Czy można urządzić komuś dom na odległość? Dagnie Polkowskiej się udało, bo świetnie zna właścicielkę. To jej młodsza siostra, Natalia.

Rodzina Polkowskich związana jest z Poznaniem od zawsze. Siostry Natalia i Dagna tu się urodziły, a teraz rośnie kolejne pokolenie. Córeczka Natalii, mała Gaja, właśnie śpi w wózeczku pod czujnym okiem niani, pośród grusz i brzózek w dużym ogrodzie. Za płotem po horyzont rozciągają się pola i lasy, bo rodzice Gai kupili dom w Dąbrowie, sielskim miejscu, na obrzeżach Poznania. Dziecko było dopiero w planach, ale oni już się zastanawiali, czy będzie tu szczęśliwe i z myślą o nim planowali pokoje.

– Wybraliśmy z Marcinem ten dom, bo zachwyciły nas okna od samej podłogi po sufit, wychodzące wprost na ogród. Dziś Gaja baraszkuje na dywanie ze spanielem Chilly, podglądając bawiące się wśród drzew sikorki i wiewiórki – mówi Natalia. Ale jak to zrobić, żeby szybko i sprawnie powstało przyjazne i fajne wnętrze? Od razu wiedzieli, co robić, wystarczył jeden telefon do Dagny: – Kupiliśmy dom, przyjeżdżaj!!!


Siostra mieszka w Warszawie i projektuje mieszkania. Była w ciąży z drugą córeczką, ale oczywiście natychmiast pognała do Dąbrowy. Wpadła jak wicher, rozejrzała się i oświadczyła: – Będzie jasno i pastelowo. Taka elegancja utrzyma się przez lata. Białe ściany, odrobina szarości i lekko rozbielona, dębowa podłoga. Koniecznie trzeba też wyrzucić ścianę między kuchnią a salonem, dom od razu nabierze oddechu.

Rysunki i plany wysyłała mailem. Wymyśliła biblioteczkę z olejowanego drewna na całą ścianę w salonie i kubik między salonem a jadalnią, który z jednej strony ma miejsce na telewizor, a z drugiej jest kredensem mieszczącym wszystkie naczynia. Zabudowę, razem z kuchnią i z drewnianym blatem na wyspie, zrobił według jej projektu zaprzyjaźniony stolarz Marcin Kustosz.

Jej kolejne pomysły? Dyskretny kominek w błyszczącej ramie, a nad wanną w łazience dodatkowe okno dachowe, żeby można było, kąpiąc się, patrzeć na niebo.

– Przysyłała po kilka zdjęć mebli, materiałów, lamp, a my wybieraliśmy – opowiada Natalia. – Teraz mogę się przyznać, że czasem nawet trochę na chybił trafił, bo miałam do siostry takie zaufanie, że dałam jej wolną rękę – dodaje.

Dagna raz tylko zaprosiła siostrę i jej męża do Warszawy, żeby w salonie przy Mysiej obejrzeli na żywo sofę, łóżko z szarego filcu do sypialni oraz stół. – Dagna z Bartkiem pysznie nas wtedy ugościli, bo obydwoje świetnie gotują, więc spędziliśmy wspólnie cudowny weekend. A do tego wróciliśmy ze stolicy z bardzo wygodną kanapą – wspomina Natalia. Na koniec przywiozła od rodziców stary bujany fotel. Doskonale pamięta go z dzieciństwa, myślała, że zaginął po jakimś remoncie, a tu niespodzianka: tata odkopał bujak gdzieś w piwnicy!

Wszystko więc poszło gładko jak po maśle. Żadnych rozterek i łamania sobie głowy. Jedyny problem mieli ze stołem, ale nie chodziło o wybór. Dobrze wiedzieli, że chcą taki solidny, ze starego drewna na metalowych nogach. Przyjechał zapakowany razem ze szklanym blatem, który porysował się w transporcie. Na nowy musieliby zbyt długo czekać, a tu właśnie zbliżały się święta wielkanocne. Błyskawicznie zamówili więc u szklarza grubą szybę. Przyciął ją niemal na poczekaniu, więc mogli zasiąść z rodziną, żeby pałaszować pasztety i szynki i... od rana pić szampana na śniadanie, jak każe poznańska tradycja.

To było dwa lata temu. A w najbliższą Wielkanoc podzielą się jajkiem z Dagną, która wybiera się w rodzinne strony wraz mężem i córeczkami. Mała Gaja już nie może się doczekać zabawy z kuzynkami – Zoją i Nel.

Tekst i stylizacja: Kasia Mitkiewicz
Zdjęcia: Michał Skorupski
Kontakt do architekta: www.dagnapolkowska.com

Za pomoc w sesji dziękujemy sklepom: Inne Meble, House & More, NAP, DECOLOR oraz gospodarstwu państwa Białkowskich w Lesznowoli za kwiaty.

reklama