Rustykalny spokój na 60 metrach. Projektantka pokazała, jak urządzić małe mieszkanie z duszą
Małe mieszkanie60 metrów kobiecego spokoju pod Krakowem. Tak mówi o swojej realizacji Anita Witkowska, projektantka wnętrz z pracowni Awitku Studio. Przytulne mieszkanie z elementami stylu farmhouse zaprojektowała dla mamy z dwójką dorastających dzieci i udowodniła, że nawet na niewielkiej przestrzeni można stworzyć wnętrze, które koi, daje poczucie bezpieczeństwa i zachwyca estetyką.
Ciepło, rustykalnie, ale bardziej miejsko niż sielsko
Kiedy ma się już samodzielne dzieci w wieku nastoletnim i pracuje zdalnie, codzienne bywanie w mieście nie jest koniecznością a przyjemnością. Z takiego założenia wychodziła właścicielka tego mieszkania szukając przestrzeni do życia dla swojej trzyosobowej rodziny i czworonożnego pupila. Wybrała niewielkie miasteczko pod Krakowem, bliskie jej emocjonalnie. Cisza i spokój zdecydowanie wygrywają tu z turystycznym gwarem, a zieleń za oknami i świeże powietrze dają odprężenie wszystkim zmysłom. Tu po prostu żyje się wolniej, spokojniej, bardziej na luzie.
Do Anity Witkowskiej z Awitku Studio przyszła z gotowym, przemyślanym i bardzo praktycznym planem. Miało być przytulnie, w duchu rustykalnym, ale bardziej miejsko niż sielsko, najlepiej z elementami stylu farmhouse. No i jeszcze jedna ważna rzecz: klientka koniecznie chciała przenieść do nowej przestrzeni materiał, który świetnie sprawdził się w poprzednim domu – postarzane płytki imitujące bielone drewno. Pięknie wyglądają, ale też są odporne na zabrudzenia i idealne do domów ze zwierzętami. Dla projektantki był to cenny trop.
Zawsze zaczynam od tego, by zrozumieć potrzeby i styl życia inwestora. Czasem wystarczy jedno zdanie, detal, który niesie za sobą całą historię by złapać odpowiedni kierunek dla projektu – tłumaczy Anita z Awitku Studio. Oto jak właścicielka tego mieszkania zaczęła świeży start po życiowych zmianach.
Modern farmhouse w małym metrażu
Projektantka przygotowała kilka koncepcji stylistycznych: skandynawską z nowoczesnymi akcentami, naturalne boho i modern farmhouse – styl inspirowany rustykalną przytulnością, ale w miejskim wydaniu. Wygrał ten ostatni. Chociaż farmhouse wymaga dużych przestrzeni, jego elementy udało się sprytnie wpleść w niewielki metraż. Jest ciepły, naturalny, bez nachalnych stylizacji, za to pełen oddechu i światła.
Jak połączyć salon i sypialnię w jednym pomieszczeniu?
Najtrudniejszym zadaniem było znalezienie miejsca dla samej właścicielki – nie tylko do spania, ale też do wyciszenia. Trzecia sypialnia nie wchodziła w grę przy takim metrażu, ale projektantka zaproponowała oddzielenie kuchni od salonu przeszkloną otwieraną ścianą. Nie zabiera miejsca i światła tyle co tradycyjna działowa, a jednak jest i funkcjonalnie dzieli przestrzeń.
W ten prosty sposób udało się połączyć dwie strefy w jednym niedużym pomieszczeniu. W dzień pełni rolę reprezentacyjną, z wygodną rozkładaną sofą, fotelem i stoliczkami, wieczorem zamienia się w kącik telewizyjny, z którego chętnie korzystają domownicy, a w nocy w... sypialnię właścicielki. Anita zaproponowała dodatkowo zasłony, które po zasunięciu dodają przestrzeni intymności i prywatności.
Projektantka znalazła nawet prosty i efektowny sposób na rośliny – hobby właścicielki: zaaranżowała zieloną ścianę nad sofą, która fantastycznie ożywiła przestrzeń i wprowadziła naturalną świeżość.
Zaokrąglone formy i miękkie linie – sekret przytulności
Miękkie formy, zaokrąglenia, spójne kolory wprowadzają tu mnóstwo przytulności i łagodności. To mieszkanie jest kobiece, ale jak mówi projektantka, bez przesady. Pojawiają się też bardziej wyrafinowane detale, jak kinkiety Aromas del Campo w kuchni i przedpokoju, abstrakcyjny obraz nad narożnikiem czy ryflowany front ukrywający licznik – opowiada Anita Witkowska.
W całym wnętrzu dominuje subtelna gra łagodnych kształtów: okrągły stół, opływowe krzesła, stoliki kawowe o miękkich liniach. Każdy element jest przemyślany – nieprzypadkowy, ale nieprzeładowany.
Kuchnia z zielonymi szafkami i łuczkiem zamiast górnej szafki
Aneks kuchenny otwiera się na salon, sprawiając wrażenie całkiem sporego. Projektantka pomysłowo ograła go kolorystycznie – dolne szafki zaprojektowała w neutralnej, lekkiej optycznie bieli i zestawiła je z zieloną górą nawiązującą do stylu farmhouse. Meble rozdziela pas szkliwionych płytek-cegiełek nad blatem, które fantastycznie rozświetlają wnętrze. Ciekawym detalem jest łuczek na ścianie przy okapie, którym Anita wykończyła górny ciąg. Zamiast szafki zaprojektowała nad nim półeczkę, na której właścicielka postawiła ulubiony wazon.
