reklama

Łazienka w XXI wieku

Łazienka

Łazienka doczekała się wreszcie równouprawnienia. Wygląda dziś jak pokój. Ma być w niej wygodnie jak w salonie i nastrojowo jak w sypialni. Jeszcze do niedawna było to małe pomieszczenie, wyłożone kafelkami, z zawsze białą ceramiką. Takie łazienki to już przeszłość. Ich miejsce zajmują pokoje kąpielowe.

– Łączymy je z sypialnią, a nawet z salonem. Wstawiamy duże okna weneckie, które muszą wychodzić na ogród albo patio – przekonuje Ewa Irzykowska, architekt z Pracowni Architektury Wnętrz. – Nowoczesna łazienka to taki szklany kubik: umowną granicę między nią a resztą domu jest szyba albo zasłony z drapowanych białych tkanin, które ładnie rozpraszają światło – dodaje. Szklane przejścia to wbrew pozorom praktyczne rozwiązanie, pod warunkiem, że kupimy szkło, które jest przezroczyste, a po włączeniu światła matowieje i zasłania to, czego na widok publiczny wystawiać nie chcemy.

Do łazienek coraz częściej wstawiamy meble przeznaczone do salonu – tapicerowane szezlongi, miękkie pufy i konsole. Te ostatnie, nawet jeśli są emaliowane, metalowe albo pokryte wodoodporną dermą, kształtem powinny nawiązywać do stylów historycznych. Wystrój łazienki ma bowiem sugerować, że jest ona kolejnym pokojem, który służy nie tylko do kąpieli.

Przestronna, musi pomieścić dużą wannę i obszerną kabinę prysznicową. Ta pierwsza powinna być wolno stojąca i tylko z konglomeratów żywicznych i proszkowanego kamienia, druga najlepiej cała ze szkła (minimum profili). Największym hitem jest kabina walk-in, czyli bez drzwi.

Wszelkie łazienkowe akcesoria i kosmetyki najlepiej ukryć w praktycznych szafkach i schowkach, a jeśli nie potrafimy oprzeć się kolorowym gadżetom i nowinkom, poszalejmy z wykończeniem. Jest w czym wybierać, znajdziemy m.in. wzorzyste przyciski do spuszczania wody albo oryginalne słuchawki natryskowe, z których woda leje się jak z fontanny albo spływa szerokim strumieniem, niczym wodospad. Hydromasaż trochę już wyszedł z mody, teraz hitem jest chromoterapia, czyli podświetlany różnymi kolorami strumień wody. Nie mówiąc już o super nowości firmy Smeg – pralko-umywalce w odjazdowym kolorze.

Nowoczesna łazienka jest daleka od chłodnego minimalizmu. Obowiązuje styl, który architekt Robert Charkiewicz nazywa trochę przekornie rosyjsko-barokowym – przytulny, dekoracyjny, pełen przepychu. – Coraz częściej jednak rezygnujemy z motywów kwiatowych – zaznacza Karina Snuszka z Interium Studio. – Wrażenie bogactwa i zbytku dają ciekawe połączenia różnych materiałów i faktur – dodaje.

Przede wszystkim mocowane do muru metalowe i mosiężne płyty, kafle wyglądające jak tapicerowana skóra z guzikami, koronkowe forniry, jakby robione na szydełku, podświetlane onyksy, meteorusy (kamień w kolorze grafitowym z zatopionymi rubinami) czy kosmusy (kamień metalicznie szary z drobinkami bursztynowych kryształków).

Na ścianach pojawiają się również tapety i tkaniny – chociażby delikatny, ale wodoodporny jedwab. Niesłabnącą popularnością cieszy się wciąż drewno, które przełamuje chłód szkła i ceramiki. Robi się z niego meble, podłogi, ale też obudowy wanny, podesty i umywalki. Aluzją do barokowej teatralności są dowcipne pomysły.

Robert Charkiewicz do dziś wspomina lustro, w którym ukryty był... telewizor. A Ewa Irzykowska podpowiada, by do zawieszonego na ścianie kinkietu domalować nogi tak precyzyjnie, żeby do złudzenia przypominały prawdziwe.


Tekst: Eliza Czerwińska
Fotografie: archiwa firm

reklama
reklama