jak jadała arystokracja w XIX wieku

Weriera, nautilus i kadenat – poznaj przedmioty, które zniknęły z naszych stołów. Jak jadała arystokracja w XIX wieku?

Kolekcje

Kieliszek schłodzony w werierze, kawior serwowany w kawiornicy z łopatką, szparagi nakładane szczypcami. Tak jadały „dystyngowane osoby dobrego gustu” w XIX w. Spójrzmy na przedmioty, które zniknęły z naszego stołu, ale kiedyś decydowały o statusie, estetyce i rytuale jedzenia.

O czym przeczytasz w tym artykule?

  • Status społeczny zaklinany w srebrze – dowiesz się, jak w XIX wieku skomplikowana etykieta i liczba naczyń służyły do manifestowania bogactwa oraz pozycji towarzyskiej.

  • Słownik zapomnianych przedmiotów – odkryjesz przeznaczenie naczyń, których nazwy dziś brzmią jak zagadki: od chłodzącej kieliszki weriery, przez szklane kawiornice, aż po dekoracyjne kabarety na słodycze.

  • Surtout de table, czyli teatr na środku stołu – poznasz historię lustrzanych konstrukcji i egzotycznych nautilusów, które zmieniały zwykły posiłek w wizualne arcydzieło.

  • Serwis francuski kontra wygoda – przybliżymy rytuał podawania dań na podgrzewaczach, gdzie każdy gość sam decydował o kompozycji swojego talerza.

  • Absurdy specjalizacji, czyli widelec do arbuza – zobaczysz, jak masowa produkcja platerów doprowadziła do powstania niemal komicznych dziś przyborów, takich jak dedykowane łyżki do jagód.

  • Schyłek dekoracyjnego przepychu – przeczytasz o tym, dlaczego słynna Lucyna Ćwierciakiewiczowa uznała nadmiar zastawy za błąd i jak narodził się nowoczesny umiar.
     

jak jadała arystokracja w XIX wieku
Dzban do wina, srebro, szkło 1890 r., Niemcy, fot. grabekwlublinie.pl

Dlaczego Wokulski szokował przy stole?

„Podano sandacza, którego Wokulski zaatakował nożem i widelcem. Panna Florentyna o mało nie zemdlała, panna Izabela spojrzała na sąsiada z pobłażliwą litością”. Taką oto scenę maluje nam Prus w rozdziale „Lalki” poświęconym obiadowi u państwa Łęckich. Z nożem do ryby? Dziś ten pomysł może budzić sprzeciw nielicznych kulinarnych purystów. Szokował jednak XIX-wieczne mieszczaństwo.

Kultura stołu była bardzo rozwinięta i towarzyszyły jej rozliczne reguły. Sam Wokulski oczywiście je znał, a ów „atak nożem” był prowokacją wymierzoną w drobnomieszczańskie ambicje rodziny Łęckich.

Trzeba jednak przyznać, że w stołowym savoir-vivre można się było pogubić. Bo do jadalni nawet średnio zamożnych domów wkroczyły naczynia i utensylia wcześniej niewidziane. Pojawiły się licznie, ale po kilkudziesięciu latach… zniknęły bezpowrotnie. Siądźmy więc do stołu Łęckich i poznajmy te zapominane dziś przedmioty.

Surtout de table – co to było i jak zdobiło stół?

Pozostałością mody wieków poprzednich był zwyczaj umieszczania na środku stołu surtout de table – głównej ozdoby. Była to konstrukcja przyciągająca wzrok zdobnymi kształtami, ale też praktyczna. Podstawę stanowiła tafla lustrzana lub srebrna, na niej budowano kompozycję ku górze. Jej elementem mogły być kandelabry, patery służące do wyłożenia deserów, koszyki na owoce czy pojemniki na cukier, ocet, pieprz i sól.

zapomniane przedmioty z XIX-wiecznego stołu
Na?lus, dekoracyjny puchar wykonany z muszli łodzików pięknych oraz srebra, 1659 r., Niemcy, fot. ze zbiorów Muzeum Narodowego w Szczecinie

Czym były nautilusy i do czego służył nef?

