werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama

Nowoczesny dom między brzozami

Nowoczesne

Czy można wszystko przewrócić do góry nogami DLA DRZEW? Michalina i Tomasz doszli do wniosku, że ich towarzystwo jest bezcenne. I tak dom zmienił się nie do poznania.

Najpierw były brzozy, a właściwie brzozowy lasek. Rósł na sporej działce pod Poznaniem. I chociaż pani Michalina razem z mężem Tomaszem lubili w nim odpoczywać, z domu go prawie nie widzieli. A dom był parterowy, ze strychem, podzielony na wiele małych pokoi. Nawet okno sypialni wychodziło prosto na garaż. Pewnie niewiele by się zmieniło, gdyby nie pojawiło się kolejne drzewo. Tym razem na czarno-białym zdjęciu autorstwa znanego fotografa Szymona Brodziaka.

Gospodyni dostała je w prezencie od męża. Miało trafić na ścianę do sypialni. Okazało się jednak, że duża odbitka w ramie się tam nie zmieści. – Wtedy postanowiliśmy zrobić remont – śmieje się właścicielka. – Powiększyć sypialnię i powiesić zdjęcie na właściwym miejscu.

Gdy zaproszony do współpracy projektant Wojciech Barański wszedł do domu, od razu zaproponował remont bardziej generalny: wyburzyć garaż, powiększyć okno i wpuścić zieleń do środka. Właściciele nie protestowali. Cały dom – parter i poddasze – w sumie 250 metrów kwadratowych, został podzielony na górę, z salą do ćwiczeń i sauną, i na dół – tu urządzone zostało mieszkanie. To bardzo praktyczny pomysł – życie rodzinne toczyć się może na jednym poziomie i nie trzeba biegać po schodach. Wyburzono wszystkie ściany i powstała jedna wielka przestrzeń, na której urządzono kuchnię, jadalnię, salon z gabinetem, dużą garderobę, sypialnię i dwie łazienki – jasną i ciemną – czyli, jak mówi projektant, żeńską i męską. Jadalnia płynnie łączy się z kuchnią i salonem. Mimo otwartego parteru łatwo wydzielić kolejne pokoje.

Na przykład gabinet z biblioteką domownicy zamykają ruchomą ogromną ścianą krytą dębowym laminatem. – Nie lubimy tego robić, ale kiedy mamy gości, takie rozwiązanie jest wygodne, bo w gabinecie stoi rozkładana kanapa – tłumaczy pani Michalina. Wystrój wnętrz to przede wszystkim naturalne materiały i ponadczasowe, uniwersalne dodatki najwyższej jakości. Początkowo detale miały być bogatsze, ale projektant namówił właścicieli na prostsze kształty. On też wymyślił meble na miarę: zabudowę kuchni, łazienki i garderoby, a także kominki i drobne meble – konsolę i stolik kawowy. Kanapy oraz fotele zaprojektowała gospodyni. Z wykształcenia jest artystką, zajmowała się malarstwem i witrażem. Teraz – jak sama mówi – projektuje „meble do spędzania czasu”. Wie, jak ważny jest odpoczynek po całym dniu pracy.

Projekty realizuje marka Bizzarto, której właścicielem jest jej mąż. Ton pomieszczeniom nadają dwa materiały: dąb i spiek kwarcowy, który wygląda jak kamień. Pierwszy ociepla, drugi sprawia wrażenie lekkości i rozjaśnia wnętrza. W ocieplaniu – tym dosłownym – pomagają także kominki. Ten w salonie jest na drewno. Gospodarze spędzają przy nim sporo czasu. Otwierają nawet szybę, by patrzeć na żywy ogień, ku dużemu zadowoleniu pary egzotycznych kotów. Do sypialni trafił zaś biokominek na gaz. O nastroju decydują przede wszystkim starannie dobrane lampy – twierdzi właścicielka.

Nad stołem w jadalni wisi nowoczesna hiszpańska Vibia z serii Match. Gospodyni zapewnia, że jest nie tylko piękna, ale też bardzo praktyczna. – Spokojnie można pod nią jeść rybę i nie przeoczymy żadnej ości – dodaje. Salon oświetla z kolei lampka na wysięgniku marki Flos, a w całym domu pojawiają się miedziane błyszczące kule Copper, zaprojektowane przez Toma Dixona. Dają przyjemne, ciepłe światło, podobne do blasku ognia. – Całe wnętrze to tak naprawdę przeskalowana kawalerka, wygodna przestrzeń do życia dla pary – mówi Wojciech Barański. Szczególna to „kawalerka”, bo nie dość, że olbrzymia, to jeszcze z wyjściem na brzozowy las. – I nie dla jednej pary – śmieje się pani Michalina. – Są przecież koty – Ryszard z Teodorem.

Projektant: Wojciech Barański Właściciel studia projektowego Oyster. „Studiowałem wzornictwo przemysłowe, ale jak wielu absolwentów tego kierunku zajmuję się przede wszystkim projektowaniem wnętrz. Projekty dokładnie dostosowujemy do potrzeb klientów. Tworzyliśmy już wnętrza biurowe, ale też na przykład restauracji w skandynawskim stylu. Nie przepadam za zbytnią dekoracyjnością. Forma, funkcja i piękno muszą wynikać z siebie nawzajem. Najważniejsze jest, by każda projektowa decyzja miała uzasadnienie”. oyster.pl

Tekst: Staszek Gieżyński
Zdjęcia: Joanna Pawłowska
Stylizacja: Magdalena Poklękowska

reklama
reklama