Batiki Józefy Kogut. Kim była skromna artystka, której prace pokochał Kraków, Paryż i Nowy Jork?
ArtyściMalowane smoki, koguciki, barwne lajkoniki... Kiedyś zalewały półki Cepelii, dziś są perełkami na aukcjach internetowych. Zdobione techniką batiku wzorzyste apaszki, chusty i szale – zachwycają precyzją, kolorystyką i przede wszystkim niezwykłą fantazją. Kim była artystka, która je tworzyła? Pracowita i skromna, chociaż sto lat temu zachwyciła Paryż i Nowy Jork, odeszła zapomniana i niedoceniona. Krakowskie Muzeum Etnograficzne przypomina twórczość Józefy Kogut i zaprasza na wystawę, która przenosi w świat wyobraźni artystki.
Warsztaty Krakowskie – jak powstawała „sztuka dla wszystkich”
Jest rok 1913. W Krakowie, przy Muzeum Techniczno-Przemysłowym, powstają Warsztaty Krakowskie. Stowarzyszenie, zrzeszające artystów, architektów i rzemieślników, stawia na starannie zaprojektowane i wykonane wyroby, które miałyby podnieść poziom rodzimego rzemiosła. Główny cel, jaki sobie stawia, to poszukiwanie stylu narodowego poprzez odwoływanie się do sztuki ludowej, zarówno w formie, jak i w materiałach czy metodach wytwarzania. Sięgano więc po oryginalne materiały i narzędzia oraz proste urządzenia techniczne, np. krosna czy wiejskie warsztaty tkackie, które w rękach wykształconych w akademiach artystów miały stworzyć nowe wartości w sztuce dekoracyjnej. W ramach stowarzyszenia działało kilka pracowni, m.in. mebli, metalu, tkactwa, galanterii skórzanej, zabawkarstwa, introligatorstwa, czy batiku i farbiarstwa. Tę ostatnią prowadził Antoni Buszek, malarz, technolog farbiarstwa, a przede wszystkim wspaniały pedagog.
Podczas pobytu w Paryżu Buszek zapoznał się z nowatorskim wówczas programem nauczania realizowanym w École Martin Paula Poireta, jednego z najwybitniejszych francuskich projektantów mody. Poiret w założonej przez siebie szkole kształcił w zgodzie z ideą „sztuki dla wszystkich”. Według tej zasady wytwarzano przedmioty użytkowe przeznaczone dla średnio zamożnych. Tkaniny, dywany, tapety, niewielkie meble czy dekoracje były wykonywane i zdobione przez nastoletnie dziewczęta – niewykształcone artystycznie, za to obdarzone talentem.
Buszek, zafascynowany tą metodą pracy twórczej, postanawia przenieść ją na polski grunt i po powrocie do Polski wprowadza jako jedną z form nauczania w Warsztatach Krakowskich. Ogłasza nabór do kierowanej przez siebie pracowni batiku i po niedługim czasie ma już zespół kilku dziewcząt, które zachęcone zdobyciem wykształcenia i zatrudnienia, zaczynają pracę jako malarki-batikarki.
W pracowni batiku Antoniego Buszka
Wśród dziewcząt, które zgłaszają się na eksperymentalne warsztaty, są siostry Kogutówny – Maria i Zofia. Józefa jest jeszcze za mała, ma dopiero 11 lat. Starszych sióstr nie trzeba zachęcać by tu przychodziły – w pracowni czują się jak w domu. Mogą liczyć na życzliwość profesora, który służy dobrą radą, podpowiada, obserwuje, ale niczego nie zakazuje. Tu oprócz wolności twórczej panuje zawsze rodzinna atmosfera – w imbryku parzy się gorąca herbata, a w koszyczkach pachną łakocie. Młode artystki pracują więc chętnie i dużo. Zaczynają od rysunków na papierze – najpierw szkicują ołówkami, potem pisakami wypełnionymi płynnym woskiem kreślą zadane im figury i esy-floresy. Buszek przygląda się trochę z boku, ale bacznie, i widzi, jak w dziewczętach z dnia na dzień rozkwita wyobraźnia i wrodzone zdolności dekoracyjne.