Strefa kuchenna płynnie łączy się z jadalnianą. Przy okrągłym stole jest miejsce do jedzenia dla całej rodziny. A nawet dla gości, bo oprócz plecionych krzeseł jest też tapicerowana narożna ława, na której można wygodnie usiąść. Czarny odcień stołu kontrastuje z wyplatanym rattanowym abażurem, który wieczorem tworzy cudowny klimat.
Gdzie pracować w małym mieszkaniu? Kameralne domowe biuro zamiast osobnego gabinetu
Właścicielka pracuje zdalnie, dzięki temu ma więcej czasu dla siebie i swojej rodziny. O miejscu na osobny gabinet nie było mowy w tak małej przestrzeni. Projektantka świetnie jednak wybrnęła z sytuacji, zastępując pokój do pracy... niewielkim biurkiem.
Biurko stanęło obok wydzielonej sypialni, na tle przeszklonej ściany, tuż obok słupka z kuchennych szafek. Zostało zrobione na zamówienie, by ładnie współgrało z resztą wyposażenia. Nawiązuje stylem i kolorystyką do mebli kuchennych. Anita zaprojektowała taki sam blat jak w kuchni, żeby całość była spójna, a od strony jadalni wykończyła bok efektownym ryflowanym panelem, by nadać meblowi bardziej salonowy charakter.
Miękki tapicerowany fotelik zamiast typowego biurowego krzesła jest eleganckim akcentem, który ładnie komponuje się z tapicerką mebli wypoczynkowych w salonie. Nad biurkiem zawisł oryginalny kinkiet w nowoczesnym geometrycznym kształcie.
Zobacz też: Styl modern farmhouse z akcentami vintage. Jak sprawdziło się to połączenie w 42-metrowym mieszkaniu?
Łazienka z prysznicem za szkłem – minimalizm inspirowany naturą
Minimalistyczna łazienka inspirowana naturą jest również nieduża, ale ma sporo miejsca do przechowywania. Rodzina zrezygnowała z wanny, decydując się na prysznic zaaranżowany za transparentną taflą szkła. Takie rozwiązanie wpuściło do wnętrza mnóstwo światła i lekkości. Szkło jest całkowicie przezroczyste, nie zabiera miejsca.
Zamiast tradycyjnego brodzika są idealnie wyprofilowane płytki z nowoczesnym odpływem liniowym. To wszystko nadaje łazience minimalistyczny charakter. Minimalistyczny, ale nie zimny, bo całe wnętrze wyraźnie nawiązuje do natury – i kolorystyką, i materiałami wykończeniowymi.
Pod umywalkę została zaprojektowana duża podwieszana komoda z szufladami na łazienkowe akcesoria i kosmetyki. Ma odcień zieleni podobny do szafek kuchennych. Z boku okrągłego lustra Anita powiesiła biżuteryjną lampkę ze szklanych geometrycznych form, która nadaje temu miejscu elegancki sznyt. Na ścianach położyła płytki imitujące drewno, a na dole gres do złudzenia przypominający naturalny kamień. Naprzeciw umywalki wygospodarowała miejsce na toaletę – ściana ze stelaż WC została zabudowana szafkami w odcieniu zimnej szarości, by pomieścić sprzęty i środki myjące.
Przedpokój – jasna wizytówka domu
Wchodzi się do niego bezpośrednio z ulicy, bo mieszkanie jest na parterze. Hol pełni też rolę ciągu komunikacyjnego, z którego rozchodzą się wejścia do części wspólnej rodziny oraz do pokojów dzieci. Anita jasny kolor ścian połączyła z ciemniejszymi płytkami na podłodze. Na takim tle stanęła minikonsolka – na wąskim blaciku znalazło się jednak miejsce na tacę z drobiazgami oraz roślinę doniczkową. Duże okrągłe lustro powiększa optycznie przestrzeń, a klimat po zmroku tworzy kinkiet nawiązujący kształtem do lustrzanej tafli.
Modern farmhouse bez sielanki, za to z duszą
Modern farmhouse w interpretacji Awitku Studio to nie sielanka przeniesiona z Prowansji, ale subtelne połączenie naturalnych materiałów, łagodnych kolorów i prostych form. Kamienne wazony, drewniany stół, ceramiczne donice – wszystko to razem tworzy w mieszkaniu atmosferę spokoju, bez dosłowności i przerysowania.
– Po zakończeniu projektu odwiedziłam właścicielkę i usłyszałam, że od kiedy tu mieszka, nie chce wychodzić z domu. Pracuje częściej zdalnie, bo tu czuje się najlepiej – wspomina Anita Witkowska. Dla projektanta wnętrz to jeden z najcenniejszych komplementów.
Ta realizacja to nie tylko udana aranżacja małego mieszkania. To projekt, który pokazuje, że wnętrze może być osobistym wsparciem – szczególnie w momentach, gdy życie stawia przed nami wyzwania. Anita Witkowska udowodniła, że metraż to tylko liczba. A dobrze zaprojektowana przestrzeń może działać terapeutycznie. Ten dom otula, koi i pomaga odnaleźć siebie na nowo.
Projekt wnętrz: Anita Witkowska z pracowni Awitku Studio
Instagram @awitku_studio
Tekst: MD, Zdjęcia: Mufka Fotografia