mieszkanie architektki Anny Koszeli

Wnętrze z artystyczną duszą, w którym łączą się różne inspiracje – zmysłowe mieszkanie architektki Anny Koszeli

Stylowe i przytulne

W tym mieszkaniu zgrabnie łączą się różne inspiracje. Urządziła je dla siebie architektka – Anna Koszela. Z kobiecą lekkością, z wyczuciem kolorów i wzorów.

reklama

Najpiękniejsze wspomnienie Bożego Narodzenia? Święta u dziadków. Dziadek był organistą, skończył konserwatorium, babcia uczyła w szkole. Mama opowiadała, że na choince sięgającej sufitu zawsze paliły się prawdziwe świeczki. Stała, dopóki nie zajęła się od ognia, a potem tę płonącą pochodnię dziadek wyrzucał przez okno. I tak co roku – śmieje się Ania. Teraz święta spędza u rodziny w Łodzi, ale kiedyś zrobi Wigilię u siebie, na warszawskim Mokotowie. Niedawno kupiła nowe mieszkanie i urządziła je z kobiecą lekkością i zmysłowością. – W końcu mieszkają tu dwie kobietki – żartuje – ja i Basia, moja czteroletnia córeczka.

Zobacz też: Nastrojowe mieszkanie urządzone w klimacie paryskiej kamienicy

Kolaż Aleksandry Morawiak właścicielka kupiła podczas wernisażu artystki. Idealnie pasuje do miksu kolorów, faktur i materiałów.


Mieszkanie z artystyczną duszą, w którym każda rzecz ma swoją historię

Ania na co dzień zajmuje się projektowaniem wnętrz. Z krawiecką precyzją dopasowuje przestrzeń do potrzeb swoich klientów. Ale kiedy projektuje dla siebie, lubi się wyżyć. Minimalistyczna przestrzeń, pozbawiona kolorów i ozdobników, to nie dla niej. Ona ma duszę artystki i… kolekcjonerki – nie potrafi rozstawać się z przedmiotami i sama przyznaje, że trudno jej zachować stylistyczną dyscyplinę – zawsze wygrywa szalona wyobraźnia.

W tym mieszkaniu każda rzecz ma swoją historię. Emaliowany czajnik retro przywiozła z wakacji, ze starego domu nad Bugiem. Duńską komodę i skórzane krzesła z lat 60. kupiła, kiedy styl vintage jeszcze nie był modny. Dobrała do nich zgrabne biureczko, współczesne, ale stylizowane na stare – kiedyś stało u niej w pracowni, teraz pracuje przy nim w salonie. – Przywiązuję się do mebli i nie potrafię ot tak, po prostu ich porzucić. Wędrują ze mną i koniec końców, zawsze świetnie adaptują się do nowego wystroju – opowiada.

Tak jak stolik z czarnego granitu, który sama zaprojektowała – waży chyba 300 kilo i każda przeprowadzka to logistyczna operacja z przetransportowaniem go. Teraz stoi w salonie, a jego monolityczną bryłę łagodzą miękkie siedziska w pięknych obiciach. Ania zaprojektowała je z przyjaciółką (też Anią). Chcą tworzyć niepowtarzalne rzeczy dla domu. Właśnie pracują nad pierwszą kolekcją mebli, która na wiosnę będzie miała premierę. – Ja projektuję i dobieram tkaniny – opowiada. – Uwielbiam je zestawiać, łączyć desenie, kolory, faktury… Kiedyś zobaczyłam materiał w cudnym odcieniu – połączenie różu i czerwieni, coś jakby koralowy. „Muszę go mieć” – pomyślałam. Uszyłam z niego zasłony do sypialni i uczyniłam leitmotivem całej aranżacji.

Przeczytaj też: Mieszkanie ze złotymi dodatkami – stylowe, przytulne i kobiece

Futro, plusze, welury i szlachetna skóra. Naturalne, miękkie materiały wprowadzają do sypialni dużo przytulności i… zmysłowości. Pled na łóżku – poduszkowcy.pl


Eklektyczne wnętrze zaaranżowane z kobiecą lekkością, wyczuciem kolorów i wzorów

Sypialnia to oaza spokoju. Zanim stanęło w niej wielkie luksusowe łóżko, Ania planowała ćwiczyć tu jogę, którą praktykuje od lat. – Kocham Indie – opowiada – za bogactwo kolorów, wzorów, form i zapachów. Są dla mnie wielką inspiracją. Drugą miłością (zaraz po tkaninach) jest kamień. – Nie wyobrażam sobie wnętrza bez niego. Moi klienci już o tym wiedzą – śmieje się. Często wyszukuję kamienne mozaiki w niewielkich włoskich manufakturach, mają niepowtarzalne wzory. Jedna z nich jest dziś posadzką w jej kuchni. Ma piękny połysk i bogaty rysunek z ciekawymi podziałami – nawiązuje trochę do lat 70. XX w.

Naturalne materiały są dla Ani bardzo ważne – kamień, drewno, len, jedwab – nawet jeśli się szybciej niszczą, to z wielką klasą, nabierając szlachetnej patyny. Lubi, jak zapisuje się na nich historia. No i – jak mówi – są bardzo sensualne, działają na wszystkie zmysły: wzrok, dotyk, węch.

W swoim mieszkaniu, na 70 metrach połączyła różne stylistyki – loftowe elementy ocieplają kobiece akcenty, designerskie lampy towarzyszą meblom vintage, geometryczne mozaiki uzupełniają bogate desenie na tapetach. Powstał udany mariaż, który właścicielka z duszą artystki sprytnie ułożyła niczym malarz martwą naturę na płótnie.

Zobacz więcej zdjęć tego zmysłowego, eklektycznego mieszkania w galerii

Projekt wnętrza: Anna Koszela, annakoszela.pl
tel. 504 250 026

Tekst: Joanna Kornecka
Zdjęcia: Yassen Hristov 
Stylizacja: Magdalena Chudkiewicz/@Soryzabalagan, Aga Kurdziel