Tak płynie czas przez kolejne trzy lata. Na czas wojny Warsztaty Krakowskie zawieszają działalność. Ale już w 1919 Buszek próbuje na nowo zwołać zespół. Przychodzi też na Salinarną (dzisiejsza Lwowska w Krakowie). Tu mieszkają siostry Kogutówny. Zofia chętnie wraca, ale Maria odmawia – prawdopodobnie ma już inną pracę. Za to jej miejsce zajmuje Józefa – skończyła właśnie 17 lat i Szkołę Handlową. Młoda panienka od pierwszych dni wyróżnia się własnym stylem i nieokiełznaną dziecięcą fantazją, którą zręcznie wykorzystuje. Tworzy głównie z wyobraźni. Po latach wspomina: „Przypomniało nam się malowanie w szkole. – Zaczęłyśmy (…) malować: ptaki, rośliny, zwierzęta i różne esy-floresy. Pod kierunkiem i namową profesora zaczęły powstawać rysunki niespodziewane i zadziwiające, bez żadnych wzorów kopiowanych, bez żadnych projektów narzuconych”.
Oczywiście dziewczęta znają wzory jawajskie, piękne, barwne, kunsztowne – oryginalne, egzotyczne inspiracje umiejętnie łączą z rodzimymi wzorami i tym co podpowiada im wyobraźnia. Tak powstają przepiękne batiki krakowsko-jawajskie (tak je nazywano), a w zaskakującej kolorami ornamentyce przoduje Józefa.
Czym jest ta kunsztowna technika farbowania i gdzie powstała?
Skąd dokładnie pochodzi? Tego historycy nie są pewni. Fragmenty batików były odnajdywane na całym świecie: w Egipcie, Turcji, Indiach, Chinach, Japonii czy w Afryce Zachodniej. Jednak do największej perfekcji opanowali batik Jawajczycy. Ich kunszt nie ma sobie równych. Samo słowo batik prawdopodobnie wywodzi się zresztą z języka jawajskiego, gdzie „amba” znaczy „pisać”, a „tik” oznacza „kroplę”.
Co to jest batik i na czym polega?
Ta trudna technika barwienia tkanin urosła już do miana sztuki, ale nie wszyscy wiedzą na czym polega. Otóż na tkaninie maluje się wzory płynnym woskiem i zanurza materiał w barwniku. Tak zabezpieczone woskiem fragmenty tworzą piękne desenie na jednolitym tle.
– W latach 20. XX w. batik był szalenie modny. Bardzo chętnie kupowano batikowane szale, chusty, apaszki... Pracownia Buszka świetnie więc prosperowała, bo batiki sprzedawały się na pniu – opowiada współkuratorka krakowskiej wystawy Justyna Matwijewicz.
Z Jawy do Krakowa...
Po wystawie w Paryżu w 1900 roku, na której była pokazywana indonezyjska tkanina, sztuką batikowania zainteresowali się artyści europejscy. Pierwsze polskie batiki nie były związane z modą, częściej stosowano je w celach dekoracyjnych i wzorowano na podobnej technice barwienia pisanek. Najwcześniejsze, krakowskie, datuje się na około 1903 rok. W odróżnieniu od Jawy, gdzie batikiem dekorowano wyłącznie tkaniny, w Polsce wykorzystywano tę technikę również do zdobienia innych materiałów – ceramiki, drewna, papieru, metalu czy skóry. W pracowni Buszka powstawały więc piękne drewniane talerze, misy, wazony, bomboniery czy puzderka w kształcie jajek...
Grand Prix w Paryżu! Józefa Kogut zachwyca Francję!
Warsztatom Krakowskim, podobnie jak innym tego typu stowarzyszeniom twórczym w Europie, przyświeca jedna myśl – żeby rzeczy użytkowe, które służą na co dzień, były nie tylko funkcjonalne, ale też piękne. – To były czasy, kiedy rozwijała się seryjna, zunifikowana produkcja fabryczna. W Warsztatach Krakowskich dążono natomiast do tego, by już na etapie projektowania połączyć w jednym przedmiocie funkcjonalność, użytkowość i estetykę – opowiada współkuratorka wystawy Justyna Matwijewicz.
W pracowni Buszka powstają batikowane wzory na tkaninach – bawełnianej surówce czy jedwabiu – ale też galanteria drewniana: bomboniery, szkatułki, kasetki, puzderka, popielniczki, papierośnice, wazony, pudełka w kształcie jajek czy pisanki. Józefa Kogut po latach pisze w jednym z listów: „Droga była długa i żmudna, ale dająca wspaniałe efekty”. Pracuje dużo, starannie, z dbałością o jakość, a jej prace wkrótce zostają docenione poza krajem.
