Kiedy chcę naprawdę poczuć wiosnę, wybieram się z wizytą do Emmy i Nathana, by pooglądać sobie dywany z tulipanów ukryte wśród przyciętych z aptekarską precyzją bukszpanów.


Kiedyś ogród, jakich wiele w Belgii, nie zapowiadał się na żaden cud. Dzielił się na ten większy przed domem i mniejszy za domem. Emmę, nałogową pedantkę, niepokoił chaos, w jakim go zastała. Zaczęła więc od wytyczenia ścieżek i rabat, które wyznaczyła, obsadzając niskimi żywopłotami i bukszpanowymi kulami albo stożkami.


Potem do akcji wkroczył Nathan, miłośnik ozdobnych krzewów i kwiatów. Wymarzył sobie ogród, który będzie nieziemsko pachniał. Na początek wybrał złotkin japoński z pomarańczowożółtymi kwiatami przypominającymi małe różyczki i owocami jak orzeszki. Posadził go w sąsiedztwie jaskrów i śnieżnobiałej Exochordy The Bride. Do tego dorzucił zapomniany w Europie, a przecież niezwykle ciekawy, też kwitnący na biało, japoński pigwowiec ‘Alba’. To na dobre wejście.


Natomiast z tyłu domu posadził najprzeróżniejsze odmiany tulipanów: Purple Prince, Café Noir, Viola Holt, Dancing Show, Juliette. Różowe połączył z purpurowymi, żółte z pomarańczowymi i białymi nakrapianymi na czerwono. Rosną obok donic z szafirkami ‘Blue Spike’, wśród jagód, rozchodników i ziół.


Razem za to pomyśleli o nastrojowych zakątkach w ogrodzie: jest drewniana romantyczna ławka (najczęściej okupowana przez Emmę, która zaczytuje się w ckliwych angielskich powieściach – to przecież idealna sceneria), kamienny basen z aniołkiem (ulubione miejsce zabaw ich czteroletnich wnuczek – anioł nie ma spokoju, przebierany jest w tiule, koronki i kolorowe kapelusze) czy wreszcie ażurowa altana. – Jemy w niej zawsze śniadanie – mówi Emma. – Omlet z miodem nigdzie tak dobrze nie smakuje.

Tekst: Gap Photos/East News
Tłumaczenie: Monika Utnik-Strugała
Fotografie: Elke Borkowski/Gap Photos/East News

Nr 5 (113/2012)    

reklama