Leon Wyczółkowski w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu

Zaproszenia

Rozmowa z Agnieszką Bartków, kuratorką wystawy „Wystarczy światło i czerń. Leon Wyczółkowski” w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu.  

Początek XX wieku. Leon Wyczółkowski ma pięćdziesiąt lat i zabiera się za…

...grafikę! W 1902 roku pokazuje publicznie swój autoportret. Już wcześniej eksperymentował z grafiką, ale to pierwsza praca, którą uznał za dobrą. Wyczółkowski to ojciec nowoczesnej polskiej grafiki. Wcześniej zainteresował się nią Józef Pankiewicz, ale Wyczółkowski w pewnym momencie go przerósł. 

Dlaczego nowoczesnej? Artyści uprawiali grafikę od stuleci.

W formie artystycznej pojawiała się w mniejszym stopniu. Częściej jako odbitki, rodzaj reklamy. Nie pojmowano jej jako dzieła sztuki, nie miała statusu równego malarstwu. Leon Wyczółkowski dołożył wielkich starań, by to zmienić. Ilość powstałych tek graficznych i luźnych prac, wysiłek włożony w doskonalenie każdej z nich wprowadziły tę dziedzinę sztuki w zupełnie inny wymiar. 

Na dodatek był samoukiem.

Ze wspomnień możemy dowiedzieć się, jak wiele kosztowało osiągnięcie efektu, który go zadowalał. Doskonalił swój warsztat przez trzydzieści lat. Uprawiał litografię, miał w niej największą wprawę, ale też akwafortę i akwatintę, fluorofortę.  

{google_adsense}

A dlaczego w ogóle zainteresował się grafiką?

Wpływ wywarły na niego prace Piranesiego, które miał okazję zobaczyć. Jednak największe znaczenie miała przyjaźń z Feliksem Jasieńskim i fascynacja sztuką japońską. W 1903 roku staraniem Jasieńskiego wydana została teka grafiki polskich twórców. Wyczół (tak podpisywał prace) był wśród zaproszonych do współpracy. Teka wyszła w dwóch formach, mniej i bardziej ekskluzywnej. W muzeum mamy tę drugą. A już rok później Wyczółkowski wydał własną tekę. To pierwszy autorski zbiór polskiego grafika.  

„Wystarczy światło i czerń”… 

Powiedział, że to mu właśnie wystarczy. Oczywiście gdy zajął się grafiką, nie odszedł od malarstwa, ale malował mniej. Mam wrażenie, że jego grafika jest bardziej emocjonalna i osobista. Choćby sposób, w jaki pokazuje drzewa, co w polskiej sztuce jest wyjątkowe. Ten związek z przyrodą i wspominanie dzieciństwa jest być może związane z wiekiem artysty. Nie chodziło tylko o użycie nowej techniki, ale też o wyrażenie nowych emocji. Początkowe prace, litografie, mają jeszcze malarski charakter, jednak później go tracą. 

Na wystawie zobaczymy zbiory muzeum.

Pokazujemy 41 prac podzielonych na trzy części. Pierwsza poświęcona ludziom – autoportrety i przedstawienia przyjaciół. Jest tu portret Chopina stworzony na podstawie niedokończonego obrazu Delacroix. Potem mamy „miejsca” – swoistą podróż z Wyczółkowskim. Artysta chętnie wędrował po kraju i Europie. Są cykle „Kraków”, „Lublin”, teka huculska i ukraińska. Wreszcie oglądamy naturę, głównie widoki drzew. Ciekawostką jest praca dwustronna, której drugie oblicze ukazało się podczas konserwacji. To widok Lublina, na rewersie ma motyw do obrazu „Kopanie buraków”.  


Muzeum Górnośląskie
plac Jana III Sobieskiego 2, Bytom  
wystawa czynna od 14.09 do 31.12.2016

WERANDA jest patronem medialnym wystawy.

rozmawiał: Staszek Gieżyński 
fot.: materiały prasowe muzeum