werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama

Mimoza - wrażliwa aktorka

Rośliny

Przeczy naszym wyobrażeniom o roślinach. Wystarczy lekko jej dotknąć, a natychmiast się kuli i przestraszona składa liście. Mimoza – jeszcze roślina czy już... istota rozumna?

Może zastanawialiście się kiedyś, czy rośliny czują? Jak reagują, gdy odetniemy gałąź – może się boją, a może nawet nienawidzą. Bzdura? Eksperymenty uczonych dowodzą, że rośliny nie tylko reagują na doznane krzywdy, ale nawet potrafią się porozumiewać, wysyłając sobie np. sygnały o ataku szkodników i broniąc się przez wytwarzanie zniechęcających je substancji. Jednak niełatwo uwierzyć w to, czego nie widać. Zamiast studiowania naukowych teorii, proponuję spotkanie z jedną z najciekawszych przedstawicielek ziemskiej flory.

Mimoza - roślina czy zwierzę?

Zjawisko poruszania się roślin opisali już Grecy ponad dwa tysiące lat temu. Najprawdopodobniej chodziło o jeden z gatunków mimozy. Szczególnie widowiskowe jest zachowanie mimozy wstydliwej. Ta niepozorna roślina pochodzi z tropikalnych rejonów Ameryki. Jej imię wywodzi się od greckiego mimos i oznacza: aktor, naśladowca. W Polsce niektórzy nazywają ją czułkiem, a w innych krajach jest np. śpiącą trawką, niedotykalską lub nieśmiałą rośliną.

Rzeczywiście, wydaje się uosobieniem delikatności – ma drobne pierzaste listki, lilioworóżowe kulki kwiatów kołyszące się na wątłych łodygach. Wygląd pasuje do charakteru jak ulał, bo istotka to nader bojaźliwa. Wystarczy lekkie dotknięcie, a ona już składa pierzaste listki. Często zachodzi reakcja łańcuchowa – jedne liście dają sygnał kolejnym, łodygi wiotczeją i cała roślina kuli się w okamgnieniu. Ale wystarczy pół godziny i znów „stroszy piórka”. Na dłużej zasypia o zmroku, by znów się zbudzić o świcie.

Przez wieki przypuszczano, że mimoza zawdzięcza możliwość poruszania się... mięśniom i nerwom podobnym do tych, które mają zwierzęta. Dopiero w połowie XIX wieku udowodniono, że ruch ten jest spowodowany nagłym spadkiem ciśnienia w niektórych komórkach. Ale na czym dokładnie to polega?

Komórki mimozy oglądane pod mikroskopem nie różnią się niczym od komórek innych roślin. A może przynajmniej wiadomo, czemu służy taka reakcja? Istnieją teorie, że to metoda obrony przed roślinożercami – mimoza wygląda na zwiędłą i łakomy zwierzak traci apetyt. Ale w końcu każdy kwiatek mógłby się zachowywać w ten sposób. Dlaczego tak nie jest? Oto kolejna zagadka.

Zaproś mimozę do domu

Czy widzieliście kiedyś mimozę wstydliwą? Jeśli nie, to warto się wybrać do cieplarni w ogrodzie botanicznym. Kiedy zwiedzałam ją z dziećmi, to właśnie mimoza okazała się największym hitem. Maluchy wprost nie mogły się od niej oderwać. Dotykały liści, piszcząc z radości. Choć mimoza wydaje się żywą zabawką, nie wolno jej często niepokoić, gdyż traci siły.

Niełatwo mieć ją na własność. Na szczęście za pomocą internetu można kupić nasiona, z których bez trudu się rozmnaża. Wcześniej warto je namoczyć przez dwadzieścia minut w wodzie podgrzanej do sześćdziesięciu stopni Celsjusza. Następnie wysiewa się je po kilka sztuk do małych pojemników. Gdy wykiełkują, trzeba wybrać najsilniejsze i przesadzić je do większych doniczek ze zwykłą ziemią.

