Beata Czapska studiowała architekturę na Politechnice Śląskiej. Projektowała domy i ich wystrój, zajmowała się designem. Rzeźby uczyła się w pracowni Renégo Coutelle’a. Pracuje po 12 godzin na dobę, a żeby się oderwać od pracy, biega.

 

Pani to się musi w pracy namęczyć…

Przy małych rzeźbach trzeba się trochę namachać, a przy dużych jest już ciężko. No i jeszcze kurz. Dla mnie to jednak nieistotne, bo jestem pochłonięta pracą. Kiedyś w Asuanie rzeźbiłam przez dwa i pół miesiąca w czterdziestostopniowym upale kilkunastotonową pracę. W ogóle tego nie czułam. Dopiero znajomi przyjechali i zobaczyłam w ich oczach przerażenie: dłuta i maszyny w robocie, huk i kurz.

 

Rzeźby nauczyła się pani we Francji.

Przed końcem studiów na architekturze pojechałam do Paryża. Miały być trzy miesiące, zostałam rok. Potem poznałam męża i powrót jakoś się rozmył. Mieliśmy agencję architektoniczną. Spotkałam profesora rzeźby Renégo Coutelle’a. Oboje byliśmy pasjonatami literatury, zawiązała się przyjaźń. W pracowni kręcili się ciekawi ludzie, spotykaliśmy się na lunchu.

 

Artystyczny salon?

Z salonem to miało niewiele wspólnego, bo siedzieliśmy w ogrodzie, przy granitowym stole. (śmiech) A zimą przy kozie, smażyliśmy na niej pieczarki czy inne warzywa. Pracownia była pełna rzeźb, bo Coutelle mało sprzedawał. To w ogóle był człowiek z wielką charyzmą, pasjonat filozofii. Któregoś razu powiedział: „Niech pani przyjdzie do mnie rzeźbić”.
 

reklama


 

Pomyślała pani, że to właśnie chce robić w życiu?

Tak gdzieś po trzech latach w pracowni. W sumie siedziałam tam sześć. Codziennie dojeżdżałam na rowerze po dwadzieścia kilometrów w każdą stronę. Z rzeźbą nie jest jak z malarstwem, że można popracować dwie godziny i widać efekty. Postęp jest dopiero po całym dniu.

 

Skąd pomysł na rzeźbienie zwierząt?

Z dzieciństwa. Spędzałam wakacje w Podkowie Leśnej, interesowały mnie żaby, węże. Teraz oglądam zdjęcia, programy przyrodnicze. Jak biegam w Lasku Bulońskim, to obserwuję szczury. Przed innymi ludźmi uciekają, a mnie się nie boją. Nie lubię zoo, bo jest nienaturalne. Sztuka animalistyczna przez wieki była związana z polowaniem, pokazywała zwierzęta agresywne. Mnie interesuje nie tylko wygląd, ale też charakter zwierzęcia.

 

Gdy pani nie rzeźbi…

Biegam, chodzę na spacery do lasu. Nie interesują mnie żadne wakacje. Kiedyś kolega powiedział, że jest wolna willa gdzieś na wyspie. Ja mu mówię, że wolę pojechać do kamieniołomu kamieni szukać. On na to: „Ty jesteś dziwaczka”. (śmiech)

 

Kontakt do artystki: beata-czapska.com
Rozmawiał: Staszek Gieżyński
Zdjęcia: Limited Edition