Wspomnieniem dawnego dworskiego przepychu były produkowane jeszcze do XIX w. nautilusy. Zdobny kielich miał czaszę z muszli ślimaka pochodzącego z Oceanu Indyjskiego (stąd nazwa). Nautilus pełnił funkcję ozdobną, można też było wznosić nim toasty. Te duże miały objętość nawet czterech litrów, trudno więc oczekiwać, by ktokolwiek mógł opróżnić takie naczynie. Były jednak echem mody na orientalne formy i fascynacji egzotyczną przyrodą.

Aby wskazać najważniejszego gościa przy stole, przy jego nakryciu umieszczano kadenat (naczynie z przyprawami albo wielka solniczka) lub nef – dekoracyjną konstrukcję w kształcie statku, często z mechanicznymi elementami, które mogły się poruszać. Przypominała o zamorskich podróżach i symbolizowała powodzenie. W przedmiocie często ukryte były solniczka albo pojemnik z przyprawami, które też kojarzyły się „marynistycznie”.

Skąd czerpano wzorce w XIX wieku?

Wszystkie te dekoracyjne pozostałości królewskich i magnackich stołów w XIX wieku odchodziły już w niepamięć. Wskazują jednak na oczywisty fakt: pomysły i estetyczne inspiracje zawsze szły z góry. – Społeczeństwo bogaciło się, rosło mieszczaństwo i klasa średnia, które wzorce czerpały od tych zamożniejszych – zauważa dr Joanna Paprocka-Gajek z Muzeum Pałacu Króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie. – W miejskich domach zaczęły pojawiać się sale jadalne, w mieszkaniach kamienic – kuchnie. Ludzie chcieli się wzajemnie zapraszać i spotykać. Kultura jedzenia stała się jednym z wyznaczników wspinaczki po społecznej drabinie. Bo skoro zamożny sąsiad je ostrygi i pięknie je podaje, to ja też chcę – podsumowuje kustosz.

Jak wyglądały serwis francuski i XIX-wieczne menu?

Wystawny obiad podawano zazwyczaj na sposób francuski – dania stały na stole i każdy nakładał sobie to, na co miał ochotę. Półmiski kładziono na fajerkach – podgrzewaczach (np. spirytusowych), żeby nie stygły. Jeszcze w początkach XIX wieku menu było bogate. Powinny znaleźć się w nim: zupa, sztuka mięsa, jarzyna, ryby, potrawa albo pasztet, legumina i pieczyste.

Z czasem jadłospis został uproszczony, choć nie zawsze w najzamożniejszych domach. Jeszcze w początkach XX wieku Marta Norkowska, autorka kulinarnych książek, proponowała uroczysty posiłek z 11 dań, wśród których było purée ze szparagów, szczupak po włosku, „indyczki, kurczęta, cyranki” i ananas po cesarsku.

W czym serwowano kawior i przystawki?

Jak to wszystko atrakcyjnie podać i elegancko zjeść? Zacznijmy od przystawek… Jeśli w menu był kawior, trafiał na stół w kawiornicy, szklanej miseczce w srebrnej lub platerowanej oprawie. Pod szkłem było miejsce na lód, żeby ikra miała idealną temperaturę. Nakładano ją łopatkami. Popularną przekąską były sardynki, które nabierano szpatułką z otworami. Dzięki czemu łatwo było odsączyć rybki z oleju. Ostrygi otwierano znanym nam dziś nożykiem i nabierano widelcem. Do nakładania wszelkich zakąsek służyły widelczyki o długich dwóch lub trzech zębach.

Przeczytaj też: Jakie pamiątki z podróży przywozili pierwsi turyści w dawnej Europie?
 

wiaderko na lód i kawior z 1900 roku
Wiaderko na lód i kawior, 1900 r., Paryż, fot. grabekwlublinie.pl
kabaret na sześć jaj i sześć łyżeczek lata 1825-1826
Gregoriański kabaret na sześć jaj i sześć łyżeczek, 1825-1826, Londyn, fot. grabekwlublinie.pl


Sztućce do tranżerowania – jak podawano mięsa?

