Tysiące książek, mnóstwo ceramiki i szkła, kilkadziesiąt obrazów – wszystko to w modernistycznym domu – na trzystu metrach kwadratowych.  

 

Kuzyn obiecał im projekt domu w prezencie ślubnym. Ale dopiero 20 lat później poprosili go o pomoc – wtedy zaczęli marzyć o miejscu na swoje rozliczne kolekcje. Architekt Piotr Szaroszyk wymyślił prostą bryłę – 300 metrów – z ogromnymi oknami. Dorota Szaroszyk zaprojektowała wnętrza, w tym m.in. ogromne regały na sztukę, książki i design.

 

ARTYSTYCZNE KOLEKCJE

 

W tej rodzinie sztuka i książki były zawsze najważniejsze. Nikt nie wie, co to wakacje albo długi weekend na wczasach all inclusive. Zazwyczaj wolny czas cała czwórka spędzała na zwiedzaniu galerii, muzeów i najciekawszych wystaw na całym świecie. Koleżanka Amerykanka podrzuciła pomysł, jak z muzeami oswoić dzieci. Wystarczyło pudełko kredek i blok rysunkowy. – Tuż po wejściu do muzeum proponowaliśmy naszym dzieciom, które miały wtedy siedem i dziewięć lat, aby upatrzyły sobie ciekawy obiekt i spróbowały go narysować po swojemu. To świetnie działało, w ogóle się nie nudziły – wspomina właścicielka. I przyznaje, że wiele razy dzieci ją zaskoczyły, kiedy podczas rozmów ze znajomymi podpowiadały nazwisko artysty, którego gdzieś wspólnie podziwiali.

 

Drugim sposobem, równie skutecznym, okazały się artystyczne prezenty, najczęściej właśnie obrazy, z okazji ukończenia gimnazjum czy dla uczczenia matury. Dzięki temu dziś dzieci mają już zaczątki własnych kolekcji, a córka ukończyła historię sztuki. Lista ulubionych przez całą rodzinę polskich artystów współczesnych jest długa: Modzelewski, Tatarczyk, Bednarski, Ciecierski, Maciejuk, Dawicki, Libera, Dróżdż, Deskur, Grzeszykowska, Sasnal, Szewczyk, Smoczyński, Bujnowski, Lutyński, Kōji Kamoji. Wszystkich poznali osobiście, z wieloma są zaprzyjaźnieni. Tatarczyk, autor kilku obrazów w ich domu, to zdecydowanie numer jeden. – Był wybitnym artystą, ale skromnym i niezwykle wrażliwym człowiekiem – wspomina właścicielka. – Wpadaliśmy do niego do Mięćmierza pod Kazimierzem, mieliśmy okazję podejrzeć, jak pracuje. W malarstwie Tatarczyka zachwyca ich to, że jest w takim samym stopniu abstrakcyjne, jak realistyczne, niezwykle sensualne, uczuciowe. Zupełnie inne relacje łączą gospodarzy z twórczością Libery czy Dróżdża – to przede wszystkim rodzaj intelektualnego spotkania.

 

Modernistyczny dom kolekcjonera książek, sztuki i designu

 

Na początku obrazy podpierały ściany. Aż w końcu gospodyni poprosiła o pomoc koleżankę, wezwały ekipę techniczną i rozmieściły płótna na ścianach tak, jak im intuicja podpowiadała. Z myślą o dziełach sztuki powstał też regał w salonie. Trafiła tam „Inwokacja” Oskara Dawickiego, oprawiona we fragmenty starych ram. Sąsiaduje z albumami o sztuce, designie i architekturze.

 

Na piętrze, blisko gabinetu i sypialni, kolejny przepastny regał mieści już pozycje dowolne. – Mąż kupuje wszystko, co chce przeczytać – przyznaje gospodyni. Ona sama używa już kindle’a. Ale półki regałów również systematycznie zapełnia – pięknymi wazonami, serwisami, figurkami ze szkła i ceramiki z lat 50. i 60., kiedy polskie zakłady współpracowały ze świetnymi projektantami. Był czas, że za niewielkie pieniądze znajdowała na Allegro unikaty z Ćmielowa i Włocławka. I takie perełki jak serwis kawowy Potackiego, wazony Horbowego czy świeczniki Drosta. Wyjmuje na zmianę, by się nimi nacieszyć – w zależności od nastroju albo pór roku. Polskie marki cenią także dziś – cały dom jest urządzony meblami z naszych rodzimych fabryk (COM40, SITS, Paged) i dywanami ze Sztuki Beskidzkiej.

 

Przyznaje, że kolekcjonowanie sprawia jej ogromną przyjemność, bo to nie tylko wyszukiwanie ciekawych okazów, ale przede wszystkim spotkania i rozmowy z nietuzinkowymi ludźmi. Zdarza jej się ze znajomymi wybrać na wycieczkę, na przykład do jakiejś śląskiej huty, i przywieźć stamtąd prawdziwe skarby. – Ale takie obcowanie z rzeczami ładnymi wcale nie ułatwia życia – śmieje się. Kiedy popsuł im­ się czajnik, przez kilka miesięcy szukali „godnego następcy”.

 

Tekst i stylizacja: Małgorzata Tomczyk
Zdjęcia: Jacek Kucharczyk

reklama