Zamiast koszulki z wawelskim smokiem – rzeźby i obrazy. Zamiast breloczka z wieżą Eiffla – miniatury rzymskich ruin. Takie pamiątki przywozili z podróży pierwsi turyści.

 

Podróże po Europie – moda na Grand Tour


Nikt nie rozumie tak Tytusa Liwiusza i Cezara, jak ten, który odbył Grand Tour Francji i Giro Italii – pisał w 1679 roku Anglik Richard Lassels. Swoje spostrzeżenia i wspomnienia zawarł w przewodniku „Włoska podróż”. Dowodził, że aby zrozumieć europejską kulturę i sztukę, te dwa kraje należało koniecznie odwiedzić. Podróżnik – zazwyczaj między 16. a 20. rokiem życia – pobierał nauki w kolejnych ośrodkach akademickich, poznawał miejscową kulturę i sztukę, nawiązywał znajomości z rówieśnikami z innych krajów. Kształtował swą osobowość i zmysł estetyczny. Użyty pierwszy raz przez Lasselsa termin „Grand Tour” wszedł do powszechnego zastosowania.


Początkowo – do około 1630 roku – podróż taka miała charakter ściśle edukacyjny, a jej zwieńczeniem było przybycie do Wenecji. Z czasem palmę pierwszeństwa przechwycił Rzym, a wędrowcy coraz bardziej interesowali się sztuką. Był to okres fascynacji „kunstkamerami” – gabinetami osobliwości, w których gromadzono wszelkiej maści kurioza i pamiątki z dalekich krajów. Dużym zainteresowaniem cieszyło się też współczesne malarstwo i rzeźba. Pojawiło się coraz więcej wyspecjalizowanych handlarzy sztuką. W szczytowym momencie młody arystokrata wysyłał do domu skrzynię za skrzynią wypełnione przeróżnymi dziełami i artefaktami.


Moda na Grand Tour nie ominęła też Polski. Do Włoch podróżowała Izabela z Czartoryskich Lubomirska, Julian Ursyn Niemcewicz, Stanisław Staszic czy Adam Jerzy Czartoryski. Najbardziej znanym podróżnikiem był jednak Stanisław Kostka Potocki. Wielokrotnie przemierzał Włochy i Francję, gromadząc znaczną kolekcję sztuki – dziś jest w zbiorach muzeum w Wilanowie. Sam twierdził, że „od najmłodszego wieku” miał skłonność „do nauki sztuk pięknych”. W podróżach notował i robił szkice, ale przede wszystkim przywoził dzieła, np. „Madonnę z dzieciątkiem” z warsztatu Rubensa, antyczne naczynia i rzeźby, lampki oliwne, tabakierę „na kształt Głowy przez dzikich ludzi zrobioną” czy „oprawę szabli króla Jana”. Dwie ostatnie pozycje należały do Curiosités, czyli „różnych ciekawości”. W Paryżu były specjalistyczne firmy, oferujące podróżującym klientom taki asortyment.

 

Jakie pamiątki z podróży przywozili pierwsi turyści?


Szczyt popularności Grand Tour zbiegł się w czasie z fascynacją odkrytą na nowo kulturą antyczną. W 1738 roku rozpoczęto wykopaliska w Herkulanum, dziesięć lat później w Pompejach. „Grand turyści” zaczęli docierać do Neapolu i dalej, na Sycylię. Prym wiódł jednak nadal Rzym z setkami świątyń, ruin i kolumn. Z takich wypraw wypadało przywieźć jakiś antyczny suwenir.


Oryginały były drogie i nie starczało ich dla wszystkich. Pojawiły się więc repliki. Rzemieślnicy wytwarzali kopie antycznej ceramiki, brudząc je gliną, tak by wyglądały na świeżo wyjęte z ziemi. W Anglii Josiah Wedgwood produkował wazy i inne przedmioty inspirowane zbiorami znanych kolekcjonerów starożytności. Czego przywieźć się nie dało, można zawsze było wymalować. Popularne były grafiki Piranesiego, przedstawiające na poły fantastyczne widoki rzymskich ruin. Kupował u niego także Potocki. Ceniono widoki Wenecji malowane przez Giovanniego Antonia Canala, zwanego Canalettem. Kogo było stać, dawał się portretować w otoczeniu ruin lub antycznych przedmiotów. Czołowym portrecistą podróżników był Pompeo Batoni. Namalował on kilkaset portretów, także polskich turystek – Józefiny Amalii Potockiej oraz Aleksandry i Izabeli z Lubomirskich.


Szczególnym rodzajem suweniru z europejskiej wyprawy stała się miniatura architektoniczna. Pomysł nie był nowy, pojawiał się już w czasach antycznych. W biznesie pamiątkarskim miniatury zaistniały w XVII wieku za sprawą mnichów franciszkańskich. Sprzedawali oni kopie bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Rzymski architekt Auguste Rosa wpadł na pomysł wyrobu miniatur z korka, który dobrze imitował porowatą strukturę starego kamienia. Pomysł szybko znalazł naśladowców, a korek zaczęto zastępować szlachetniejszymi materiałami. Koloseum, obeliski, pomniki i łuki triumfalne wytwarzano z marmuru i porfiru, złoconego brązu i lapis-lazuli. Dla papieża Piusa VI artyści stworzyli kopie kolumny Trajana, która następnie powędrowała do Turcji jako prezent dla sułtana. Komplet trzech rzymskich łuków triumfalnych z marmuru i złota kupił król Anglii Jerzy IV za 500 gwinei.


Tymczasem świat się zmieniał. Po rewolucji francuskiej podróżowali już nie tylko arystokraci. Rozwijała się kolej, co ułatwiało przemieszczanie. W 1851 roku aż pięć milionów Anglików przybyło pociągami do Londynu, żeby zwiedzić wystawę światową. Rodziła się turystyka masowa. Wraz z nią zaś rósł popyt na przewodniki, podróżnicze wspomnienia i pamiątki. Możni nadal kupowali oryginalne sztychy, obrazy i wspaniałe miniatury. Zwykli turyści – proste obrazki, miniatury z tanich materiałów, małe kopie rzymskich mozaik. Tak pozostało do dziś, a miniatury – choćby w formie magnesów na lodówkę – można dostać właściwie na każdym stoisku z pamiątkami.

reklama


Tekst: Staszek Gieżyński
Zdjęcia: Bridgeman/Photopower, Piraneseum, Sotheby’s