reklama

Treny, fraki, krynoliny

Kulturalnie na werandzie

Od zmierzchu do świtu. Historia mody balowej od XVIII do XX wieku. Wystawa czynna do 22 maja.

Dzisiejsze bale służą wyłącznie rozrywce. Oczywiście trzeba odpowiednio się „odstawić”, wysiedzieć co swoje u fryzjera oraz kosmetyczki i uważać, żeby nie przyjść w piżamie na imprezę karnawałową „baśnie 1001 nocy”, ale liczy się głównie dobra zabawa. Nawet jeżeli zdarzy się nam podeptać w tańcu partnera, to świat się nie zawali. Za to kiedyś… Kiedyś bal był Bardzo Ważnym Wydarzeniem. Na nim, pod miłym płaszczykiem tańców oraz uciech towarzyskich, ważyły się losy panien na wydaniu i nie tylko. Obowiązywała szczegółowa etykieta, a jeden bal mógł zadecydować o spektakularnym awansie lub bolesnym upadku w hierarchii towarzyskiej. Zdarzało się nawet, że cały kraj odczuwał skutki jakiejś maskarady przez wiele lat – jak ta, na której przyszła markiza Pompadour uwiodła wreszcie Ludwika XV (przebranego za ozdobnie przycięty cis!) albo pamiętnego „balu gorejących”, kiedy refleks i obfite suknie księżnej de Berry uratowały życie Karolowi VI płonącemu jak pochodnia w swoim kostiumie „dzikusa” z płótna i wosku. Nic więc dziwnego, że przygotowania do balów były kosztowne, precyzyjne, czasochłonne i widowiskowe. Odpowiednie przebranie było przecież niczym oręż, którym można sporo zwojować. Na łódzkiej wystawie zobaczymy cały arsenał środków wykorzystywanych w „kampaniach balowych”: od sukni i tego, co pod spodem (tiurniury, gorsety), po biżuterię i wszelkie dodatki – wachlarze, kotyliony, karneciki, szale i tym podobne. Nie zabraknie także przebrań maskaradowych, przy których dzisiejsze kostiumy bledną niczym zawstydzone debiutantki na Wielkim Balu Wiedeńskim. Z jednej strony będzie można uronić łezkę nad bajkową aurą tańców przy świetle tysięcy świec, w jedwabiach, brylantach i z kolejką adoratorów bijących się o wpis do karnecika. Z drugiej – docenić fakt, że na współczesnych balach można się po prostu, najzwyczajniej na świecie bawić, a poplamienie sukni czerwonym winem nie przekreśla naszych perspektyw matrymonialnych.

Łódź, Muzeum Sztuki, Pałac Herbsta, ul. Przędzalniana 72


  

reklama