Zieleń, kamień i woda

Ogrody małe i duże

Żadnych ograniczeń – zdecydowali właściciele. Jak drzewa, to od razu duże, jak trawnik, to po horyzont, a wrzosy niczym na irlandzkich łąkach.

Dom utopiony w zieleni

Bujna zieleń wygląda, jakby rosła tu od zawsze i łaskawie wpuściła na swój teren kamienną rezydencję. Tymczasem było zupełnie na odwrót. Najpierw na nawiezionym wzgórzu powstał dom – duży, w stylu amerykańskich rezydencji, z efektownym podjazdem z granitu i ogromnym tarasem. – I ten dom musieliśmy utopić w zieleni, sprawić, by wyglądał jak wstawiony w rajski fragment krajobrazu – opowiada Joanna Zagórska z pracowni Zielonym do Góry. Pojawił się tylko problem z podłożem zniszczonym przez maszyny podczas budowy. Niektóre drzewa właściciele musieli sadzić ponownie. Jednak opłaciło się.

Ogród: sosny, jodły, świerki, jałowce

Ogród tak zaplanowano, by nie było widać, gdzie kończy się ogród, a zaczyna reszta świata. Przeważały drzewa liściaste. Joanna dosadziła więc iglaki, żeby ogród ciekawie wyglądał też zimą (działka jest duża i wizja smutnej zimowej pustki nie nastrajała pozytywnie). Są zatem sosny, jodły, świerki, płożące jałowce – część przeniesiona z dawnego ogrodu właścicieli, część kupiona jako „dorosłe” okazy (potrzebne były duże maszyny, by je posadzić). Te największe rosną pojedynczo i na tle wypielęgnowanego po angielsku trawnika wyglądają imponująco. Z kolei olchy, buki i kilka gatunków brzóz (m.in. czerwona i pospolita) tworzą zgrabny, bujny lasek, a w nim rosną wrzosy i wrzośce, sporo bylin i roślin cebulowych. Są magnolie i rododendrony, róże i azalie japońskie, funkie, bodziszki i mnóstwo ozdobnych traw.

Staw przy tarasie

Jest jeszcze staw sąsiadujący z rozległym tarasem. Obsadzono go ponad tysiącem rozmaitych bylin. Wtedy przyleciały czarne łabędzie. Widowiskowe. I… wyskubały wszystkie rośliny dookoła. Pięknym szybko się jednak wybacza, więc prace ruszyły od nowa. Pojawił się kamień: granitowe ścieżki oraz (o wiele większe niż planowano) fontanna, altana i kaskada zbudowane przez Ryszarda Bizonia, rzemieślnika-artystę z fantazją. Na trawniku stanęły zaś dość spore głazy. – Myśleliśmy o mniejszych, ale były tak ładne, że właściciele zdecydowali, że powinny jednak zostać – tłumaczy Joanna. I może właśnie dzięki temu ogród robi wrażenie.

Tekst: Michalina Kaczmarkiewicz
Zdjęcia: Mariusz Purta
Kontakt do architektów: Joanna Zagórska, Magdalena Szymków, www.zielonymdogory.eu