reklama

Kuchnia otwarta na salon

Kuchnia

Kuchnia połączona z salonem - jak ją urządzić?

Urządzenie kuchni to wyzwanie, zwłaszcza, jeśli wszystko ma być na widoku. Jak urządzić kuchnię otwartą na salon?

Duża kuchnia połączona z salonem

Kryształowy żyrandol, regały z książkami, markowa porcelana, antyczny stół, dobry obraz, wygodny fotel, piękny widok... Gdzie jesteśmy?

Długa na trzydzieści metrów. Na dwanaście wysoka. Miała trzy pięciometrowe kominki. Mieściła się w pałacu Hampton Court, a szykowano w niej menu dla Henryka VIII i jego dworu. Duża kuchnia wyjątkiem w tamtych czasach nie była, bo nawet w średniozamożnych domach jedzenie przygotowywano dla co najmniej kilkunastu osób, a do tego często pełniła rolę tzw. carnificiny, czyli miejsca uboju i oprawiania mięsiwa.

Dziś służba została już tylko nielicznym, natomiast mięso kupujemy w sklepie. Jednak w dalszym ciągu idealna kuchnia jest przestronna, a na najmodniejszych przyjęciach goście posadzeni przy stole połączonym z wyspą podziwiają kulinarne popisy gospodarza. W taki oto sposób kuchnia, kiedyś pomieszczenie wstydliwe, które ukrywano (we dworach była w osobnych budynkach, a w kamienicach w najodleglejszej części mieszkania, od podwórza, i prowadziły do niej osobne schody), niczym Kopciuszek wkracza na salony.

Różne pomysły na wystrój kuchni połączonej z salonem

Ostatnio w kolorowych magazynach można było podziwiać stary prowansalski dom hollywoodzkiej pary – Angeliny Jolie i Brada Pitta. Oprócz kilkunastu dziennych pokoi, sypialni, łazienek była tam pokaźna kuchnia. W starym kamiennym wnętrzu najnowocześniejsze piekarniki i kawiarki stały w towarzystwie klasycznego kominka, berżery, leciwego stołu i foteli. Ta kuchnia mogłaby być salonem i kto dziś może, tak właśnie się urządza.

Nawet w aranżacjach najbardziej prestiżowych włoskich firm – Toncelli, Scavolini, Cadore Arredamenti – w kuchniach pojawiają się biblioteki z pięknie oprawionymi książkami, niekoniecznie kucharskimi, albo witryny na porcelanę. Zamiast zwykłych krzeseł przy stole i nowoczesnych hockerów przy barku znajdziemy ludwiki, a tradycyjnie umieszczone pod szafkami halogeny zastępują pałacowe żyrandole i kinkiety. Od przybytku głowa nie boli, ale znający się na rzeczy projektanci wnętrz twierdzą, że dużą kuchnię trudniej urządzić niż małą. Łatwiej szastamy metrami i gdzieś umyka funkcjonalność.

Praktyczne rady przy urządzaniu kuchni połączonej z salonem

– Nie rozstawiajmy sprzętu po kuchni, bo będziemy musieli pokonywać kilometry, żeby zrobić obiad. Lepiej mieć wszystko pod ręką, dlatego świetnym rozwiązaniem jest ogromna wyspa, z szerokim blatem i skrytkami na kuchenne drobiazgi – radzi projektant wnętrz Hernan Gomez. Na takim meblu oprócz zwykłej kuchenki możemy zamontować cały set, czyli komplet płyt grzewczych i piekarników – wook, grill czy salamandrę (jeśli chcemy mieć chrupiąco przypieczone potrawy).

– Dobrze jest też wydzielić strefy gotowania: na przykład poręczny barek do zrobienia szybkiego śniadania i osobne miejsce do szykowania przyjęć – dodaje Ewelina Kazecka, architekt ze Studio Forma 96. Wskazane są i powtórzenia. – Nie zaszkodzą na przykład dwie kuchenki: jedna prosta, a druga z jakimiś nadzwyczajnymi funkcjami, czy dwa zlewy: poręczny przy wyspie, większy w drugiej części kuchni. Albo dwa pojemniki na śmieci: mały, schowany w sz­ufladzie pod blatem na obierki z warzyw, pojemniejszy przy zlewie – tłumaczy Ewelina.

Agd do kuchni połączonej z salonem

Do dużej kuchni wybieramy też specjalne agd – wielkie niczym meble. Kuchnia-kombajn – ta kultowa od La Cornue przypomina stary piec (od stu lat właściwie niezmieniona, gotował na niej Picasso, używa się jej w paryskim Ritzu) albo ekspres do kawy jak szafa (zmieli kawę, podgrzeje mleko i filiżanki, zrobi lód). Z myślą o posiadaczach wnętrz XXL powstały też dwuskrzydłowe lodówki side-by-side i chłodziarki na kilkadziesiąt butelek wina.

Meble do kuchni otwartej na salon

Podobnie jest z meblami. Specjalizujące się w dużych kuchniach firmy: SieMatic, Rational Kuche, Fabryka Wnętrz czy Florida, wiszące szafki zastępują szafami z przesuwanymi drzwiami albo kredensami. Obok stołu pojawiają się barki na kółkach, tradycyjnym półkom towarzyszą otwarte witryny na talerze, a nad eleganckim okapem są zabudowy przypominające kominek. Taką kuchnię znalazłam w tyrolskim domku w Dolomitach, który wynajmowaliśmy podczas pobytu na nartach.

Czego tam nie było: otwierające się na milion sposobów szafki, półki, zakamarki, nawet w najmniej oczekiwanym miejscu można było znaleźć praktyczny kącik na serwetki i zapałki. Aż żal, że po całym dniu białego szaleństwa na kucharzenie nie mieliśmy sił. Szkoda, bo można tam było wyprawić przyjęcie nawet dla dwudziestu osób.

Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: archiwa firm

reklama
reklama