioteka Agnieszki Osieckiej. Z wszystkich moich najbliższych przyjaciół tylko Zuzia Łapicka nie ma tabliczki, ale ona jest tu najczęściej i jest za bardzo żywa. Ona się tu zagnieździła... Cały wywiad przeczytasz w styczniowym numerze Werandy.

 

Rozmawiała: Katarzyna Nazarewicz

Zdjęcia: Budzik Studio

reklama