Wokół starej drewnianej werandy

Ogrody małe i duże

Mała wieś Lutomia położona niedaleko Tarnobrzegu, w pobliżu Puszczy Sandomierskiej stała się kolejnym domem Barbary i Jana.

Po przeprowadzce Jan i Barbara natychmiast przystąpili do restauracji domu. Zaczęli od wykurzenia kołatek z drewnianego szkieletu budynku i uzupełnienia zwietrzałych tynków. Dom szybko wrócił do świetnej formy i można było zająć się intensywniej ogrodem, który otacza zabytkową werandę z trzech stron.

Stare, sadzone jeszcze przed wojną drzewa przerzedziły częste burze, posadzili więc srebrne świerki na przemian z wiśniami - wszak każdy ogród wymaga osłony przed silnym wiatrem. Drzewa rosły w podobnym tempie i już po kilku latach mieli gęste i wysokie ogrodzenie.

W międzyczasie zajęli się trawnikiem, sadzeniem krzewów i komponowaniem rabatek kwiatowych. Nie silili się na jakieś wyszukane gatunki roślin. Zwykłe róże ogrodowe, kocanka i margerytki mogą wyglądać naprawdę wdzięcznie. Barbara posadziła też zioła: miętę i oregano, które przydają się w kuchni. W głębi rosną niskie krzewy pigwowca, który nie boi się ani suszy, ani mrozu. Pigwa nie tylko ładnie kwitnie, daje też jesienią pyszne owoce.

Dalej mamy płożącą kalinę i irgę wierzbolistną. Ozdobne trawy także nie wymagają wiele zachodu, a razem z krzewami tworzą ciekawą kompozycję. Werandę upiększają też pelargonie, petunie i wisząca lobelia w doniczkach. Dla ochrony przed owadami Barbara postarała się o złocień maruna - jego silny zapach odstrasza nawet pszczoły. Całości dopełnia winorośl, w której cieniu kryją się przed letnimi upałami.


Tekst i stylizacja: Katarzyna Szeroki
Fotografie: Kuba Mordarski