Dzikie wino - winobluszcz

 

Brzydkie mury szybko zasłoni kurtyną zieleni, a jesienią zapłonie kolorami ognia lub burgunda. Furtka do tajemniczego ogrodu zawsze kryje się za dzikim winem...

Wygląda imponująco i może się wydawać nieziszczalnym marzeniem. Jednak wbrew pozorom uprawa winorośli nie jest wcale trudna. Trzeba tylko mądrze wybrać gatunek.
 

Trzy odmiany dzikiego wina


W Polsce hoduje się głównie trzy odmiany dzikiego wina. Najczęściej spotykany to winobluszcz pięciolistkowy (Parthenocissus quinquefolia). Pochodzi z Ameryki Północnej i jest najodporniejszy. Dzięki wąsom, korzeniom czepnym i przylgom świetnie wspina się po budynkach – im gładsze mają ściany, tym lepiej (zwłaszcza ’Murorum’). Do wyboru mamy niską ’Star Showers’ (do 6 metrów) o biało-zielonych, pstrych liściach, która woli stanowiska zacienione, oraz ’Engelmanii’, jesienią przebarwiającą się na czerwono.

Ze Stanów przywędrował do nas również winobluszcz zaroślowy (Parthenocissus inserta). W przeciwieństwie do pięciolistkowego (z którym zresztą łatwo tworzy mieszańce) lepiej radzi sobie na ogrodzeniach i ażurowych altanach (od murów odpada), a młode pędy ma zielone.

Ostatni z tria – Parthenocissus tricuspidata  – przyjechał ze wschodniej Azji i jest najbardziej wymagający. Potrzebuje gleby żyznej i wilgotnej. Zimą należy usypać nad nim kopiec, a korzenie dokładnie okryć. Ale nie rozpaczajmy, gdy przemarzną naziemne pędy – jeżeli żyją korzenie, dzikie wino pięknie odrośnie. Najbardziej ozdobna odmiana to ’Veitchii’.

 

Dzikie wino - żywe kurtyny


O winobluszczu krążą różne przesądy. Na przykład, że uszkadza mury. Nic bardziej mylnego! Roślina nie ma aż tyle siły, by skruszyć ścianę. Za to chroni ją przed opadami i suszą. Ponieważ jednak sporo waży, może zawalić słabsze ogrodzenie.

Dla niektórych jest też męczącym chwastem. Jednak i tu pomyłka. Jeżeli nie damy dzikiemu winu podpory, będzie płożyło się po ziemi i – faktycznie – zadusi wszystko, co napotka. Ale i temu można zaradzić, regularnie je przycinając – najlepiej wczesną wiosną. Wtedy na pewno nie zawładnie ogrodem.

Winobluszcz nie jest rośliną wymagającą. Przeciwnie: im lepszą dajemy mu glebę, tym mniej nasycone kolory ma jesienią. Za to lubi słońce: im więcej, tym barwy żywsze. Kwiaty, choć niepozorne, przyciągają owady – lepiej więc, gdy roślina wspina się po ścianie, na której nie ma okien, inaczej będą musiały być stale zamknięte. Owoce nie są jadalne dla nas, przyciągają natomiast ptaki.

Najprostszą metodą rozmnożenia winobluszczu jest zasypanie ziemią płożącego się pędu – prędko puści korzenie, ale dopiero rok później będziemy mogli odciąć go od rośliny matki. Jeśli zależy nam na czasie, utnijmy zielony pęd – taki potrafi się ukorzenić nawet w wodzie. Między sadzonkami zostawmy co najmniej pół metra, bo szybko się rozrasta. Dla estetów: na jego tle ładnie wyglądają ozdobne trawy.

 

Ciekawostki o winobluszczu


Polski rekordzista – winobluszcz pięciolistkowy, który oplata mury wrocławskiego Muzeum Narodowego, ma 30 metrów wysokości.
Dwa lata temu w Szczecinie odbyła się wielka akcja rozdawania pamiątkowych sadzonek z winobluszczu, który oplatał 740 m² budynku urzędu wojewódzkiego. Roślina została zdjęta, bo planowano remont elewacji. Pozostawiono jednak korzenie, by mogła odrosnąć.
Winobluszcze nadają się na bonsai.
 

Dzikie wino w pigułce


■ Pnącze niezimozielone.
■ Wysokość: 10-20 m, co roku przyrasta do 1-2 m.
■ Kolor liści: zielony, jesienią (przez 2-3 tygodnie) czerwony.
■ Kolor kwiatów: zielony lub zielonożółty.
■ Kwitnie: lipiec – sierpień.
■ Miejsce: słoneczne i półsłoneczne, w cieniu winorośl ma mniej nasycone kolory.
■ Gleba: przeciętna, półprzepuszczalna.
■ Nawożenie: umiarkowane, nawozy długo działające, podściółka z kompostu.
■ Podlewanie: średnio.
■ Odporny na miejskie zanieczyszczenia.
■ Pięciolistkowy jest mrozoodporny, pozostałe trzeba chronić.

Tekst: Justyna Rudzka
Zdjęcia: Amy Vonheim/GAP Photos/east News, martin Staffler/ GAP Photos/east News, steffen Hauser/botanikfoto

 

 

reklama