Zupy nalewano do waz i łyżkami wazowymi wlewano do talerzy. Czasem miały one konkretne przeznaczenie, np. w Anglii używano jednego rodzaju tylko do chowderów (kremowej zupy z małży). Pieczyste trafiało do gości na paterach, np. nadziane na szpadki zdobione kształtem zwierzęcia, z którego pochodziło mięso.

Pieczeń krojono już przy stole. Służyły do tego sztućce do tranżerowania – długi widelec o dwóch ząbkach, często zaopatrzony w podstawkę, by można go było oprzeć, nie brudząc obrusa, i ostro zakończony nóż. Słusznie zauważała autorka książek kucharskich: „dobre upieczenie czy ugotowanie potraw mięsnych bez porządnego ich pokrajania czyni te często mniej smacznymi”. Pasztety kładziono w foremki, czasem kształtem przypominające zwierzę, na przykład kaczkę. Nakładano je odpowiednimi łopatkami. Po warzywa sięgano łyżką, ale już po szparagi – szczypcami.

Jak jedzono ryby i raki w XIX wieku?

Wreszcie ryby. Duże sztuki trafiały na stół w całości, gdzie dzielono je zestawem do tranżerowania, a łopatką przenoszono na talerze. Jedzono je widelcem, odkładając ości do miseczki, czasem w kształcie muszli. Specjalna łyżka służyła też do nabierania towarzyszącego im sosu. Sezonowy przysmak, jakim były raki, goście dostawali w naczyniach z przykrywką i dobierali się do skorupiaków przy pomocy noża i widelca w kształcie długiego dłutka, który pozwalał łatwo wybrać mięso ze skorupki.

Czym były kabaret, weriera i jak serwowano desery?

Po daniach głównych czas na kompoty i desery. Te pierwsze serwowano w kompotierach (naczynie składające się z jednego lub kilku pojemników), te drugie – w kabarecie (naczynie na słodycze i przekąski). Lody kroiło się sierpowatym nożem i nakładało łyżką, a winogrona odcinano nożyczkami, nierzadko zdobionymi motywem winorośli.

Do obiadu podawano wino i inne alkohole, a wtedy pojawiała się też weriera – waza do chłodzenia kieliszków wypełniona lodem. Miała falowany rant, o który opierało się nóżkę kieliszka czaszą do dołu. Białe wino chłodzono i podawano w kubełkach, czerwone w dzbankach. W ciepłe dni w wazach serwowano też kruszon (wino z wodą i cukrem na zimno), w chłodniejsze poncz (alkohol z przyprawami i wrzątkiem).  I tu docieramy do paradoksu XIX-wiecznej kultury stołu…

Dlaczego skomplikowane zastawy stołowe zniknęły?

Rozwój produkcji maszynowej i pojawianie się tańszych od srebra wyrobów platerowanych sprawiły, że szeroko rozpowszechniły się zastawy stołowe. Czasem rozbudowane aż do przesady.

– Dochodziło do absurdów w rodzaju specjalnych łyżek do… jagód czy widelców do arbuza – mówi dr Paprocka Gajek. – Łyżeczki sprzedawane razem z serwisami do jajek nie różniły się niemal niczym od łyżeczek do kompotu. W sprawie głos zabrała nawet słynna Lucyna Ćwierciakiewiczowa, tłumacząc, że zastawa stołowa „nie powinna być pozbawiona przyborów, ale i nadmiar ich psuje harmonię ogólną”. I rzeczywiście – z czasem zanikły rozbuchane komplety. Wiele z tych przedmiotów już nigdy na nasz stół nie powróciło.

Tekst: Staszek Gieżyński, konsultacja: dr Joanna Paprocka-Gajek

Autor korzystał z publikacji: Joanny Paprockiej-Gajek, „Platery warszawskie w latach 1822-1914: asortyment, odbiorca i obyczaj”, Teresy Jabłońskiej, „Dawne zastawy stołowe”, Mai i Jana Łozińskich, „Historia polskiego smaku: kuchnia, stół, obyczaje”

Zdjęcia: archiwum GRABEKWLUBLINIE.PL, KOLEKCJA MUZEUM HISTORII ŻYDÓW POLSKICH POLIN, MUZEUM NARODOWE W SZCZECINIE, WIKIMEDIA, wmuzeach.pl  

Zwierciadła Kalendarz Zwierciadła Kalendarz