Dreszczyk emocji

 

Przyszłość Tomasza Augustyniaka została przesądzona w dzieciństwie. – Na poznańskiej ASP bywałem już jako... mały chłopiec, bo studiował tam mój wujek, malarz i grafik. Miał długie włosy i chodził w skórzanych płaszczach, marynarkach w pepitkę, kolorowych apaszkach. Jak na lata 70. miał ekscentryczny wygląd – zaczyna opowieść.

Otoczenie, w którym dorastał, zwyczajne z pewnością nie było. W mieszkaniu stały meble robione na zamówienie przez dziadka-cieślę, mama zbierała modne gazety wnętrzarskie. – Ale to nauczycielka plastyki podsunęła mi pomysł, żebym poszedł do liceum plastycznego – tłumaczy projektant. Stąd niedaleko było już na Akademię. Wybrał wzornictwo przemysłowe.

Przygodę zawodową zaczynał w pracowni kowalstwa artystycznego. Zamówień nie brakowało, ale po roku miał dosyć. Z inicjatywy koleżanki, wraz z absolwentami innych akademii sztuk pięknych w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie, założyli grupę START i zorganizowali wystawę swoich prac dyplomowych. Objechali z nią kawałek Polski i zebrali doskonałe recenzje. To wtedy pracami Tomasza zainteresowała się Beata Bochnicka z firmy Wzornik, która promowała młodych projektantów.

W 1997 roku Augustyniak zadebiutował – zrobił meble tapicerowane dla fabryki Adriana. Potem posypały się propozycje od Balmy (meble biurowe), Com40 (kanapy, szezlongi), Mikomax, Noti.... A grupa START? – Przetrwała tylko towarzysko – śmieje się Tomasz. Czasami ma mieszane uczucia co do nowoczesnego wzornictwa. – O trendach decydują ludzie młodzi – opowiada.

– Seniorzy mojej rodziny pytają się, czemu dziś kanapy są takie niskie, że trudno z nich wstać. Nigdy nie ignoruję ich uwag. Teraz chodzą mu po głowie szkolne meble w radosnych kolorach. Już zastanawia się, czy to wypali. Bo choć z niejednego pieca jadł chleb, za każdym razem towarzyszy mu ten sam dreszczyk emocji, czy pomysł się przyjmie.


Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: Tomasz Augustyniak