styl klasyczny salon

Paryski styl w segmencie na warszawskim Żoliborzu

Klasyczne

W starym segmencie na Żoliborzu powstało bardzo paryskie wnętrze. Nowoczesne i jednocześnie klasyczne. Pełne świetlistych kolorów dopasowanych do współczesnych obrazów, których w tym domu nie mogło zabraknąć, bo właściciele to pasjonaci i kolekcjonerzy sztuki.

reklama

To był znak. Lata temu Małgosia i Marek przywieźli z podróży poślubnej do Stambułu ceramiczne fioletowe „ubranka” – stroje derwiszów – muzułmańskich mistyków znanych z charakterystycznego wirującego tańca. Kupili je w małej galerii w centrum miasta, ale po powrocie wylądowały w szafie, bo nie pasowały do ówczesnego mieszkania. Dziś wiszą w sypialni. – Chyba były zapowiedzią naszego nowego miejsca do życia. Ale musiały poczekać na swój czas, podobnie jak w nas musiała dojrzeć decyzja, by zamieszkać w starym domu – śmieje się Małgosia. 


 

Piece zaprojektowała pracownia na podstawie przedwojennych wzorów, a postawił je zdun z kafli sprowadzonych z Węgier.

Stary segment czekał na nowych właścicieli

Zanim przeprowadzili się do przedwojennego segmentu, uważali, że nowe budownictwo to brak kłopotów, kupili więc mieszkanie w apartamentowcu na Żoliborzu. Do tej części Warszawy trafili po przyjeździe na studia i nie chcieli jej opuszczać. – To dzielnica, w którą się wrasta – mówią. Znają sąsiadów, mają swoje sklepiki i kawiarnie. – Nasza córka Weronika dorastała, a nam w głowie klarował się pomysł, żeby poszukać czegoś z duszą i historią – opowiada Małgosia. – Chodziliśmy z mężem na spacery po okolicy, także na uliczkę, przy której był mój pierwszy warszawski adres. Wyglądała pięknie, szczególnie zimą, jak z baśni Andersena. Gdy któregoś razu zobaczyliśmy, że na sprzedaż jest jeden z przedwojennych domków z ogródkiem, nie wahaliśmy się. To nic, że był zrujnowany, a na efekty remontu i renowacji musieliśmy czekać aż trzy lata. Lubię czekać na to, co jest spełnieniem marzeń.

– Dom był w opłakanym stanie, sypały się schody i elewacja, przyziemie było zawilgocone, a ciemne, zagracone pokoje podzielone ściankami i urządzone w stylu lat 70. – opowiadają architektki Monika Michałowska i Katarzyna Kryńska z pracowni Archika & Archimm, które projektowały Małgosi i Markowi ich poprzednie mieszkanie. Współpraca układała się bardzo dobrze, więc klienci wrócili do nich po latach. – Najpierw osuszyłyśmy budynek i zrobiłyśmy renowację elewacji pod okiem konserwatora – dodaje Monika. – Odtworzyłyśmy oryginalny odcień tynku w kolorze złamanej bieli, a na tarasie położyłyśmy dla kontrastu czarne kafle.

 

MEBLE KUCHENNE z dębowymi frontami polakierowanymi i blatami z granitu zaprojektowały architektki, a zrobiła FIRMa INTERIOR KUCHNIE – meble-interior.pl

Klasyka francuska, ale w nowoczesnym wydaniu

Teraz cieszy nas, że kolejne remontowane segmenty na ulicy dopasowują się do tego wzorca. Stolarz zrobił drzwi wejściowe na wzór dawnych z charakterystycznym zdobieniem w kształcie rombu oraz drewniane okna, które idealnie odwzorowują te dawne, ze szprosami i innymi detalami. – Wnętrze miało być współczesne, w klasycznym stylu francuskim, ale z ukłonem w stronę historii. Zachowałyśmy drewniane schody prowadzące z parteru do przyziemia i przedwojenną dębową podłogę, a na dole na jej wzór została wykonana nowa, bo wcześniej było tam klepisko – mówi architekta Katarzyna Kryńska. – Najbardziej zależało nam, by otworzyć przestrzeń i wpuścić do niej światło, żeby wnętrza stały się przestronne i funkcjonalne.

Dawny pokój gościnny połączyłyśmy z gabinetem i zaprojektowałyśmy tam otwartą kuchnię z dużym stołem. Wygodnie się tutaj gotuje. Do kuchni (wykonanej przez firmę Interior Kuchnie, meble-interior.pl) przylega salon, a dalej weranda, którą właściciele traktują jak dodatkowy pokój. Dzięki połączeniu malutkiej łazienki i ciasnego holu udało się wygospodarować pokój kąpielowy. Dawna kuchnia i kotłownia na dole zostały zamienione w sypialnię z łazienką oraz salon telewizyjny z gabinetem, z którego przez przeszklone drzwi można wyjść do ogrodu. W aranżacji wnętrza kluczową rolę odegrał też najlepszy włoski design i kolory.

Kolory wnętrz starannie dobrane

– Kolory wybierałam sama, na podobnej zasadzie, jak komponuję ubrania – mówi Małgosia. – Bazą są różne odcienie szarości. Zabawne, bo mój mąż był trochę przerażony, że zrobi się monotonnie, ale gdy zobaczył realizację i wszelkie niuanse, zachwycił się. Za to dodatki – sofa, poduszki, kafelki, ściany i… moja wymarzona pralka – są w kolorze brudnego różu. Ale tylko na górze. Na dole trzeba było wybrać już inny odcień, by pasował do naszej kolekcji obrazów Mikołaja Kasprzyka. Pani Monika i pani Kasia zaproponowały rudy i bakłażan, i to jest świetny zestaw, ociepla nieco ciemniejsze przyziemie. Bardzo dbam, by każdy detal, który kupuję, nawet wazony czy naczynia, do tego pasował.

Bo Małgosia jest estetką w każdym calu, podobnie jak jej mąż. Z zawodu psycholog, przez pewien czas równolegle studiowała historię sztuki, a choć jej nie skończyła, ma słabość do galerii. – Odwiedzam je regularnie w poszukiwaniu rzeczy, które do mnie przemówią, niekoniecznie tych modnych czy popularnych. I zawsze takich, które spodobają się nam obojgu. W poprzednim mieszkaniu, które teraz należy do córki, królują obrazy Łukasza Huculaka, u nas Mikołaja Kasprzyka oraz czarno-białe fotografie Feliksa Zwierzchowskiego. Architektki zaproponowały im z kolei płótna i ceramikę Dominiki Dondé oraz obrazy Magdy Fogt. – Teraz rozmawiam z Katarzyną Kryńską, która robi też fotografię artystyczną, o zakupie jej pracy – świetnie by nam tu pasowała i była pięknym zwieńczeniem tej udanej współpracy – mówi Małgosia. 

Więcej zdjęć tego domu zobacz w majowym wydaniu Werandy.

Tekst: Agnieszka Wójcińska
Zdjęcia: Aneta Tryczyńska
Stylizacja: Katarzyna Sawicka