reklama

Towarzystwo z porcelany

Dekoracje

W figurkach z Ćmielowa kocha się cały świat. „Szczęśliwą Kasię” dostali właśnie w prezencie świeżo upieczeni małżonkowie – Kate Middleton i książę William.

„W dzisiejszych czasach mało kto używa figur z cukru, wszystkie robione są z saksońskiej porcelany” – narzekał w 1750 roku holenderski kucharz Gerrit van den Brenk. Skończył się czas cukrowego szaleństwa, gdy lukrowe sceny rodzajowe zdobiły każdy pański stół. Usidlony przez Augusta II alchemik Johann Friedrich Böttger odkrył sekret porcelany. Ruszyły pierwsze manufaktury, a możni tego świata wielbili kruche piękno: zastawy stołowe i figurki. Te ostatnie błyskawicznie stały się popularne. Sygnał dał sam elektor saski, zamawiając do swojego „Japońskiego Pałacu” figury zwierząt w naturalnych rozmiarach. Wkrótce trudno było sobie wyobrazić zamożny dom, w którym na stole nie cieszyłby oka zgrabne pastereczki. Na darmo zżymał się Jan Jakub Rousseau, że wszędzie pełno jest „porcelanowych kwiatów, figurek i waz wypełnionych nicością”.

Od tamtych czasów minęło niemal dwieście lat i za holenderskim kucharzem moglibyśmy powtórzyć, że „dziś mało kto używa figur z porcelany”. Zmieniły się upodobania, sceny myśliwskie z wyżłami nie budzą już emocji. Ale moda na figurki powraca. Wszystko za sprawą wyrobów z Ćmielowa – ręcznie malowanych, o awangardowym wzornictwie.

Historia ćmielowskiej manufaktury sięga początków XIX wieku. To wtedy ruszył tam z produkcją hrabia Jacek Małachowski. Przełom nastąpił w roku 1936, gdy z fabryki odeszła grupa pracowników i ledwie kilometr dalej założyła nowy zakład – Wytwórnię Porcelany „Świt”, produkującą serwisy i artystyczne figurki, takie jak wymyślone przez Bogumiła Marcinka „Magdusia” czy lampka z siedzącą dziewczyną. Po wojnie wzory się zmieniły. Dzięki współpracy z artystami związanymi z Instytutem Wzornictwa Przemysłowego wytwórnia „Świt” stworzyła niepowtarzalny styl: realistyczne modele zastąpiły postacie jak z obrazów Picassa, podobne do rzeźb Henry’ego Moore’a, abstrakcyjne, organiczne. Dla „Świtu” projektowali Lubomir Tomaszewski, Hanna Orthwein czy Mieczysław Naruszewicz (ten pierwszy jeszcze w 2005 roku wymyślił tańczące kobiety, podobno szkicował postacie, oglądając występ grupy baletowej).

Figurki z Ćmielowa stały się przebojem. Ludzie ustawiali się po nie w kolejkach. Kopiowano je w Niemczech i Czechosłowacji. Pojawiały się na światowych wystawach. Niestety, w 1964 roku fabryka spłonęła i przepadło bezpowrotnie wiele oryginalnych modeli. Potem Ćmielów dotknęło „centralne sterowanie” i zamiast małych dzieł sztuki ruszyła masowa produkcja talerzy i filiżanek.

W 1991 roku maszyny stanęły, a pięć lat później zakład przejął Adam Spała. Pod szyldem AS Ćmielów wskrzesza tradycję ręcznie robionej porcelany, zdobył prawa autorskie do dawnych projektów i dziś ma około trzystu wzorów. Najstarszy jest secesyjny bukietnik z 1900 roku. Do tego dochodzą limitowane edycje oraz prace robione na zamówienie, np. „Zakochana Asia” – figurka z brylantem na piersi. Zamówił ją pewien szejk z Bliskiego Wschodu, gdzie ćmielowskie kolekcje bardzo się podobają. Trudno się dziwić: każda figurka to malowane cudo znakowane różową pieczęcią – gwarancją autentyczności. Tajemnica powstawania tego różu jest pilnie strzeżona, choć podobno z całą sprawą ma związek… sok z buraków.

W 2006 roku prezydent Lech Kaczyński wręczył George’owi Bushowi figurkę psa z Ćmielowa, terriera, ulubioną rasę byłego prezydenta USA. Z miłym drobiazgiem – figurką portugalskiego psa wodnego – zjawił się w tym roku u Baracka Obamy Bronisław Komorowski. Przed dwoma tygodniami z kolei „Zakochana Kasia” (dziewczyna w czerwonej sukni z koronką) powędrowała na brytyjski dwór królewski. Jako prezent ślubny dla Kate i Williama. Porcelana zwróciła nawet uwagę amerykańskiej firmy Lenox, która dostarcza zastawę do Białego Domu. Fabryka chciała odkupić wzór, ale właściciel ćmielowskiej manufaktury się nie zgodził. Dziś każdy może kupić sobie figurkę pieska zwanego BO – od inicjałów amerykańskiego prezydenta. W końcu czasy Augusta II dawno minęły i mamy demokrację.

Tekst: Stanisław Gieżyński
Fotografie: Fabryka Porcelany AS Ćmielów
Ćmielowskie figurki kupimy na: www.sklep.cmielow.com.pl

reklama