reklama

Żonkile, pierwiosnki i czosnek

Ogrody małe i duże

W ogrodzie Kennetha od razu widać, że przyszła wiosna.

Wiosna opanowała już wiśniową aleję i rabatki z żonkilami.  Fioletowymi kulami rozkwitły czosnki.

Kiedyś ogród nazywał się "Zielona dolina", my wolimy mówić "Pierwiosnek", bo tyle pierwiosnków kwitnie tu na wiosnę – opowiada Kenneth. Botanik, ogrodnik amator, przez całe życie pracował w nadleśnictwie: dbał o stare drzewa, pielęgnował zagrożone gatunki, zakładał szkółki.

To w pracy poznał przyszłą żonę Gudrun.  Kiedy po latach udało im się kupić wymarzony dom, w ogrodzie chcieli pomieścić wszystkie te rośliny, które ukochali przez lata spędzone w lasach, na łąkach i mokradłach.

– Mam słabość do drzew iglastych – przyznaje Kenneth. – Dlatego pojawiły się najprzeróżniejsze jałowce, cisy, sosny, żywotniki. Są ładne przez większą część roku. I bardzo charakterne. Gudrun z kolei zawsze lubiła łąki, ich zapach. Chciała,  by wokół domu też tak pachniało, więc posadziła kwiaty: narcyzy, maki, orliki pospolite, tulipany, pelargonie, prymulki. Ale że ogród powstał w angielskim hrabstwie, nie mogło zabraknąć typowych dla wyspiarzy róż. Tam, gdzie ścieżka skręca za dom, oczom ukazuje się pergola z kilkoma odmianami: jest ‘Goldfinch’ o rozetowych, mocno żółtych kwiatach, przekwitająca na biało ‘Alister Stella Gray’ czy ulubienica Kennetha  – ‘Adelaide d’Orléans’. – Ta najstarsza z pnących róż pochodzi z 1826 roku – opowiada. – Wyhodował  ją nadworny ogrodnik króla Francji, Ludwika Filipa. Nazwana została na cześć siostry monarchy Adelajdy. Często porównywana jest do kwitnących japońskich wiśni, a jej zapach przypomina piwonie  – skrupulatnie wyjaśnia.

Jako leśnicy znają się nie tylko na roślinach,  ale i ptakach. Żeby zwabić do siebie fruwające towarzystwo, przy kolorowych rabatach założyli oczko wodne okolone kamienną ścieżką.

Kenneth postawił niedaleko drewnianą ławkę (dookoła rosną osmantusy, zwane sobowtórami ostrokrzewu, kokorycz i łubinnik górski) – kiedy słyszy plusk wody, zakrada się po cichu i długo patrzy, jak wróble, zimorodki czy sikorki popijają wodę albo biorą kąpiel.
Gudrun śmieje się, że często przyłapuje tam męża na krótkiej drzemce. Potem Kenneth tłumaczy się, że to wszystko przez kojąco szumiące klony (elegancki palmowy i strzępiastokory), że to one kołyszą go do snu.

Tekst: Gap Photos/ Carole Drake
Tłumaczenie: Anna Smoleńska
Fotografie: Gap Photos/Flora Press/Carole Drake

reklama