Ojczyzną mimozy jest Brazylia, dlatego roślina tak lubi słońce, ciepło, wilgoć w podłożu i wokół siebie. Wystarcza jej niezbyt żyzna ziemia (pochłania azot z powietrza, więc sama wytwarza sobie pokarm). Dobrze będzie się czuła w łazience z oknem. Nie jest długowieczna. Po wydaniu nasion zwykle zamiera. Zresztą pod każdym względem jest wrażliwa. Jak to mimoza. A jednak warto zaprosić ją do domu – to jedna z najbardziej fascynujących roślin, jakie istnieją.

Koleżanki z łąki

Mimozami jesień się zaczyna... – słowa wiersza Juliana Tuwima pt. „Wspomnienie”, spopularyzowane w piosence przez Czesława Niemena, mogą nieźle zamieszać w głowie. Czyżby mimozy zaliczały się do tradycyjnych kwiatów polskich? Nic podobnego. Poeta miał na myśli nawłoć kanadyjską (Solidago canadensis), pospolitą roślinę naszych łąk. Jak jej nazwa wskazuje, przybyła do nas z Kanady i tak się zadomowiła, że jest uciążliwym chwastem. Mimo to jej złociste wiechy mają swój niepowtarzalny urok. Docenili go floryści i ostatnio, na fali mody na dzikie kwiaty, lansują nawłoć w bukietach.

Jeśli zaś usłyszycie, że mimozy to drzewa rosnące na południu USA i Europy, nie bierzcie tego zbyt dosłownie. Mimosa tree to potoczna nazwa albicji (Albizia julibrissin). Przypomina mimozę wstydliwą kształtem liści, a także zwyczajem ich składania na noc. Wygląda jak ogromny parasol. Wspaniały spektakl daje latem, kiedy rozwija różowe kwiaty o słodkim, odurzającym zapachu. A może znacie jeszcze inne mimozy?

Takie, które mają sztywne gałązki pokryte żółtymi kulkami kwiatów? Pochodzą z Australii i Afryki, ale popularne są też w południowej Europie. Ich kwitnące pędy można czasem kupić w kwiaciarniach. To akacje (Acacia), często zwane mimozami, bo także składają na noc liście. Krzewy te mają wiele zastosowań – ale to już inna historia.


Mimoza - wygląd

Mimoza wstydliwa (Mimosa pudica) to roślina zielna o łodygach długości 60-100 cm, pokrytych drobnymi kolcami. Początkowo są one wyprostowane, z wiekiem zaczynają się pokładać. Kwiaty są różowofioletowe, kuliste. Mimoza w naturze zwykle dożywa kilku lat, natomiast uprawiana w doniczce przetrwa najwyżej rok.


Mimoza to lek czy trucizna?

Mimoza wstydliwa zawiera niestety substancje trujące (np. na Hawajach rozprzestrzeniła się odmiana toksyczna dla zwierząt), ale musielibyśmy zjeść jej ogromną ilość, żeby zaszkodziła. Natomiast w małych dawkach wykazuje działanie lecznicze: moczopędne, przeciwdepresyjnie, zmniejsza obfite miesiączki. Oficjalna medycyna dopiero bada właściwości tej rośliny, ale w ziołolecznictwie jest wykorzystywana od dawien dawna. Upodobała ją sobie zwłaszcza Ajurweda – starohinduska sztuka uzdrawiania, powstała pięć tysięcy lat temu.


Mała agresorka

Kto by pomyślał, że subtelna mimoza potrafi panoszyć się niczym chwast. W tropikach rozrasta się łanami – w wielu regionach została już uznana za roślinę inwazyjną.


Krewni i znajomi

Mimozowate (Mimosaceae) to podrodzina, do której należą zarówno mimozy, jak i akacje oraz albicje. Natomiast nawłoć czasem mylona z mimozą należy do zupełnie innej rodziny – astrowatych (Asteraceae) i nie jest w żaden sposób spokrewniona z mimozą.



Tekst: Anna Karska
Fotografie: East News, Medium, Mak Media/Flora Press, archiwum

reklama
reklama
reklama