Akty są trochę staromodne… Faktycznie, przewijają się w historii sztuki od zawsze. Akt mnie fascynuje, zwłaszcza kobiecy. Jak patrzę na kobiece ciało, widzę delikatne linie, światło rozchodzące się po ciele. Inaczej niż u mężczyzny, gdzie rysują się mocne, twarde linie, cień podkreśla mięśnie.

 

Dzisiaj jest wiele podejść do tematu, ja staram się malować realistycznie. Na obrazach nie widać twarzy. Dlaczego? Portret wprowadza nowy obszar intymności, sprawia, że obraz staje się osobisty. Mnie nie chodzi o pokazanie danej osoby. Temat jest uniwersalny: przedstawienie pewnych emocji i nastrojów poprzez gest, ułożenie ciała. Ludzie oczywiście zwracają uwagę na erotykę tych obrazów, pytają, kto jest namalowany, kto jest tą nagą modelką. To ciekawe, bo gdyby to było zdjęcie, reklama, nikt nie zwróciłby uwagi. Nagość jest wszędzie wkoło nas, ale nie ma w niej piękna. U mnie wszystko jest zawoalowane. To dobre określenie, bo tkanina odgrywa ważną rolę w twoich obrazach.

 

Zaczęło się od fascynacji Hiszpanią: światłem, słońcem, kolorami. Zachwyciła mnie architektura na Południu, połączenie tradycji europejskiej i islamskiej. Te budowle zdobią powtarzające się wzory, mozaiki. Są strasznie piękne, ale bez przepychu. Pomyślałam, żeby połączyć orientalny ornament z postacią kobiecą. Zaczęłam studiować wzory marokańskie i tureckie. Byłam w Maroku na rezydencji artystycznej. Nie męczy cię odtwarzanie wzorów? Staram się pracować nad kilkoma obrazami naraz (śmiech). Maluję olejami, one schną parę dni, więc maluję naprzemiennie. Są mo- menty, kiedy mogę się wyłączyć, zrelaksować, bo robię akurat jakiś konkretny wzór. Włączam muzykę, zależnie od nastroju, od indie rocka po folk. Nad czym teraz pracujesz? Maluję inne formy wzorów, przede wszystkim koronki. Są bardziej subtelne, podkreślają delikatność kobiecego ciała. Chodzi mi o pewną powtarzalność. A teraz akurat robię kartki świąteczne dla rodziny i znajomych. Czarno-białe akwarele w małych formatach, ze zwierzętami i świątecznymi akcesoriami.

 

Aleksandra Kalisz ukończyła ASP w Gdańsku. Maluje, tworzy ilustracje. Mieszkała w Hiszpanii i we Włoszech, teraz żyje w Portugalii. Chętnie pojechałaby do Kazachstanu i Mongolii. Kontakt do artystki: aleksandrakalisz.com

 

Z Aleksandrą Kalisz rozmawiał Staszek Gieżyński

reklama