Samotnym wstęp wzbroniony. Tu mile widziane są duety, tria, sekstety. Im więcej szalonych kolorów i wzorów, tym lepiej.

 

Poduszka cenna jak porcelana

 

Ozdobne, haftowane jedwabiem przywędrowały do nas z Chin. Były tak cennym towarem, jak porcelana czy herbata. Dopiero w czasach rewolucji przemysłowej zaczęły się powoli panoszyć w mieszczańskich salonikach. Potem mieliśmy kilkadziesiąt lat poduszkowej nudy i teraz odrabiamy zaległości.

 

Odważne połączenia: kratka i kwiatki

 

Poduszki piętrzą się na kanapach, fotelach, leżą na dywanie. Nie obowiązują ich żadne reguły gry – prostokątna ma się świetnie obok kwadratowej, a nawet wśród wałków. Są bardzo tolerancyjne; dają pełną swobodę w dobieraniu kolorów i tkanin. To, co na pierwszy rzut oka do siebie nie bardzo pasuje, w wielobarwnym tłumie wygląda świetnie. Odważnie więc łączmy kraty i kwiaty, pasy, falbany, szorstkie faktury z miękkimi i gładkimi. Ale… choć można wiele, w tej różnorodności znajdźmy wspólny mianownik, na przykład jeden rodzaj tkaniny, który złagodzi szaleństwo kolorów i kształtów.


Nawiązanie do ulubionego stylu – folk, wiktoriański przepych, prostota loftu.


Chińczycy, wielcy miłośnicy poduch, poszli jeszcze dalej. Oto dzień przed sylwestrem ulice w Szanghaju zamieniają się w pole bitwy – bitwy na poduszki. Walczyć może każdy, a wojownicy przekraczają kolejne granice: białe kołnierzyki zapominają o korporacyjnym sztywniactwie, smutasy śmieją się do rozpuku, szare myszki odkrywają w sobie duszę tygrysa. Poduszka jest jak psycholog. Pomaga rozładować stres nie tylko wtedy, gdy grzecznie leży na kanapie, a my na niej, ale i wtedy, gdy trafia w cel.

Tekst: Beata Woźniak
Fotografie: Archiwa firm

reklama