reklama
salon w stylu hampton

Elegancki i przytulny apartament w sercu miasta

Stylowe i przytulne

Ten apartament jest w sercu miasta, ale sąsiedztwo parku i mnóstwo zieleni na osiedlu sprawiają, że można się tu poczuć trochę jak w jednej z sennych podwarszawskich miejscowości. Wnętrze też powtarza ten spokój – jest leciutkie, ponadczasowe i eleganckie: klasyczne meble i dodatki, sztukaterie, stonowane kolory i oryginalna tapeta z wzorem liści brzozy nawiązująca do drzew za oknem. A stworzył je duet, który powstał dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności.

reklama

Insipracje: styl hampton i nowojorskie wnętrza

Zaczęło się od tego, że Anna Brock kupiła mieszkanie i potrzebowała architekta. Koleżanka poleciła jej Katarzynę Gutowską. Szybko okazało się, że mają podobne gusty. Obie lubią styl Hampton i nowojorskie wnętrza. Ani kojarzą się z ulubionym „Seksem w wielkiem mieście”. Ściągnęła nawet ze Stanów wielki album Andrew Martina z najpiękniejszymi amerykańskimi domami. Gdy pokazała go Kasi, uznały, że jej wnętrze powinno zostać urządzone właśnie w takim stylu.

Architektką jest Kasia, ale nad projektem apartamentu pracowały w zgodnym teamie, przez półtora miesiąca, i dobrze się bawiły. Katarzyna podrzucała pomysły praktyczne, Anna, dusza artystyczna, która od dziecka lubiła rysować i projektować ubrania, skupiła się na wyszukiwaniu tapet, tkanin, mebli i dodatków. I czuła się w tej roli jak ryba w wodzie, aż w końcu pomyślała, że może czas zmienić zawód. Tym bardziej że znajomi zachwycali się jej nowym mieszkaniem. W końcu ktoś z przyjaciół zapytał, czy nie pomogłaby mu się urządzić podobnie, i wtedy zdecydowały, że zrobią to wspólnie z Kasią. Tak Ania – psycholog i head hunterka – została projektantką.

Salon urządzony w stylu hampton

Dwustumetrowe mieszkanie na eleganckim osiedlu dawało wielkie możliwości, ale było też wyzwaniem. Właściciele kupili je na rynku wtórnym – miało ściany w pomarańczowym kolorze, panele na podłodze i zamkniętą przyciasną kuchnię. Najpierw do akcji wkroczyła Kasia – zaproponowała wyburzenie i przestawienie kilku ścian, tak by wygodnie żyło się tutaj małżeństwu z dwójką dzieci.

Najważniejszy w mieszkaniu jest wielki, pięćdziesięciometrowy salon, z którego wychodzi się na ogromny taras. Z salonem łączy się kuchnia, z drugiej strony otwarta też na hol – dzięki temu przez salonowe okna, wysokie prawie do sufitu, do wnętrza wpada więcej światła. To tutaj właściciele spędzają najwięcej czasu z dziećmi w ciągu dnia, a wieczorami przyjmują gości. Specjalnie dla pani domu, która lubi gotować, Kasia zaprojektowała oddzielną zamykaną spiżarnię, a Ania – podświetlaną witrynę na książki kucharskie.

Czarno-biała sypialnia i łazienka

Za częścią wspólną znajduje się część prywatna właścicieli – sypialnia i łazienka. Odróżnia się kolorem od reszty apartamentu. Podczas gdy w salonie i kuchni dominują szarości i beże, tam wprowadzona została zmysłowa i nastrojowa czerń. Czarne są więc łóżko z wysokim na dwa metry welurowym zagłówkiem, tapeta z białym wzorem oraz łazienkowe meble i mozaiki.

Po drugiej stronie mieszkania, za przeszklonymi drzwiami, swoje pokoje oraz łazienkę mają dzieci. Tam też zmieściła się zamykana pralnia i garderoba. Wieczorami, gdy rodzice siedzą jeszcze w salonie, drzwi można zamknąć i maluchy mają idealną ciszę do snu.

Kasia i Ania pamiętały, że projektują mieszkanie w nowym budynku, a nie w kamienicy, przełamały więc klasyczny styl – Hampton i nowojorski – żeby uniknąć przestylizowania. Ściany są malowane na jasnoszary kolor i częściowo wytapetowane. Sztukaterię jedynie delikatnie zaakcentowały w kilku miejscach – przy suficie, obramowaniach drzwi i ułożyły ją tylko na jednej ścianie w salonie.

Z tego ostatniego rozwiązania Ania jest zresztą bardzo dumna, bo ukryła tam drzwi do gabinetu pani domu (który przy okazji jest też pokojem gościnnym) i łazienki dla gości. Kasia śmieje się, że są jak sekretne wejście do królestwa Narnii. Tym bardziej, że w gabinecie czeka kolejna niespodzianka – podnoszone łóżko z pikowanym zagłówkiem schowane we wnękowej szafie.

Kiedy właściciele weszli tu po raz pierwszy, byli zachwyceni. – Powiedzieli, że nic by nie zmienili, a to największy komplement – śmieje się Kasia. Jedynie na konsoli w sypialni postawili rysunek lisa, który przywieźli kiedyś z berlińskiej galerii. Pasuje idealnie, bo przez okno wiele razy widzieli przemykającego lisa mieszkającego w pobliskim parku.

 

Kontakt do projektantek:
KATARZYNA Gutowska: kontakt@hohstudio.pl
ANNA Brock: kontakt@annabrockdesign.pl


TEKST: AGNIESZKA WÓJCIŃSKA
ZDJĘCIA: YASSEN HRISTOV / HOMPICS