reklama

Męski punkt widzenia

Nowoczesne

Jak się ma czterdzieści siedem okien, jedno jest pewne – bez względu na porę roku światła w domu nie zabraknie.

Przez trzydzieści lat Jerzego nie było w Polsce. Kiedy wrócił, wynajmował mieszkanie, bo chciał się upewnić, czy aby na pewno chce tu zostać. W końcu zaczął szukać działki pod miastem. Trafił na urzekającą, z domem, lecz niestety... letniskowym. Ale dla Jerzego nie ma rzeczy niemożliwych.

Mały drewniany domek, jakich wiele na polskich letniskach, który absolutnie nie nadawał się na całoroczne mieszkanie, został wchłonięty przez nowy. Na starych fundamentach zbudowana jest tylko sypialnia i sala ćwiczeń, pozostałe pomieszczenia powstały już na nowych. Prosta bryła budynku i powściągliwa architektura wnętrza idealnie pasują do minimalistycznego wystroju. Do tego mnóstwo okien. Ale nie było innego wyjścia, skoro dom stoi na działce gęsto porośniętej pięknymi, ogromnymi sosnami.

Jeden rzut oka na kuchnię, salon czy sypialnię i od razu widać, że niepodzielnie rządzi tu mężczyzna. Funkcjonalność i wygoda są najważniejsze. Nie ma zbędnych mebli. Za to wszystkie, które Jerzy kupił, są niespotykane, bo wyszukane na wyprzedażach w amerykańskiej ambasadzie i to za grosze. Ważną rolę do spełnienia ma tu też oświetlenie. Na przykład dwie smukłe lampy w salonie podkreślają wysokość okien, a zamiast ogromnego żyrandola pośrodku salonu są ciekawie rozmieszczone na ścianach reflektorki.

Dom zaprojektował architekt Zbigniew Kucharuk, a w urządzeniu dobrą radą służyła Jerzemu córka, ale to on był od  spraw beznadziejnych. Tak samo jak w życiu. Kiedy pod koniec lat pięćdziesiątych nie mógł się pogodzić z tym, co działo się w kraju, postanowił wyemigrować. A że trudno było wtedy wyjechać legalnie, posłużył się fortelem. Żonę zapisał na orbisowską wycieczkę do Paryża, a sam zdobył wizę do Izraela.

Wszystko po to, żeby mogli spotkać się w Wiedniu. Jak widać, dla zdolnego inżyniera chemii, który ostatecznie wylądował w USA, nie ma sytuacji bez wyjścia.


Tekst: Tomasz Łuczak
Fotografie i stylizacja: Joanna Siedlar

reklama
reklama

Zobacz również: