Ręka, dzieło i natura – tak w wielkim skrócie można opisać mediolańskie nowinki dla domu.

– A ty? Czemu nie chodzisz jeść do McDonalda? Bo to niezdrowo. I nie smakuje za dobrze. Podobnie jest z meblami – tak jeden z wystawców wytłuma- czył mi, dlaczego mniej ludzi kupuje sztuczne tworzywa i plastiki na wysoki połysk. W zamian – lite drewno z wyraźnym rysunkiem słojów i sęków albo naturalne jedwabiste forniry. Najlepiej z drzew, które wyrosły na specjalnych odnawialnych plantacjach, żeby schlebianie modom nie rujnowało przy okazji Ziemi. A wszystko to perfekcyjnie wykończone, wygięte, wygładzone.


Szaleństwo barokowych kolorów ustępuje miejsca barwom ziemi i tkaninom najprostszym, takim, które do niedawna tkano na krosnach w domach (gdzieniegdzie na świecie wciąż zresztą tak powstają). Europa, która zachłyśnięcie się syntetycznymi włóknami ma chwilowo za sobą, nazywa ten styl ekologicznym. Ale w wielu regionach jest on codziennością, chlebem powszednim, a nie stylem przez duże "S".


Mnóstwo w tym roku lnów i wełny. I to nie tylko tam, gdzie zwykle spodziewamy się je zobaczyć. Na obiciach kanap czy foteli, nawet tych najbardziej dizajnerskich, nie dziwią. Pufy w wydzierganych na drutach sweterkach także nie szokują, ale klosze lamp obciągnięte wełnianymi golfami wyglądają zabawnie i niecodziennie.


Wdzięczną inspirację znaleźli projektanci w tradycyjnych plecionkach i koronkach. Subtelne wzory z serwet czy koszyczków – powiększone kilka razy i wyplecione z bambusów i rattanów – zachwycają mistrzowskim detalem. Babcine niciane robótki podniesione do rangi sztuki.


Jeśli pościele – to zwykle lny i to niedoprasowane, bo matka natura nie używa przecież żelazka. Zresztą lny zawsze wyglądają szlachetnie, nawet zagniecione. Nic dziwnego, że Armani przed laty wprowadził je na salony. Do tego poduchy – różnej wielkości i kształtów, często kwieciste, haftowane, koronkowe. I koniecznie wełniane narzuty w warkocze.


Kolory to istny śródziemnomorski krajobraz: burzowe niebo, turkusowe morze, wypłowiała od upału zieleń rozmarynowych i tymiankowych krzaków, pola słoneczników i lawendy, odcienie wygrzewających się w słońcu cegieł. Tu paleta jest niesamowita: od poszarzałych żółci przez ochry, sieny, aż po soczyste oranże. Wreszcie barwy kamieni – świetlistego marmuru, perłowych opali, lśniących antracytów, szarych granitów. W tym roku urządzamy się naturalnie.

Tekst: Joanna Halena
Fotografie: Archiwa firm
 

Nr 6 (114/2012)  

reklama