Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko. I zapomnieć wszystko – śpiewał Edward Stachura. Ogród Magdy i Marka do takiego zapomnienia nadaje się jak żaden inny.

Państwo Majewscy o wrzosach wiedzą wszystko, bo produkują je w milionach egzemplarzy. Ich ogród w Końskowoli to wizytówka firmy. Kilkuhektarowa działka jest położona na skarpie. Pomiędzy górą a dołem różnica wysokości to aż dwadzieścia dwa metry!

Żeby założyć na niej ogród, musieli mocno przebudować teren, umocnić go, wykonać szerokie podesty, z których łatwo spływa woda, bo wrzosy nie lubią mieć mokro. – Choć jesteśmy ogrodnikami, poradziliśmy się znajomego architekta krajobrazu, jak wszystko zaplanować – wspomina Marek. – Projektanci mają zupełnie inne spojrzenie. Tomek Chyliński wymyślił nam podjazdy, ścieżki, wyznaczył drogi strumieniom, a my wypełniliśmy to roślinami.

W ogrodzie dużo się dzieje – jest strumień i oczko wodne, rozległe trawniki, miejsce na ognisko, altana i trasy spacerowe do podziwiania tego wszystkiego. A naprawdę jest co podziwiać. Pod zwisającą koroną wiązu odmiany ʹCamperdowniiʹ powstała niespotykana altana. Na razie cienkie gałązki drzewa rozpięte są na konstrukcji z bambusowych pędów. Za kilka lat będzie tu dająca cień, gęsta pokrywa z liści. Pod ogromnym parasolem już teraz czeka na gości ławka w stylu angielskim wykonana przez zaprzyjaźnionego stolarza.

W każdym miejscu widać duże umiłowanie detali. – Lubię zbierać lampki, ptaszki, porcelanowe kule, kocham dekorować ogród. Komponuję kolorowe kąty z roślin i dobieram do nich oryginalne pojemniki. Wymyślam kompozycje czasem nawet tylko na kilka dni, na przykład kładę obok donic kolczaste owoce kasztana jadalnego – mówi Magda.

Wiele pomysłów państwo Majewscy podpatrują i przywożą z podróży zagranicznych. – Zielony mostek pierwszy raz zobaczyliśmy w ogrodzie Claude'a Moneta w Giverny, we Francji – opowiada gospodarz. – Znaleźliśmy stolarza, który miał wygiętą w łuk kłodę i z niej zrobił naszą bajkową kładkę.

Jednak główna część ogrodu państwa Majewskich to wielkie wrzosowisko. Ich uprawa jest niełatwą sztuką. – Najlepsze dla nich miejsce to mocno nasłoneczniona leśna polanka, bo wrzosy kojarzą się właśnie z lasem, piaszczystą drogą, brzozami. No i oczywiście kwaśne podłoże – tłumaczy Marek. Żeby założyć w ogrodzie choćby małe wrzosowisko, musimy kupić co najmniej kilkadziesiąt roślin – gospodarze mają u siebie kilka tysięcy sztuk.

– Sadzimy je w odległości 25-30 cm od siebie i ściółkujemy korą. Możemy też od razu kupić specjalny preparat do mikoryzowania gleby przeznaczony dla wrzosów, który sprawi, że podłoże wokół roślin zaczynie żyć jak w prawdziwym lesie. Wrzosy posadzone jesienią będą ozdobą aż do wiosny. Zawsze można się o tym przekonać w ogrodzie w Końskowoli!


Tekst: Anna Słomczyńska
Fotografie: Paweł Słomczyński
Kontakt z właścicielami: Majewscy Szkółka Roślin Wrzosowatych, www.majewscy.com.pl