Właściciele chcieli mieć dom skrojony niczym garnitur. Z architektką Agatą Słomą mierzyli więc długości spodni i sukienek, sprawdzali wysokości garnków – szafki i półki są dopasowane co do centymetra.
 

Pokaż mi dziesięć ulubionych zdjęć z wakacji, a powiem ci, w jakim mieszkaniu poczujesz się dobrze. Na co chcesz patrzeć po przebudzeniu? Co jest dla ciebie ważne? – Agata Słoma zadaje wiele podobnych pytań. Wszystko po to, aby mieszkańcy czuli się w swoim salonie, w garderobie, sypialni co najmniej tak dobrze, jak w uszytym przez świetnego krawca ubraniu.
 

Tu wszystko jest „skrojone” co do milimetra. Właściciele apartamentu na osiedlu Ostoja Wilanów, jak się okazało, lubią kontrasty, nie boją się mocnych kolorów i wyraźnie zarysowanych krawędzi. – Zależało im na mieszkaniu, które będzie inne niż dokoła – opowiada architektka. – Nie o wszystkim potrafili powiedzieć wprost, na przykład kolor sofy zaproponowałam im ja. Skąd wiedziałam, że powinna być akurat szafirowa? Obserwowałam odcienie, które pani domu wybiera na sukienki. Uważnie słucham klientów, poznaję ich temperament i to pomaga mi znaleźć najlepsze rozwiązania, niepowtarzalne, uszyte na miarę – śmieje się. – Tak właśnie było w tym przypadku. Zaprowadziłam ich do salonu z meblami i powiedziałam: „To jest wasza kanapa”. Byli nieco zaskoczeni, ale po chwili zastanowienia uznali, że mam rację. Agata Słoma zaproponowała też, by z mebli i podłóg zrobić tło dla detali. Dlatego to, co na dole, jest matowe, a to, co wisi, na górze – błyszczy jak biżuteria. Kontrast podkreślają gołębie ściany oraz antracytowe i białe powierzchnie w kuchni. – Uwielbiam lampy – mówi architektka. – Te, które wybrałam, tworzą niesamowity klimat. W miedzianych kulach, Copper Shade Toma Dixona, światło odbija się jak w złotej kolii.
 

Z kolei zawieszona w salonie lampa Vertigo przypomina ażurowy kapelusz z szerokim na dwa metry rondem albo wirującą w tańcu suknię baletnicy. Jest olbrzymia, a jednocześnie bardzo kobieca i delikatna. Nic dziwnego, wymyśliła ją Francuzka projektująca także stroje i biżuterię – Constance Guisseta. Żyrandol robi ostatnio oszałamiającą karierę. Atrakcyjnym detalem jest blat kuchenny z czarnego granitu Nero Zimbabwe, który mieni się złotymi drobinkami. Głębię koloru podkreślają trzy lampy, w ich świetle kamień wygląda intrygująco.

reklama


 

Właściciele wysoko zawiesili poprzeczkę. Pragnęli, aby ich mieszkanie było oryginalne, ale też zdrowe. Wszystkie zaprojektowane meble zostały wykonane z płyt o ograniczonej i kontrolowanej zawartości substancji szkodliwych, takich jak formaldehyd, a powszechnie występujących w płytach meblowych. Pozostałe materiały wykończeniowe to naturalne drewno, stal, wełniane tapicerki. Dąb na podłodze jest olejowany, meble i ściany malowane zdrowymi lakierami i farbami.
 

– Niełatwo zrobić w domu wszystko „eko” – mówi Agata Słoma. – Trzeba na każdym kroku patrzeć wykonawcom na ręce, sprawdzać wszystko, nawet kleje, których używają do lepienia płyt. Powszechnie wiadomo, że najzdrowsze jest lite drewno, pod warunkiem że nie potraktują go toksycznym lakierem. Ale pilnowanie, choć uciążliwe, wychodzi na zdrowie. Każdy przecież chce oddychać w wymarzonym domu czystym powietrzem.

 

Architektka: Agata Słoma
Ekspertka w dziedzinie projektowania wnętrz – ma 20-letnie doświadczenie. Założycielka pracowni projektowej OMII.pl. Na co dzień tworzy wnętrza prywatne, hotele, oryginalne meble, a w wolnych chwilach scenografię do filmów i reklam. Wykładała na Wydziale Architektury w Wenecji, obecnie prowadzi szkolenia i autorskie warsztaty. Absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej oraz Zarządzania Projektami w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie.


Tekst: Joanna Halena
Zdjęcia: Jola Skóra
Stylizacja: Agnieszka Turosieńska