Stare kamienice miewają nie tylko duszę, ale i duchy. Jeden z nich zawładnął Judytą tak, że napisała o nim pracę doktorską, a potem zamieszkała w jego domu.

 

Tajemnice łódzkiej kamienicy


Przyjechała na studia do Łodzi. Zakochała się – najpierw w tutejszej architekturze, później w łodzianinie. I została. Judyta, historyk sztuki, teraz wie prawie wszystko o architekturze tego miasta z przełomu wieków. Napisała pracę magisterską o najsłynniejszej łódzkiej ulicy – Piotrkowskiej, a doktorską o jednym z najlepszych architektów epoki „Ziemi obiecanej” – Dawidzie Landem. Ta ostatnia kosztowała ją lata badań w miejskim archiwum.

Rozwikłała wówczas tajemnicę niejednej łódzkiej kamienicy, w tym i tej, do której miała wyjątkową słabość. Odnalazła przy okazji dokument, z którego wynikało, że Lande nie tylko budynek zaprojektował, ale także w nim mieszkał. Szybko miało się okazać, że przygoda Judyty z architektem będzie miała ciąg dalszy. – Żartowałam, że chyba opętał mnie jego duch – opowiada. Ale od początku.

 

Jasne mieszkanie w kamienicy


Judyta i Paweł poznali się dwanaście lat temu, w jego biurze. On sprzedawał nieruchomości, a ona szukała mieszkania. Z interesów nic nie wyszło, za to niespodziewanie znaleźli miłość. – Zakochałem się w Judycie od pierwszego wejrzenia – wspomina Paweł. Od początku małżeństwa słyszał o jakiejś pięknej kamienicy przy alei Kościuszki. Aż pewnego dnia wpadł do domu rozpromieniony, z wiadomością, że znalazł mieszkanie, o jakim marzyli: duże, jasne, w kamienicy. W tej kamienicy!

 

Niespodzianka w starym piecu

– Pojechaliśmy je zobaczyć. Wchodzimy, mąż zachwycony, a ja… przerażona. Mieszkanie piękne, jednak kompletnie zdewastowane. Zabrakło mi wyobraźni – wspomina Judyta. Na szczęście nazajutrz, gdy zobaczyła je w świetle dziennym, wpadającym przez ogromne okna, nabrała więcej wiary. No i od razu niespodzianka. W trakcie remontu znaleźli na starym piecu zdjęcie młodego polskiego oficera w mundurze z lat dwudziestych. Ów młodzieniec to syn samego Dawida Landego. Sprawdzili w atelier fotograficznym, w którym robione było zdjęcie, i okazało się, że jej ulubiony architekt mieszkał w tym właśnie mieszkaniu. No i jak tu nie wierzyć w duchy? – śmieją się gospodarze.

 

Przemyślany remont


Uratowali oryginalne okna, spore fragmenty drewnianej mozaiki na podłodze, odrestaurowali przepiękne sztukaterie. Kredens w salonie i żyrandol w sypialni należały jeszcze do pierwszych właścicieli. Z pozostałymi meblami również nie mieli problemu, bo oboje są namiętnymi kolekcjonerami antyków. Poza tym Judyta ma słabość do porcelany ze scenkami rodzajowymi typu „Toile de Jouy”, a Paweł kocha dawne malarstwo holenderskie, tzw. małych mistrzów.

Na razie tej pasji nie podziela dziewięcioletni syn Filip. Choć buduje domy tylko z klocków lego, już obiecał sobie, że w mieszkaniu nie będzie miał żadnej staroci. Nie pomagają nawet wędrówki szlacheckie, gdy podczas wakacji całą rodziną jeżdżą po Polsce, odwiedzając stare dwory, w których urządzono hotele i pensjonaty. Ale rodzice wiedzą swoje, bo czym skorupka za młodu... Mają też już kolejne plany. Chcą podźwignąć z ruiny piękny dworek. Jest okaleczony, ale za to z duszą!

Tekst i stylizacja: Kasia Mitkiewicz
Fotografie: Joanna Pawłowska
 

reklama