W 1925 roku na Wystawie Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa w Paryżu zdobywa wraz z siostrą Zofią Grand Prix za batik na tkaninie oraz samodzielnie medal za batik na drewnie. Prace skromnej artystki wyróżniają się – tła wypełnia precyzyjnie ornamentami czy motywami inspirowanymi jawajskimi wzorami. Ten sukces nie pozostaje bez echa. Rok później, w 1926, Warsztaty Krakowskie kończą działalność, ale Józefa Kogut nadal pracuje. Aż do wojny.
Batiki Józefy Kogut w Cepelii – w Krakowie, Nowym Jorku i Brukseli
Wybucha wojna. Siostry mieszkają już wtedy przy Krowoderskiej. Mieszkanie przy Salinarnej opuszczają w 1938 roku. Zajmują niewielki lokal – trochę ciemny, bo na parterze, za to bliżej Plant, Rynku i Barbakanu. Przy pomocy przepierzeń udaje się stworzyć funkcjonalną przestrzeń i przystosować ją do pracy artystycznej. Józefa jednak nie tworzy. Jak pisze, w czasie wojny pracuje fizycznie – na okopach i przy obieraniu ziemniaków. Sztuka to jej życie, brakuje jej codziennego zasiadania do stolika, przy którym nanosi wzory.
Po okupacji jak najszybciej wraca do swoich zajęć. Chce nadal być artystką. Rozpoczyna współpracę z Cepelią. Musi w końcu utrzymać siebie i starsze siostry. Maluje głównie na drewnie. W jednym z listów do prof. Ireny Huml, wybitnej historyczki sztuki i badaczki rzemiosła artystycznego, pisze, że Cepelia zamówiła u niej 1000 kogutków i 500 lajkoników. Ma je dostarczyć za niecałe 4 miesiące. Pomagają jej siostry i prace trafiają na czas do cepeliowskich sklepów. Cieszą się dużym wzięciem, nie tylko w Polsce, bo Cepelia sprzedaje je z powodzeniem w swoich sklepach w Nowym Jorku i Brukseli.
Tak ciężka, wymagająca precyzji praca, pozostawia ślad na zdrowiu. Józefa ma kłopoty ze wzrokiem i, pech chciał, także z ręką. Nie widząc dobrze i tracąc manualną zręczność, niewiele może zdziałać. W 1968 roku przestaje pracować i z niewielkiego zasiłku próbuje utrzymać rodzinę. W staraniach wspiera ją Związek Polskich Artystów Plastyków, do którego wstąpiła w 1955 roku.
Batikara. Fantastyczna Józefa Kogut – wystawa w Muzeum Etnograficznym w Krakowie
Marzyła o wystawie, która podsumowałaby 50 lat jej oddania sztuce. Chciała ją zrobić z prac, które jeszcze jej pozostały. Pisała w tej sprawie do wielu osób, z taką prośbą zwróciła się między innymi do Związku Polskich Artystów Plastyków. Zmarła w 1979 roku. Niespełna po 50 latach od jej śmierci krakowskie Muzeum Etnograficzne przypomniało o Józefie Kogut, organizując wystawę jej twórczości ze spuścizny, którą przekazała siostra artystki.
Ekspozycję otwarto w listopadzie 2025 roku, w 100. rocznicę wielkiego sukcesu Józefy Kogut w Paryżu. W zbiorach muzeum znajduje się obecnie ok. 200 jej prac: ornamenty na tkaninach, drewnie i papierze, drewniane zabawki, obrazy, wzorniki, szkicowniki, fotografie, notatki, listy... Wszystko to można zobaczyć na wystawie. Jest i akcent współczesny – prace młodych artystów, których twórczość Józefy Kogut wciąż inspiruje.
„Batikara. Fantastyczna Józefa Kogut”, jeszcze tylko do 20 września, w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, w Domu Esterki przy ul. Krakowskiej 46. Jako patron medialny wystawy serdecznie zapraszamy!
Niedługo ma się ukazać niezwykła publikacja wydana przez krakowskie Muzeum zatytułowana „Fantastyczne siostry Kogut: Józefa, Maria, Zofia”. Wypatrujcie zapowiedzi w październikowym wydaniu „Werandy”!
Dziękuję Pani Justynie Matwijewicz, współkuratorce wystawy, za pomoc przy przygotowaniu materiału.
Opracowanie: Joanna Kornecka
Zdjęcie otwierające: aranżacja wystawy w MEK w Krakowie