Kto spędzał wakacje w ciepłych krajach, nie mógł jej przeoczyć – wielkie, zwykle purpurowe draperia aż biją po oczach.

Podobnie jak palmy, bugenwillę można spotkać na całym świecie wszędzie tam, gdzie nie ma mrozów – od południowej Europy poprzez Afrykę, Azję po Australię, nie mówiąc o Ameryce Południowej, skąd pochodzi. To egzotyczne pnącze odkryto dwa wieki temu, a jego dzieje splotły się z losami pewnej Francuzki – pierwszej kobiety, która opłynęła kulę ziemską.

Marynarz, który był kobietą

Dawniej w daleki rejs mogli wyruszyć tylko mężczyźni. Wśród chętnych byli często uczeni poszukujący nowych okazów fauny i flory, np. przyrodnik Philibert Commerçon, który w 1766 roku wziął udział w pierwszej francuskiej wyprawie dookoła świata. Jej celem było przyłączenie „niezajętych” ziem do Francji, co się jak najbardziej powiodło. Ekspedycja trwała trzy lata. Fregata cumowała w wielu portach, m.in. w Brazylii – to tam Commerçon po raz pierwszy zauważył wspaniałe bujne pnącze, które na cześć kapitana Ludwika Antoniego de Bougainville’a nazwał bugenwillą.

Jest i inna ciekawostka związana z wyprawą. Otóż asystentem przyrodnika był niejaki Jean Barret. Wspólnie przy okazji postojów opisywali nieznane dotąd gatunki roślin. I pewnie w spokoju robiliby to dalej, gdyby nie wizyta na Tahiti. Tubylcy od razu odkryli, że asystent jest kobietą! Czy ktokolwiek zdawał sobie sprawę z mistyfikacji? Nie wiadomo.

Podobno Jeanne Bare – bo tak naprawdę się nazywała – lała łzy, przepraszając za podstęp. Kapitan w relacji z wyprawy napisał, że to zapewne pierwsza kobieta, która opłynęła świat. Jednak atmosfera na statku stała się napięta i dziewczyna z Commerçonem wysiedli na Mauritiusie. Odkrywca bugenwilli pięć lat później zmarł, ale Jeanne wróciła do Francji z pokaźną kolekcją botaniczną.

Mistrzyni wspinaczki

Nie ma wątpliwości, że bugenwilla stała się sławniejsza od swego „ojca”. Jest bodaj najbardziej charakterystycznym tropikalnym pnączem na świecie! Zadziwia kolorami – najczęściej intensywną purpurą – ale bywa także różowa, fioletowa, morelowa, pomarańczowa, rzadziej biała lub żółta. Jej domniemane kwiaty to rodzaj liści zwanych fachowo podkwiatkami. Prawdziwe kwiaty są zaś białawe i całkiem niepozorne. Uroda to niejedyna zaleta bugenwilli.

Dzięki haczykowatym kolcom na łodygach roślina potrafi piąć się po murach do wysokości kilku, a nawet kilkunastu metrów. Można ją formować jak krzew lub tworzyć z niej żywopłoty. Jest wytrzymała – nic sobie nie robi ze spieczonej, twardej ziemi. Dużo słońca, trochę wody. Tyle potrzebuje, by stworzyć scenerię, której nie powstydziłby się najlepszy teatr.

NA PARAPECIE - jak uprawiać bugenwillę w doniczce

W Polsce roślina pojawia się w sklepach ogrodniczych w maju. Latem ustaw ją przy oknie, a jeszcze lepiej na balkonie (pięknie wygląda w wiszących koszach). Zimę niech spędza w chłodnym pomieszczeniu (8–12°C). 

W naszym klimacie należy roślinę już wczesną jesienią przenieść do mieszkania i ograniczyć nawadnianie - właśnie w tym czasie bugenwilla traci liście i wymaga tylko skąpego podlewania (od listopada do lutego tylko raz w tygodniu).

Wiosną przytnij pędy, obficiej nawadniaj, a gdy się zazieleni, przesadź do świeżej ziemi. Latem zasilaj pnącze nawozem do roślin kwitnących. Bugenwilla nie lubi nadmiaru wilgoci. Uważaj podczas pielęgnacji, bo skaleczona wypuszcza drażniący sok.

Tekst: Anna Karska
Fotografie: Anna Słomczyńska, Lilianna Sokołowska, Diomedia, Flora Press