Na dole błogi spokój i klasyka, na górze lekkie szaleństwo – róż i wycinanki. Ten dom ma dwie natury, niczym zodiakalne Bliźniaki.

Kamila i Jan na pytanie, kiedy wybudowali dom, odpowiadają, że o dwa lata za późno. Ale zaraz dodają: – Lepiej późno niż wcale. Gdy pewnego dnia Kamila rzuciła znienacka: zamieńmy nasze 49 metrów na dom, Jan zamiast czytać ogłoszenia, wsiadł w samochód i objechał cały Chojnów. Znalazł działkę, ale okazała się za wąska – nie mógł stanąć na niej ładny dom. Wymyślili, że dokupią sąsiednią. Sprawa jednak nie była prosta – ziemia należała do miasta i musieli czekać na przetarg. Za trzecim razem wreszcie go wygrali.

Szczęście ich nie opuszczało – znaleźli Annę Kuk Dutkę, młodą projektantkę z niedalekiej Złotoryi, z którą już po pierwszym spotkaniu zrozumieli się w trzech słowach. Choć architektka i gospodarze mieli zupełnie inne gusty, potrafili się nawzajem słuchać, a kiedy trzeba – ustępować. Dzięki temu Kamila i Jan mają dom, o jakim zawsze marzyli. Gdy gospodyni spodobał się na jakimś zdjęciu kamień na ścianę, Anna szukała go po całej Polsce. Wykonała kilkadziesiąt telefonów, aż okazało się, że wymarzony piaskowiec jest pod ręką – miał go fachowiec, który robił gospodarzom kominek.

Kiedy wybierały beże i brązy na dół, wypróbowały kilkanaście farb. Jeśli jakiś kolor wpadł im w oko, kupowały puszkę i sprawdzały, jak będzie wyglądał na ścianie. – Wreszcie znalazłyśmy odpowiedni odcień brązu przy okazji zakupów w sklepie Almi Decor... na ścianie. Problemy pojawiły się i przy urządzaniu jadalni. Okazało się, że krzesła, które przypadły do gustu Kamili oraz Annie, zostały tylko dwa i już ich nie produkują. Architektka się jednak nie poddała, obdzwoniła po kolei wszystkich przedstawicieli firmy i uzbierała komplet – zupełnie ostatnie sześć sztuk!

Długo trwały też poszukiwania lampy nad stół. – Nie!!! Pani Anno, wszystko, tylko nie ta – usłyszała od Kamili, która zobowiązała się znaleźć inną. Minęło jednak pół roku i gospodyni wciąż nie miała pomysłu. – Od początku słyszałam, że to najważniejsza lampa w domu, może dlatego było mi tak trudno zdecydować, czułam ciężar odpowiedzialności – żartuje. W końcu zaufała architektce i kupiła lampę, którą ta proponowała. Kamila dała się też namówić na czarne wycinanki w sypialni oraz w łazience. Wzór, ze styroduru, to kopia intarsji na meblach z pracy dyplomowej Anny. Podświetlone wyglądają imponująco.

Dziś Kamila wie, że gdyby nie pomoc architektki, dom wyglądałby inaczej. – Mnie podoba się tak wiele rzeczy. Na szczęście Jan ciągle mi powtarzał: masz się słuchać projektantki – śmieje się gospodyni.


Tekst i stylizacja: Kasia Mitkiewicz
Fotografie: Jan Brykczyński
Kontakt do architektki: www.d5dutka.pl/wnetrza