Japoński ogród powinno się oglądać... z przewodnikiem. Sami zobaczymy w nim tylko niezwykłą kompozycję roślin, kamieni i kamyków. A to tak, jakbyśmy nie widzieli nic.

Ogród naszych marzeń? Obsypany kwiatami, z cicho szemrzącym strumieniem, romantyczną altaną i murowanym grillem. W ogrodzie japońskim nic podobnego nie znajdziemy. Tutaj baliśmy się, aby nieopatrznie nie strącić przypadkowego listka na sterylny trawnik albo nie zostawić śladów na zagrabionych kamykach. Potem opowieść zaczął nasz przyjaciel, który wie wszystko o kulturze Wschodu. – Japoński ogród ma być odbiciem natury, dziki i sprawiający wrażenie starego. To miejsce ciszy i medytacji. Dla nas buddystów jest takim „kościołem pod sklepieniem niebios” – zaczął.

Potem tłumaczył, że architekt krajobrazu z Kraju Kwitnącej Wiśni najpierw wyznaczy w ogrodzie strony świata, potem precyzyjnie dobierze rośliny, wreszcie wytyczy kształt ścieżek, zaplanuje wodospady i mostki. Weźmie nawet pod uwagę cień spacerującego po ścieżkach i odbicie słońca w wodzie.

Ogród ma wyglądać jak Japonia w miniaturze. Nie może w nim zabraknąć skalnych głazów, leniwie płynącego strumyka, spokojnego stawu i drzew lekko wygiętych przez wiatr. Japończycy często mawiają: „Wyjdź z domu, wdrap się na skały, rozejrzyj dookoła, a potem stworzysz własny ogród”. Przemijanie symbolizują tu cztery pory roku. Na północy (oznacza zimę) znajduje się wzgórze ze źródełkiem, gdzie rosną drzewa o wiecznie zielonych igłach i liściach, cyprysiki japońskie i rododendrony.

Kiedy spojrzymy na zachód (symbol jesieni), zobaczymy nieduże jezioro. Lustro wody odbija pięknie przebarwiające się jesienią drzewa – klony palmowe i japońskie, oczary, trzmieliny. We wschodniej części (symbol wiosny) zadumamy się nad kamiennym wodospadem i spotkamy drzewa kwitnące o tej porze roku – wiśnie, śliwy, pierisy i azalie. Do części południowej (symbol lata) wchodzimy przez kamienną bramę, by zobaczyć żwirowe morze, które spotyka się tu z wodą. I to jest już ogród zen. Te najdoskonalsze są projektowane przez... buddyjskich kapłanów.

Linie biegną równiutko, by miejscami, niczym wiry w wodzie, przesunąć się o kilkanaście centymetrów. Aby osiągnąć taki efekt, kamienie muszą być identyczne. Zagrabione wyglądają jak dzieło sztuki. Ogród jest prosty i elegancki, ale nie może być jednak nigdy wysprzątany do ostatniego listka. Trzeba jak najstaranniej ukryć obecność ogrodnika, który ma tu pełne ręce roboty.

Ten, kto zna japońską symbolikę, podczas wędrówki odpocznie i odczuje przypływ energii. Sprawią to precyzyjnie dobrane i ułożone kamienie, często na planie trójkąta. Według filozofii Wschodu elementy ogrodu powinny być ze sobą w harmonii, odzwierciedlającej harmonię wszechświata.

Dla nas ogród zen jest pełną spokoju ucztą dla oczu. Mamy jeszcze godzinę, więc może przespacerujemy się od jesieni do zimy a potem jeszcze na chwilę do lata.


Tekst: Anna Słomczyńska
Fotografie: Tomasz Ciesielski

reklama