Pierwsi odjęli uchwyty kuchennym szafkom, pierwsi zrobili blaty z amonitami. SieMatic sięga do tradycji, ale tworzy kuchnie przyszłości.

Doskonałość osiąga się nie wtedy, gdy nie można nic więcej dodać, lecz wtedy, gdy nie da się nic ująć – powiadał Antoine de Saint- -Exupéry. Tę myśl powtarza dziś Ulrich Siekmann szefujący niemieckiej firmie SieMatic. Pięćdziesiąt lat temu projektanci marki spojrzeli krytycznie na organizację życia w kuchni i… „ujęli”. Powstały pierwsze na świecie szafki bez uchwy-tów. Zastąpiono je specjalnymi szczelinami. – Tak jak guzik nie czyni płaszcza, tak uchwyt nie może zawłaszczać kuchni – tłumaczy Siekmann. Pomysł już dawno temu podchwycili inni producenci, ale SieMatic nie ogląda się za siebie. Przez lata marka wprowadziła kolejne innowacje. W naj-nowszych modelach, by otworzyć drzwi czy szufladę, wystarczy wcisnąć – nomen omen – guzik.

Wszystko zaczęło się, gdy August Siekmann założył w 1929 roku fabrykę mebli. Nazwał ją swoim nazwiskiem, August Siekmann Moebelwerke, i zaczął produkować drewniane sprzęty do kuchni. Firma zatrudniała stu pracowników i ulokowana była przy kolejowej trasie Berlin-Zagłębie Ruhry. Wkrótce meble Siekmanna stały się popularne w Westfalii i poza jej granicami. Fabryka słynęła z kredensów, romantycznie nazywanych żeńskimi imionami: Erna, Hannelore i Ruth.

Czasy II wojny światowej przyniosły kryzys, głównie spowodowany całkowitym zniszczeniem fabryki. Ale firma szybko się odrodziła i wkrót- ce weszła na rynek z nowym rewolucyjnym pomysłem: kuchnią w zabudowie. Zamysł był prosty: zastąpić wolno stojące, zajmujące dużo miejsca meble jednym wielkim, który połączy szafki, kredens, szuflady i blat. Taką kuchnię można było wpasować do każdego wnętrza. Klientom spodobał się zwłaszcza model z pięknym frontem z japońskiego jesionu.

Gdy stery firmy przejął syn Augusta, August Wilhelm, postanowił wejść na rynek z nową marką. Nazwał ją SieMatic. W 1960 roku do domów klientów trafił model 6006 – kuchnia w zabudowie, bez uchwytów. Fascynowała praktycznym i oszczędnym dizajnem, który nawet dziś przemawia do estetów. Do tego stopnia, że kilka lat temu SieMatic wypuścił na rynek odnowioną wersję tego kultowego modelu.

Obroty firmy liczyły się w milionach marek. Model 6006 bił rekordy popularności. Coraz większe pieniądze przeznaczano na reklamę. Nie była krzykliwa, kładła nacisk na estetykę, praktyczność i znakomite wykonanie. „Jeśli oczekujesz elegancji w kuchni, docenisz SieMatic” – głosiła jedna z nich.
Gdy przyszła moda na wnętrza rustykalne, SieMatic zaproponował model 1001 AL, w bieli i błękicie, z ręcznie polerowanymi frontami i gzymsami. Klienci okrzyknęli go „przytulną kuchnią”. Każdy kolejny projekt wyznaczał nowe trendy we wzornictwie, niezależnie czy był to ręcznie ma-lowany Painters’ Collection, czy prosty 7007 MR. Za dizajnem szły najnowsze rozwiązania techniczne.

Jeszcze w latach 70. firma wprowadziła na frontach uszczelki przeciwkurzowe (dziś szafki SieMatic są tak szczelne, że przechowywana w nich otwarta paczka kawy pozostanie świeża). Potem wprowadziła moduły, dzięki czemu kuchnię można zainstalować praktycznie w każdym wnętrzu. Nad tą nowinką rozpływała się Renée Fleming, znakomita śpiewaczka operowa, która z pomocą SieMatica bardzo praktycznie urzą- dziła niewielką kuchnię w nowojorskim miesz-kaniu. A w 2006 roku Ulrich Siekmann poin- formował zgromadzonych na spotkaniu dziennikarzy, że „rzymski oddział firmy szykuje się do zlecenia w Watykanie”. Jak się okazało, przyszedł wreszcie czas na remont papieskiej kuchni. SieMatic zrobił meble w kolorze musztardowym. Pasują do kulinarnych upodobań Benedykta XVI, który podobno przepada za makaronami, ale i tradycyjną kuchnią bawarską zaprawioną musztardą nie pogardzi.

Projektanci firmy zawsze patrzyli w przyszłość – w 2008 roku pokazali model S1. Wszystko sterowane jest tu przez komputer, którego ekran zamontowano na jednym z frontów. Obej- rzymy film, znajdziemy w internecie przepis, posłuchamy muzyki z iPoda. Wybredny klient może zażyczyć sobie nawet blat ze skamielinami sprzed milionów lat. Czy to kuchnia przyszłości? Raczej pokaz możliwości technicznych marki i realizacja pewnej filozofii. Bo kuchnia nie służy dziś wyłącznie do gotowania. To miejsce spotkań, rozmów. Technologia ułatwia pracę, ale i uprzyjemnia czas. Projektantom SieMatica od samego początku przyświeca motto wymyślone przez Augusta Siekmanna: „tylko to, co najlepsze”.


Tekst: Stanisław Gieżyński
Fotografie: Studio Forma 96

reklama