Historia wiecznego pióra

Pióro naprawdę jest wieczne. Przeżyło zachwyt długopisami i klawiaturą. Może dlatego, że – jak twierdzą grafolodzy – sięgają po nie romantycy przywiązani do tradycji.

Jest taka fotografia: Albert Einstein przy stoliku z fajką w zębach, przed nim rozłożone papiery. I pióro – niemiecki Pelikan 100N. Albo inne zdjęcie: koci pyszczek śledzi wędrującą po papierze, piszącą rękę. Ręka i kot należały do pisarki Colette, podobnie jak pióro – Parker Duofold w wersji Mandarin, wyróżniającej się kanarkowym kolorem.

Zanim pióro zaczęło być powszechnie używane, trzeba było rozwiązać kilka problemów. Po pierwsze, pozbyć się kałamarza, czyli zamontować w urządzeniu zbiorniczek na atrament. Po drugie, sprawić, żeby atrament płynął, gdy piszemy, a nie rozlewał się.

Z tym ostatnim poradził sobie Lewis E. Waterman, agent ubezpieczeniowy (1884 r.). Podobno miał podpisać umowę z bardzo zamożnym klientem, ale przez kiepskie pióro zachlapał ją atramentem. Mocno zirytowany postanowił usprawnić wynalazek: atrament płynął tylko wtedy, kiedy przyciskano stalówkę do papieru. Podobne systemy w tym samym czasie opracowali też inni: Paul E. Wirt i właściciele firmy Mabie, Todd & Bard. Produkcja ruszyła pełną parą.

Prym wiodły Stany Zjednoczone, a wyróżniali się Parker, Waterman, Sheaffer, Eversharp czy Conklin. Z kolei w Europie – Niemcy z Simplo Filler Pen Company, która potem przyjęła nazwę Montblanc, a także Kaweco i Soennecken. Konkurencja była silna, więc firmy pracowały nad tym, aby pióra były ładniejsze i bardziej praktyczne.

Początkowo atrament wlewało się specjalnym zakraplaczem, co nie było specjalnie wygodne. Potem zamontowano gumowy woreczek, który – wciśnięty – mógł zasysać płyn. Stosowano dźwigienki i tłoczki. Wreszcie w latach 20. francuska filia Watermana wprowadziła pióra na naboje – wynalazek do końca nie był ich, bo już pod koniec poprzedniego wieku szklane fiolki z atramentem montował amerykański Eagle.

Pierwsze pióra były czarne, ebonitowe, potem także czerwone lub zielone. Szybko wykorzystano szlachetniejsze materiały. Na korpusy nakładano okucia, pokrywano je złoceniami albo macicą perłową, zdobiono filigranami. Japońska firma Namiki (w Europie Dunhill Namiki) dekorowała pióra tradycyjną metodą maki-e, czyli obrazami prószonymi. Kładzione na kolejne warstwy laki opiłki metali szlachetnych układały się w bogate wzory.

Producenci za wszelką cenę chcieli przyciągnąć uwagę klientów. Na reklamach parkery spadały z samolotów i wieży Eiffla. Waterman dawał sto lat gwarancji na model „100 years pen”. Niektórzy zachwalali małe wymiary, inni to, że pióra nie wystają z kieszeni! Kobietom polecano małe, panom – średnie, a na biurko – duże. Panie w swoich modelach miały obręcz na skuwce, przez którą można było przeciągnąć łańcuszek. Panowie zaś klips, który utrzymywał je w pozycji pionowej w kieszeni. Sprawa o tyle istotna, że atrament wyciekał z nich nagminnie. Klips wykorzystał sprytnie w celach reklamowych Parker: w modelu Vacumatic z 1933 roku nadał mu kształt słynnej dziś strzałki. W ten sposób nie widząc całego pióra, można było rozpoznać Parkera.

„Dwa palce na klawiaturze nigdy nie miały połączenia z moim mózgiem. Ręka z piórem wiecznym już ma” – powiadał pisarz Graham Greene, który w swojej długiej karierze przeżył wzlot pióra i jego upadek na rzecz długopisów kulkowych. Moda na pióra wieczne powróciła m.in. za sprawą artystów. W posłowiu do „Łowcy snów” Stephen King notuje, że powieść napisał „najwspanialszym edytorem tekstów – piórem Watermana”. Wierny tradycji jest również Neil Gaiman (to ten od serii komiksów „Sandman”). Twierdzi, że atrament pozwala inaczej myśleć i układać zdania.

Rozmowa z Martą Michnej, kolekcjonerką piór wiecznych
„Wyrzuć Parkera z drugiego piętra i kup Watermana” – tak przepychali się niegdyś w reklamach producenci piór. Akurat za Parkerem nie przepadam, bo wyrugował z rynku jedną z moich ulubionych marek – Eversharp. Konkurencja była aż tak silna?

Policzono, że w ciągu 140 lat istnienia nowoczesnego pióra wiecznego działało około 600 producentów. Parker, Waterman, Eversharp i Sheaffer to wielka czwórka, najważniejsi amerykańscy producenci początku zeszłego wieku. W Europie z kolei był Pelikan i Montblanc.

Współczesne pióra pani nie interesują…

Ciekawi mnie historia przedmiotów. Dla większości kolekcjonerów pióro z monogramem ma mniejszą wartość, ja je lubię, bo jest w nich coś osobistego, jakaś tajemnica. Ustaliłam kiedyś właściciela jednego z nich – byłego pułkownika amerykańskiej armii, który zaczął prowadzić mały hotel.

Skoro o żołnierzach mowa… Brała pani udział w renowacji pióra majora Raginisa, bohatera bitwy pod Wizną.

Kolega dowiedział się z telewizji, że odnaleziono zniszczone pióro wieczne majora. Skontaktował się ze stowarzyszeniem Wizna 1939 i udało się zorganizować naprawę pióra. To piękny, celuloidowy Pelikan 101N, dziś wart pewnie z tysiąc dolarów. Przywróciliśmy mu blask, choć, niestety, właściciele nie chcieli, by znowu nadawał się do pisania.

Czyli pióro musi pisać?

Oczywiście. Są co prawda kolekcjonerzy szufladowi, którzy nie piszą swoimi piórami, ale ja uważam, że tym przedmiotom należy ufać i, skoro działają, używać ich. Jest jeszcze jedna sprawa: starym piórem pisze się inaczej niż współczesnym, bo gdzieś do końca lat 30. stosowano wyłącznie stalówki elastyczne, zwane flexowymi. W zależności od mocy nacisku na papier uzyskuje się różnej grubości linie. Pisanie taką stalówką wymaga treningu, dziś nawet można zapisać się na specjalne warsztaty.

Mam 200-300 złotych. Co za to kupię?

Pióro mało znanego producenta, pochodzące gdzieś z lat 50., można dostać już za 50 złotych. Przy odrobinie szczęścia na internetowej aukcji za te pieniądze kupimy na przykład Watermana 52 ze złotą, elastyczną stalówką. W wersji podstawowej, bo jeśli będzie miał pozłacany klips albo obrączki, to cena rośnie.

Tekst: Stanisław Gieżyński
Zdjęcia:Jjim Mamoulides/www.penhero.com, Bridgemanart/Fotochannels, Alamy/BE&W, Jet Set/Reporter, Getty Images, BE&W, East News, www.fountainpennetwork.com, www.airlineintl.com, materiały prasowe: www.press.MontBlanc.com, Montegrappa, watermansklep.pl, Dom Aukcyjny Ostoya